Arkadiusz Milik może uchodzić za jednego z największych piłkarskich pechowców ostatnich lat. Karierę 32-latka brutalnie zahamowały liczne urazy. Gdy tuż przed Euro 2024 nabawił się kontuzji kolana w towarzyskim spotkaniu z Ukrainą (3:1), pewnie nikt nie przypuszczał, że jego przerwa potrwa prawie dwa lata. Gdy wydawało się, że napastnik już wróci do gry, nagle dochodziły kolejne problemy zdrowotne. W konsekwencji do teraz ani razu nie pojawił się na murawie w oficjalnym spotkaniu. W sobotę może jednak nastąpić wyczekiwany powrót.
Reprezentant Polski pojedzie bowiem na mecz Juventusu z Udinese w ramach 29. kolejki Serie A. Jego nazwisko oficjalnie figuruje w kadrze zgłoszonej przez klub na to spotkanie. Potwierdza to również grafika, jaką przedstawiciele Juventusu zamieścili w mediach społecznościowych. Milik dostał numer 14.
Na obecność Polaka momentalnie zareagowali włoscy kibice. W komentarzach pod postem aż zaroiło się od komentarzy na jego temat. "Jeśli Milik będzie zdrowy, możemy zostawić Davida i Opendę w Continassie", "Kto wie, może 14. zostanie naszym Bomber Championem... Naprzód, Arek! Do samego końca!", "Milik rozmrożony!", "No i Arek. Wspaniale widzieć go z powrotem w drużynie, nawet bardziej pod względem ludzkim niż sportowym" - mogliśmy przeczytać.
O Miliku rozpisują się także włoskie media. - Prawie dwa lata kontuzji i tajemnicy, ale dziś wieczorem w meczu z Udinese polski zawodnik może wrócić na boisko - odnotowało "Tuttosport". - Najważniejszą wiadomością jest powrót Milika do kadry. Napastnik nie grał od ponad półtora roku i pojawił się na ławce tylko w dwóch meczach w tym sezonie - przeciwko Romie i Pisie w grudniu - zauważyła "La Gazzetta dello Sport".
Nadal nie wiadomo jednak, czy Milik rzeczywiście wejdzie w tym meczu na murawę. Poza nim w kadrze Juventusu są także trzej inni środkowi napastnicy: Jeremie Boga, Lois Openda i Jonathan David. Zabrakło natomiast kontuzjowanego Dusana Vlahovicia. Mecz Udinese - Juventus odbędzie się w sobotę 14 marca w Udine. Początek o godz. 20:45.