Losy Nicoli Zalewskiego w bieżącym sezonie są niczym jazda na rollercoasterze. Polak dobrze zaczął, był nawet bohaterem spotkania z Lecce - strzelił bramkę i zaliczył asystę. Drobna kontuzja nieco wyhamowała jego poczynania, ale w ostatnich tygodniach Zalewski wrócił do dobrej formy.
W czwartek 29 stycznia gruchnęły informacje o zbliżającym się transferze reprezentanta Polski. O wszystkim poinformował znakomicie rozeznany na rynku Gianluca Di Marzio. Zdaniem Włocha, nowym klubem 24-latka miałby zostać West Ham United, broniący się przed spadkiem z Premier League. W szatni stołecznego klubu Zalewski spotkałby Łukasza Fabiańskiego. Atalanta nie otrzymała jednak jeszcze żadnej oferty.
Taka transakcja byłaby wręcz sensacyjna. Zalewski trafił bowiem do Bergamo ledwie pół roku temu, podpisując umowę do końca czerwca 2029 roku. W dodatku Atalanta zapłaciła Interowi za reprezentanta Polski aż 17 milionów euro. Zatem jeżeli jakikolwiek klub miałby kupić 23-latka, musiałby głębiej sięgnąć do kieszeni.
Zobacz też: Pobili gigantów i dokonali niemożliwego. Dawano im 0,5 proc. szans
Jednak kto miałby to zrobić, jeżeli nie bogate kluby z Anglii? West Ham, który zdaniem Di Marzio jest głównym kandydatem do ściągnięcia Zalewskiego, szuka sposobu na utrzymanie się w lidze. Na piętnaście kolejek do końca sezonu traci pięć punktów do bezpiecznego Nottingham Forest. Zatrudniony we wrześniu Nuno Espirito Santo otrzymał już kilku nowych zawodników - Taty Castellanos i Pablo kosztowali łącznie ponad 50 milionów euro.
Nowe światło na sprawę rzucił Alessandro Giovanni Pagliarini. Dziennikarz blisko śledzący Atalantę opisał działania klubu na dwa dni przed zamknięciem okienka transferowego. Wspomniał między innymi o zainteresowaniu Lookmanem ze strony Fenerbahce. Najważniejszą wiadomość zostawił jednak na sam koniec. "Zalewski nie jest dostępny na rynku" - czytamy.
Tak więc 24-latek pozostanie w Bergamo na dłużej, a West Ham musi szukać innych opcji. Następny mecz Nicoli Zalewskiego odbędzie się w niedzielę, 1 lutego. Siódma w tabeli Atalanta zmierzy się na wyjeździe z szóstym Como. Jeżeli gospodarze zwyciężą, powiększą swoją przewagę nad rywalami do ośmiu punktów i znacząco zbliżą się do debiutu w europejskich rozgrywkach.
Atalanta wciąż gra na trzech frontach. 5 lutego podejmie Juventus w ćwierćfinale Pucharu Włoch, a w 1/16 finału Ligi Mistrzów jej rywalem będzie Borussia Dortmund.