Oto co Zalewski zrobił w 12. minucie hitu Serie A!

Atalanta Bergamo wygrała 1:0 z AS Romą i spory udział w tym miał Nicola Zalewski. Polak zaliczył asystę, idealnie dośrodkowując piłkę z rzutu rożnego. Do końca cieszyć się jednak nie mógł. Kilka minut później zmarnował kapitalną okazję na 2:0. Na boisku pojawił się też Jan Ziółkowski.
Serie A
Screen z https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/2007544625053966825

W sobotni wieczór na kibiców Serie A czekał prawdziwy hit. Atalanta Bergamo podejmowała na własnym stadionie AS Romę. Był to mecz nie tylko interesujący dla włoskich kibiców, ale i dla polskich. Od pierwszych minut na murawie zameldowało się bowiem dwóch Biało-Czerwonych. Po stronie gospodarzy to Nicola Zalewski, a po stronie gości Jan Ziółkowski. Faworytem wydawał się zespół drugiego z Polaków, czwartej drużyny Serie A.

Zobacz wideo To jest najlepsza praca. "Gadam o 22 gościach i mi za to płacą"

Zalewski z asystą. Kapitalne dośrodkowanie. A potem fatalne pudło

A jednak znakomicie ten mecz rozpoczęli gospodarze. I to między innymi za sprawą Zalewskiego. Już w 12. minucie Atalanta otworzyła wynik spotkania, a asystę zaliczył nasz rodak. Jak padł gol? Ze stałego fragmentu gry, a konkretnie z rzutu rożnego. Do narożnika podszedł Zalewski i posłał idealne podanie do Giorgio Scalviniego. Ten wbił piłkę do siatki, choć VAR długo sprawdzał tę sytuację. Zawodnicy Romy sugerowali, że mogło dojść do zagrania ręką, ale po analizie podtrzymano decyzję. "Nicola Zalewski z kolejną asystą po dwóch przeciwko Genoi, tym razem w meczu przeciwko Romie. W końcu się rozkręcił z liczbami" - podkreślał Michał Borkowski na X.

I tak, jak Zalewski został w tej akcji jednym z bohaterów, tak już w 20. minucie został antybohaterem. Zaliczył bowiem fatalne pudło. Atalanta przeprowadzała kontratak. Napędził go m.in. Polak. I do niego posłano też ostatnie podanie. Znalazł się w polu karnym i pozostało mu tylko uderzyć na bramkę. Tylko że w niemal stuprocentowej sytuacji uderzył niecelnie. Piłka wylądowała obok słupka. - Co za pudło! - krzyczeli komentatorzy. Koledzy Zalewskiego aż złapali się za głowy. 

To, co nie udało się Polakowi, zrobił Gianluca Scamacca. W 28. minucie wbił piłkę do siatki. Problem w tym, że VAR dopatrzył się spalonego i gola anulowano, co uznano za sporą kontrowersję. "Ale jajca Ty" - pisał Piotr Dumanowski na X.

W kolejnych minutach Atalanta miała coraz to groźniejsze akcje. Szczególnie na murawie imponował Zalewski, który nie tylko napędzał ataki, ale i cofał się do defensywy, odbierając piłkę przeciwnikom. - Znakomicie dziś gra - chwalili go komentatorzy. Dobrze prezentował się też drugi z Polaków. Ziółkowski także przechwycił piłkę, kilkukrotnie zablokował podania. 

Polacy szybko opuścili murawę w hicie Serie A

Ostatecznie w pierwszej połowie więcej goli nie padło. Drugiej odsłony spotkania nie rozpoczął Ziółkowski. Trener zdecydował się na zmianę. Polaka zastąpił Wesley Franca. Z kolei w 60. minucie boisko opuścił Zalewski. Napracował się naprawdę wiele, więc niewykluczone, że szkoleniowiec chciał, by nieco sobie odpoczął. Nową energię i impuls miał dać Yunus Musah. Ale po zejściu Polaka tempo gry Atalanty spadło.

AS Roma wzięła się mocniej do pracy i przejęła inicjatywę. Nie potrafiła jednak sforsować obrony gospodarzy. Atalanta dobrze pracowała w defensywie. Bywała też groźna w kontratakach, a szansę miał m.in. Lorenzo Bernasconi. Było sporo emocji, ale i też błędów po obu stronach. Brakowało dokładności. Kibice zebrani na stadionie więcej bramek już nie zobaczyli. Gospodarze wygrali skromnie - 1:0.

Dzięki wygranej Atalanta awansowała na ósmą lokatę w tabeli. Ma 25 punktów po 18 meczach. A co z AS Romą? Spadła na piąte miejsce z dorobkiem 33 "oczek". Liderem pozostaje AC Milan z 38 punktami na koncie i jednym spotkaniem rozegranym mniej.

Więcej o: