Sebastian Walukiewicz trafił latem na wypożyczenie do Sassuolo i błyskawicznie zdobył zaufanie trenera. Regularnie pojawia się na murawie, spędzając na niej po 90 minut. Łącznie w tym sezonie wystąpił już 19-krotnie. Od pierwszych minut na Polaka postawił szkoleniowiec również w sobotnie popołudnie, kiedy to drużyna rywalizowała z Parmą.
Walukiewicz błyskawicznie odwdzięczył się za daną mu szansę gry. W jaki sposób? Zaliczył asystę przy golu, który nie tylko wyprowadził zespół na prowadzenie, ale i otworzył wynik spotkania.
Akcja miała miejsce w 12. minucie. Wówczas Polak podbiegł na prawe skrzydło na wysokości 11. metra, nawet nie przyjmował piłki i w pierwsze tempo posłał dośrodkowanie w pole karne. Wymierzył idealnie. Futbolówka wylądowała na głowie Kristiana Thorstvedta, który mimo że był pilnowany, to potrafił wbić piłkę do siatki. To pierwsza asysta Walukiewicza dla Sassuolo, a także pierwsza w tym sezonie. Co więcej, jak wskazuje Transfermarkt, to jego pierwsza asysta od... 18 października 2020 roku i meczu z Torino (3:2). Wówczas reprezentował barwy Cagliari Calcio.
Zobacz też: To jest hit. Oto kto zaoferował pomoc Legii. "Jestem gotowy".
Jeśli utrzyma taką formę, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że otrzyma powołanie na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Wielkim zaskoczeniem był jego brak w listopadzie. Dziennikarz Piotr Dumanowski z Eleven Sports zdradził wówczas, że pierwotnie obrońca miał zostać powołany. Tyle tylko, że selekcjoner nie mógł się do niego dodzwonić. Dlatego też Walukiewicz stracił szansę na grę w przedostatnim miesiącu 2025 z orzełkiem na piersi.
Sassuolo długo z prowadzenia się nie cieszyło. W 24. minucie Parma wyrównała. Wszystko za sprawą Mateo Pellegrino. Ostatecznie remisem 1:1 zakończył się ten mecz.