Polski napastnik na początku grudnia wreszcie się przełamał i zaliczył debiutanckie trafienie na boiskach Serie A (przeciwko Pisie). Nie był to jednak jego pierwszy gol w sezonie, bo kilka dni wcześniej "ukąsił" też Bolognę w Pucharze Włoch. 25-latek od początku sezonu może liczyć na zaufanie trenera Carlosa Cuesty. Nawet jeśli nie wychodzi w pierwszym składzie Parmy, to zazwyczaj dostaje minuty z ławki.
Parma się skompromitowała? Benedczak nie pomógł
W sobotę Polak wyszedł w pierwszej jedenastce Parmy na domowy mecz z Lazio. Jego drużyna nie była faworytem do zwycięstwa, ale mogła spokojnie powalczyć z rywalami, którzy w tym sezonie nie prezentują zjawiskowej formy (11. miejsce w tabeli przed 15. kolejką). Okazało się jednak, że zdecydowanie rozczarowali własnych kibiców. Nie byli w stanie strzelić żadnej bramki, choć bardzo "sprzyjał" im los.
Dlaczego? Lazio od 42. minuty grało w dziesiątkę, po tym, jak czerwoną kartkę otrzymał kluczowy gracz rzymskiej ekipy, czyli Mattia Zaccagni. A jakby tego było mało: w 78. minucie wyrzucony z boiska został jeszcze Toma Basic! To oznaczało, że Parma miała około kwadrans, aby pokonać rywala, który grał w dziewięciu. Stało się jednak odwrotnie - to Lazio wyszło na prowadzenie, za sprawą Tijjaniego Noslina.
ZOBACZ TEŻ: Messi wskazał faworytów mundialu. Tylko spójrz, kogo pominął!
Sobotni pojedynek ekipa Benedyczka zakończyła zatem bez punktów. Sam Polak spędził na boisku 77 minut, ale w tym czasie nie popisał się niczym szczególnym i tym razem na pewno nie zwrócił na siebie uwagi selekcjonera Jana Urbana.
Parma - Lazio 0:1 (0:0)
Bramki: Noslin 82'