Zero. Dokładnie tyle minut na boisku w tym sezonie spędził Arkadiusz Milik. Problemy zdrowotne kosztowały polskiego napastnika kolejne długie miesiące w jego karierze. Urazu doznał jeszcze w meczu towarzyskim reprezentacji Polski z Ukrainą (2:1) przed Euro 2024. Chodziło wówczas o kolano. Kontuzja okazała się na tyle poważna, że musiał pauzować przez ponad pół roku. Zaś gdy był już o krok od powrotu... znów zawiodło zdrowie. Tym razem nabawił się kontuzji łydki.
Efekt tego jest taki, że Milik od czerwca ubiegłego roku nie był widziany w akcji i można się zastanawiać, czy w tym sezonie w ogóle do tego dojdzie. Nawet jeśli Polak wyleczyłby na czas wszelkie dolegliwości, to dojście do formy na pewno zajęłoby sporo czasu, a rywali do walki o skład też mu nie brakuje (Randal Kolo Muani, Dusan Vlahović, Kenan Yildiz).
Niestety kolejne kiepskie wieści ws. Milika ma dla jego kibiców Nicolo Schira. Włoski dziennikarz zabrał głos w jego sprawie na portalu X. Wedle jego doniesień, szanse na to, że Polak jeszcze w tym sezonie wybiegnie na boisko, maleją z każdym kolejnym meczem. - Gehenna Arkadiusza Milika trwa. Powrót polskiego napastnika na boisko oddala się coraz bardziej. Istnieje spore ryzyko, że straci on cały sezon - napisał Włoch.
Coraz więcej wskazuje na to, że miał rację. Dziennik "La Gazzetta dello Sport" poinformował, iż Milik w rzeczy samej nie zagra już w tym sezonie. Co gorsza, powodem ma być kolejna kontuzja mięśniowa, która już do reszty pogrążyła jego plany powrotu do gry w bieżącej kampanii. Bardzo możliwe zatem, że Polak nie wystąpi już ani razu w barwach Juventusu, który chętnie by się go pozbył.