W zimowym oknie transferowym gorąco było wokół Nikoli Zalewskiego. Reprezentant Polski miał przenieść się do Olympique Marsylia, ale ostatecznie postanowił przedłużyć kontrakt z AS Romą i został wypożyczony do Interu Mediolan, który latem ma opcję wykupu wahadłowego.
Wejście do nowego zespołu Zalewski zanotował bardzo dobre. Już kilkanaście godzin po ogłoszeniu transferu, zanotował asystę w derbach Mediolanu, dającą remis 1:1. W miniony weekend zagrał pół godziny w hitowym starciu z Juventusem. I choć Inter przegrał 0:1, to Zalewski był pozytywną postacią. "Dobrze wszedł na boisko, jest blisko zdobycia gola na 1:0 i prawie zaliczył asystę" - oceniał go portal nerazzurrisiamonoi.it, gdzie otrzymał notę "6,5". Jedną z najwyższych w zespole.
Trudno jednak przypuszczać, że reprezentantowi Polski uda się wygryźć ze składu Federico Dimarco, podstawowego lewego wahadłowego Interu. - Myślę, że będzie mu ciężko o wyjściową jedenastkę, natomiast wchodząc z ławki rezerwowych, musi dawać konkrety, udowadniać za każdym razem, że jest wartością dla tej drużyny. Tylko w taki sposób może pracować na kolejne minuty i kolejne występy - tak sytuację Zalewskiego zdiagnozował Marco Tardelli w rozmowie z Super Expressem.
- Dobre wejście z Milanem sprawiło, że kibice oraz sztab zobaczyli w nim ciekawą alternatywę. Jestem pewien, że Nicola dostanie jeszcze swoje szanse, najważniejsze, aby w kolejnych spotkaniach udowodnił, że stać go na wiele - dodał mistrz świata z 1982 roku.
Na potencjalne kolejne minuty Nicola Zalewski musi poczekać do soboty. Wtedy to Inter zmierzy się u siebie z Genoą. Podopieczni Simone Inzaghiego, mimo porażki z Juventusem wciąż są wiceliderem Serie A. Do Napoli tracą dwa punkty.