Za Nicolą Zalewskim wyjątkowo burzliwy okres. Polak był wypychany z klubu do Galatasaray pod koniec okienka transferowego, a gdy odmówił przejścia do Turków, zawieszono go i odsunięto od pierwszej drużyny. Na boisku nie pojawił się ani razu od 1 września i meczu z Juventusem (0:0). Ostatnio jednak jego sytuacja nieco się poprawiła.
Zalewski wrócił do treningów z pierwszym zespołem, a nowy trener rzymian Ivan Jurić preferuje grę z trzema środkowymi obrońcami i wahadłowymi, czyli akurat jak dla Polaka. Kolejne dobre wieści dotarły w sobotę 5 października. Nasz reprezentant pierwszy raz od wspomnianego starcia z Juventusem znalazł się w kadrze meczowej Romy, która dziś o 18:00 zagra na wyjeździe z Monzą. Oczywiście samo pojawienie się w kadrze nie oznacza, że Zalewski zagra. Jego sprawy z rzymskim klubem nadal nie są do końca wyjaśnione.
Szerzej na ten temat wypowiedział się włoski dziennikarz Gabriele Spaletta z portalu siamolaroma.it. W rozmowie z WP SportoweFakty objaśnił obecną sytuację Polaka. Okazuje się, że trener Ivan Jurić mocno chce powrotu Zalewskiego, ale najpierw nasz reprezentant musi przedłużyć z Romą kontrakt. - Po przedłużeniu kontraktu nie sądzę, że będą jakiekolwiek problemy z jego powrotem do składu. Jurić na to czeka. Roma potrzebuje wzmocnień na lewym skrzydle, a Zalewski może to zapewnić. Jeśli wróci do składu, będzie musiał wykorzystać szansę, błyskawicznie się odbudować i tym samym odzyskać zaufanie fanów - powiedział Spaletta.
Wygląda więc na to, że mimo znalezienia się Zalewskiego w kadrze na mecz z Monzą, przyszłość nadal wisi "na kontrakcie". Przedłużenie oznacza grę, jego brak może znów wrócić Polaka do punktu wyjścia i kłopotów. Włoski dziennikarz zapewnił też, że rozmowy nadal trwają. Niewykluczone zatem, iż los naszego reprezentanta wyjaśni się w niedalekiej przyszłości.