Zieliński trafi do zupełnie innego klubu. 22 maja okazał się przełomową datą

Na początku lipca dojdzie do historycznej chwili. Piotr Zieliński będzie pierwszym piłkarzem z Polski, który zagra w barwach aktualnego mistrza Włoch - Interu Mediolan. Kilka tygodni wcześniej dochodzi jednak do ogromnej zmiany w Interze, która, w pewnym stopniu, może się odbić na teraźniejszości i przyszłości Zielińskiego w Mediolanie. - Ta zmiana jest jak polisa ubezpieczeniowa - mówi jeden z ekspertów ds. finansów.

Inter Mediolan był zdecydowanie najlepszy we Włoszech w sezonie 23/24. Zespół Simone Inzaghiego przegrał tylko dwa mecze w Serie A i zakończy sezon z, co najmniej, 18-punktową przewagą nad drugim Milanem. Po kwietniowych derbach Inter był pewny 20. tytułu w klubowej historii, na pięć meczów przed końcem sezonu. To było 22 kwietnia.

Zobacz wideo Sceny w trakcie finału Pucharu Polski! Wisła Kraków i Pogoń Szczecin w akcji

Do tego momentu było już jasne, że nowym piłkarzem Interu zostanie Piotr Zieliński. Polak zdecydował, że nie przedłuży kontraktu z Napoli i poszuka nowego wyzwania po ośmiu latach gry w Neapolu. W marcu Zieliński przeszedł testy medyczne tuż po meczu Interu z Napoli (1:1) i, zdaniem włoskich mediów, porozumiał się z nowym klubem ws. czteroletniego kontraktu.

Z naszych informacji wynika, że oficjalny komunikat Interu o transferze Zielińskiego pojawi się na początku lipca, prawdopodobnie pierwszego dnia miesiąca, choć ten transfer nieformalnie potwierdzili już Piero Ausilio (dyrektor sportowy) i Dario Baccin (zastępca dyrektora sportowego) na łamach włoskich dzienników. Zieliński trafi do Interu, który przez najbliższe tygodnie, bądź miesiące, musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Dokładnie miesiąc po wygranych derbach Mediolanu Inter ma nowego właściciela. Został nim amerykański fundusz inwestycyjny Oaktree, który nie otrzymał na czas spłaty pożyczki w wysokości 395 mln euro (wraz z odsetkami) od chińskiej spółki Suning Group (giganta elektronicznego). Pożyczka, którą udało się zrealizować w maju 2021 r. miała poprawić sytuację finansową Interu w czasach pandemii. Suning miał zamiar refinansować tę pożyczkę, pożyczając pieniądze od innego funduszu inwestycyjnego z USA - Pimco. Do tego ostatecznie nie doszło.

Amerykańska era w Interze. "Są jak polisa ubezpieczeniowa"

22 maja br. oficjalnie rozpoczęła się amerykańska era w Interze. Od kilkunastu tygodni Włosi spekulowali, jak może wyglądać przyszłość Interu za czasów Oaktree. Kluczowym wątkiem była przyszłość kadry zarządzającej, którą, poza wspomnianym Ausilio i Baccinem, tworzył m.in. Giuseppe Marotta, dyrektor generalny ds. sportu. Amerykanie szybko uspokoili kibiców, informując w długim oświadczeniu o "chęci ścisłej współpracy z zespołem zarządzającym". Dzień później klub potwierdził w komunikacie, że Oaktree przejęło 99,6 proc. udziałów.

Jeszcze przed oficjalnym przejęciem pojawiały się liczne spekulacje, że Oaktree zechce sprzedać Inter jak najszybciej. To zostało zdementowane przez agencję Reutera, która pisze o Oaktree jako "cierpliwym inwestorze". - Oaktree jest dla Interu jak polisa ubezpieczeniowa. Najpierw skonsoliduje rozwój klubu, a potem znajdzie potencjalnego kupca - mówił Marco Bellinazzo, włoski ekspert finansowy, który już trzy lata temu sugerował, że "Oaktree byłoby lepszym właścicielem od Suning".

To nie będzie pierwszy przypadek, gdy Amerykanie zarządzają klubem piłkarskim. W latach 2020-2023 odpowiadali za francuski SM Caen. Najpierw Oaktree uratowało klub przed bankructwem, a gdy stało się jasne, że nie uda się odzyskać wszystkich zainwestowanych środków, to błyskawicznie opuściło Francję. - To pragmatyczny fundusz inwestycyjny, który chce odzyskać to, co zainwestował. Nie byli tu po to, by dawać nam prezenty - opowiadał Pierre-Antoine Capton, współwłaściciel Caen.

- Oaktree przedstawiło swoje referencje ws. długoterminowego projektu Interu. Starało się zapewnić spokój w porównaniu do tego, co robiła rodzina Zhang. Klub został nabyty w sposób legalny i przejrzysty. To pocieszający znak i jestem przekonany, że to będzie nowy dobry początek dla Interu - dodawał Andrea Abodi, minister sportu we włoskim rządzie. Jak ta zmiana została odebrana we Włoszech?

- Nie ma pesymizmu w naszym kraju po wejściu Oaktree do Interu. Ostatnie trzy lata, w których klub miał pieniądze z pożyczki, były świetnym poligonem doświadczalnym. Inter nauczył się sam utrzymywać, a fundusz zapewni mu teraz większą stabilność finansową. Oaktree to przykład funduszu hedgingowego (maksymalizacja zysków dla inwestorów - red.), którego celem jest zarobienie sporych pieniędzy na sprzedaży Interu. Przez trzy lata Oaktree miało już dwie osoby w zarządzie, więc wie, jak dobrze klub działa - mówi nam Pasquale Guarro, dziennikarz portalu fcinter1908.it, świetnie zorientowany wokół nowego mistrza Włoch.

- Oaktree wchodzi do klubu, deklarując pełne zaufanie do obecnego zarządu. Marotta, Ausilio i Baccin mają mieć taką samą swobodę w działaniu, spełniając te same zasady, które były za czasów ery Zhanga. Amerykanie mają już za sobą spotkanie z zarządem. Muszą pilnie spłacić 20 mln euro, ale zobaczymy, czy zrobią to poprzez dodanie tej kwoty do kapitału w ramach dokapitalizowania, czy znajdą ją po sprzedaży jakiegoś piłkarza w letnim oknie transferowym - dodaje dziennikarz.

Wśród głównych celów nowego właściciela Interu w najbliższych miesiącach jest podpisanie nowych kontraktów z Simone Inzaghim, Lautaro Martinezem i Nicolo Barellą. Poza tym fundusz z USA ma skupić się na budowie nowego stadionu - od wielu lat i Milan, i Inter grają mecze na San Siro. Obecnie Inter ma wyłączne prawo do gruntów nieopodal Mediolanu, ale tylko do końca stycznia 2025 r. - Gdy Oaktree będzie odsprzedawać klub w przyszłości, to zbudowanie nowego stadionu może być dla nich wielkim atutem przy negocjacjach - uzupełnia Guarro.

Przez najbliższe dni Oaktree zwoła spotkanie akcjonariuszy, a także powoła nowego zarząd oraz Radę Nadzorczą. Co najważniejsze dla klubu, w nim pozostanie tercet Marotta - Ausilio - Baccin. Włoskie media sugerowały, że nowym prezesem Interu może zostać Javier Zanetti (obecnie wiceprezes), a więc absolutna legenda klubu. - Wciąż nie ma jasności w kwestii nowego prezydenta. Na razie spływają do nas informacje, że wybór może paść na osobę związaną z funduszem - tłumaczy nasz rozmówca.

Osiem lat i koniec. Chińczycy przywrócili Inter na szczyt. "Odpowiednia strukturyzacja i organizacja"

Era Suning w Interze rozpoczęła się 6 czerwca 2016 r. Chińska spółka kupiła blisko 70 proc. udziałów za 270 mln euro (po odliczeniu długów, z długami około 600 mln euro). Jeszcze przed sprzedażą Interu chińskiemu gigantowi, ówczesny właściciel Erick Thorir wziął pożyczkę od banku Goldman Sachs na 230 mln euro. Suning kupowało klub w trudnym momencie: Inter od czterech lat nie grał w Lidze Mistrzów i miał problemy finansowe, zwłaszcza z Finansowym Fair Play.

Rewolucję zaczynało od absolutnych podstaw: nowych umów sponsorskich, zwiększeniu przychodów. Do sezonu 20/21 Chińczycy "wpompowali" ponad miliard euro w klub. Zaledwie dwa lata po przejęciu Chińczycy wygenerowali ponad dwukrotnie większe przychody w porównaniu do ostatniego sezonu przed wejściem do Interu, co zbiegło się z sukcesem sportowym, tj. z awansem do Ligi Mistrzów po siedmiu latach przerwy.

W 2018 r. Suning otrzymało spory cios, ponieważ prezydent Xi Jinping zablokował eksport chińskiego kapitału poza granice kraju. To sprawiło, że nie było możliwości dokapitalizowania klubu w takiej skali, w jakiej można by było to zrobić jeszcze przed blokadą. Czas pandemii był zdecydowanie najtrudniejszy dla rodziny Zhang. - To porażka włoskiego futbolu oraz kraju, tradycji, wszystkiego. W ogóle nie mamy poczucia przynależności - mówił Gianluigi Buffon, reagując na sprzedaż Interu w ręce Chińczyków.

Na przełomie 2020 i 2021 r. pojawiły się informacje o możliwości sprzedaży Interu przez Suning - co potwierdzały też najważniejsze osoby w klubie - a dodatkowo okazało się, że piłkarze nie otrzymują wynagrodzeń. Z tego powodu Suning wzięło wspomnianą pożyczkę, zapowiadając sporą redukcję kosztów i wstrzymanie inwestycji. Nikt nie mógł być pewny, jaka będzie najbliższa przyszłość Interu. Przez to doszło do odejścia Antonio Conte po sezonie 20/21 (ten sezon zakończył się mistrzostwem Interu), a Gabriele Oriali (kierownik drużyny) ujawnił w mediach, że… Suning nie miało jasnego planu na kolejny sezon.

- Wielką zaletą Suning było to, że udało się w odpowiedni sposób ustrukturyzować i zorganizować klub. W ostatnich trzech latach nie było możliwości dokapitalizowania Interu. Mimo to klub znajduje się w czołówce krajowej i europejskiej, więc to oznacza, że jest świetnie zarządzany. Dużym plusem było stworzenie domu medialnego Inter Media House, który poprawił wizerunek klubu w mediach społecznościowych. Poprawia się też sytuacja finansowa, bo w 2025 r. Inter powinien być już "na zero" w okresie rozliczeniowym - mówi Guarro.

W ostatnich latach polityka transferowa Interu opierała się na jednej wytycznej: wygenerować spore zyski kapitałowe, z których część pieniędzy mogła zostać przeznaczona na zakup nowych piłkarzy. W dużym skrócie: zarobić więcej, kupić za mniej i przy okazji zmniejszyć kwoty przeznaczane na pensje. Latem 2021 r. klub sprzedał Romelu Lukaku do Chelsea i Achrafa Hakimiego do Paris Saint-Germain za blisko 190 mln euro. Dwa lata później Manchester United kupił Andre Onanę z Interu za ponad 50 mln euro.

Głównie Inter sprowadzał nowych piłkarzy bez kwoty odstępnego, w czym fachowcem, jeszcze za czasów pracy dla Juventusu, jest Marotta. W taki sposób do Interu trafił nie tylko Onana, ale też Marcus Thuram, Henrikh Mkhitaryan czy Hakan Calhanoglu. Latem br. dzięki tej zasadzie dochodzi do transferów Mehdiego Taremiego z Porto i… Piotra Zielińskiego.

Wspomniane wydarzenia z 2021 r. sprawiły, że kibice Interu zaczęli protestować przeciwko działaniom Suning, zwłaszcza po sprzedaży gwiazd. Zaczęły pojawiać się pierwsze transparenty "Zhang odejdź", a legendarny Giuseppe Bergomi (defensor Interu z lat 1979-2000 - red.) mówił, że "Chińczycy oszukali kibiców".

Niespełna rok później grupa ultrasów z Curva Nord otwarcie poprosiła Zhanga, by... dla swojego dobra i dobra klubu sprzedał go komuś innemu. Gdy w 2016 r. Chińczycy zwalniali Roberto Manciniego, trener mówił wprost o "korporacyjnym chaosie", który panuje w Mediolanie.

- W żadnym momencie nie było blisko sprzedaży Interu. Jedynie było przeprowadzone tzw. due diligence (analiza przedsiębiorstwa przed wyceną inwestora - red.) podczas rozmów z brytyjskim funduszem inwestycyjnym BC Partners - dodaje Guarro. - Wiadomo, że kibic zawsze chciałby mieć właściciela klubu, który jest w stanie go dokapitalizować. Wtedy nie było to możliwe, a to często prowadziło do konieczności rezygnacji z zawodników, z którymi już osiągnięto porozumienie. Jednym z takich przykładów jest Gleison Bremer z Torino, który wtedy ostatecznie trafił do Juventusu - mówi włoski dziennikarz.

22 maja br. Suning oficjalnie straciło kontrolę nad Interem, a w ostatnim komunikacie przekazało, że "wysiłki zostały zniweczone przez groźby prawne i brak zaangażowania po stronie Oaktree". Nie powinno jednak dojść do batalii prawnej między Suning a Oaktree. Mimo licznych problemów, które pojawiały się w trakcie rządów chińskiej spółki, Zhang może być zadowolony z blisko ośmiu lat działań w Mediolanie.

W tym czasie Inter wrócił do Ligi Mistrzów (w sezonie 22/23 dotarł do finału, przegranego 0:1 z Manchesterem City), był w finale Ligi Europy (2:3 z Sevillą w sezonie 19/20), wygrał dwa mistrzostwa Włoch i zgarnął dwa Puchary Włoch oraz trzy Superpuchary. W XXI w. Inter wygrywał więcej trofeów tylko za czasów legendarnego Massimo Morattiego (1995-2013).

Nowy klub Zielińskiego. Wielka zmiana. "Istnieją pewne obawy, ale..."

Zmiana właścicielska w Interze dokonuje się na około 1,5 miesiąca przed oficjalnym potwierdzeniem transferu Zielińskiego. Polak podpisze czteroletni kontrakt (umowa 3+1), dzięki któremu zarobi 4,5 mln euro netto plus bonusy. Jego głównym rywalem o miejsce w wyjściowym składzie będzie 35-letni Ormianin Henrikh Mkhitaryan. Testy medyczne Zielińskiego i wszelkie inne formalności dokonały się jeszcze za czasów Suning.

Jak przekonuje nasz rozmówca, rządy nowego właściciela nie wpłyną na przyszłość Zielińskiego i będzie on piłkarzem Interu. - Absolutnie nie wchodzi w grę, by umowa Zielińskiego czy Taremiego nagle została zerwana. Piotr jest świetnym zawodnikiem, ale ma za sobą słaby sezon w barwach Napoli. Istnieją pewne obawy dotyczące jego występów w ostatnim roku, ale jest równie duża ciekawość, by zobaczyć, jak będzie pracował z Simone Inzaghim, w zupełnie nowym systemie - podsumowuje Guarro.

Polscy kibice mogą być spokojni o grę Zielińskiego w kolejnym sezonie. Poza rozgrywkami we Włoszech Inter ma przed sobą Ligę Mistrzów w zrewolucjonizowanym formacie, a także Klubowe Mistrzostwa Świata po reformie FIFA. Jeszcze w 2019 r. Zieliński uchodził za "zakazane marzenie" dla Antonio Conte. Teraz ma stać się jednym z "żołnierzy" Simone Inzaghiego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.