Wielki sukces Polaków! Juventus zdobył Puchar Włoch. Milik bohaterem [WIDEO]

Wojciech Szczęsny i Arkadiusz Milik kończą sezon ze zdobytym trofeum. Ich Juventus w wielkim finale Pucharu Włoch na Stadio Olimpico pokonał Atalantę Bergamo 1:0. Polacy tym razem zgodnie rozpoczęli tylko na ławce rezerwowych. Na niespełna 10 minut wszedł z niej jedynie ten drugi. Choć bramki nie zdobył, mocno przyczynił się do końcowego triumfu i został królem strzelców rozgrywek.

Juventus po raz 15. w historii wywalczył Puchar Włoch. Po tym, jak w półfinale dzięki bramce Arkadiusza Milika wyeliminował Lazio, w wielkim finale na Stadio Olimpico w Rzymie rozprawił się z Atalantą Bergamo. Ekipa z Turynu. Do zwycięstwa wystarczyła jedna akcja na samym początku spotkania.

Zobacz wideo Superpuchar UEFA w Warszawie. Wszystko dzięki meczowi z Niemcami

Jeden gol wystarczył. Vlahović dał Juventusowi Puchar Włoch

W wyjściowym składzie Juventusu nie pojawił się ani jeden Polak. W bramce tak jak w poprzednich meczach Pucharu Włoch trener Massimiliano Allegri, zamiast na Wojciecha Szczęsnego, postawił na Mattię Perina. Szansy w ataku nie dostał też Arkadiusz Milik. Choć strzelił w tych rozgrywkach cztery bramki, w finale wystąpił Dusan Vlahović.

Decyzja trenera szybko okazała się słuszna. Serb już w czwartej minucie znakomicie się odwdzięczył. Dostał piłkę na wolne pole od Andreai Cambiaso, wygrał pojedynek z goniącym go Isakiem Hienem i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Zachował zimną krew, lekko podniósł piłkę i umieścił ją przy bliższym słupku.

Juventus lepszy od Atalanty. Wielkie osiągnięcie Milika

Choć wyraźną przewagę w posiadaniu piłki mieli zawodnicy Atalanty, nie potrafili tego przełożyć na konkretne sytuacje. Poza jednym niecelnym strzałem nie stworzyli żadnego zagrożenia. Do przerwy przegrywali 0:1. Po zmianie stron szybko zabrali się do pracy. Obiecujący strzał zza pola karnego oddał Ademola Lookman. Piłka odbiła się jednak od Bremera i minimalnie minęła słupek. Po nieco ponad godzinie wynik na 2:0 mógł podwyższyć Vlahović. Z szybkim kontratakiem ruszył Federico Chiesa, znalazł serbskiego napastnika, a ten wpadł w pole karne, wygrał walkę o pozycję, ale w ostatniej chwili jego strzał zablokował Marten de Roon.

Po 10 minutach wydawało się, że Vlahović dopiął swego. Kapitalną wrzutkę w szesnastkę posłał Cambiaso, a ten lekko musnął piłkę głową i umieścił w dolnym narożniku. Po analizie VAR okazało się, że był spalony i sędzia bramkę anulował. W odpowiedzi ponownie przypomniał o sobie Lookman. Huknął z linii szesnastego metra, ale trafił w słupek.

Dziewięć minut przed końcem na murawie zameldował się Arkadiusz Milik. Zmienił Dusana Vlahovicia. Chwilę później znakomitą okazję miał Fabio Miretti. Z bliskiej odległości uderzył w poprzeczkę. Niedługo później Milik był faulowany w polu karnym przez Djimsitiego, ale ponieważ był na spalonym, arbiter nie odgwizdał karnego. Atalanta próbowała doprowadzić do dogrywki, ale bezskutecznie. Wynik 1:0 utrzymał się do samego końca i nie przeszkodziła w tym czerwona kartka dla trenera Allegriego. Tym samym trofeum trafiło do piłkarzy Juventusu.

Choć Milik ostatecznie gola nie strzelił i tak został królem strzelców tegorocznych rozgrywek. Wystarczyły mu do tego raptem cztery bramki. Trzy zdobył przeciwko Frosinone w ćwierćfinale i jedną w półfinale z Lazio. O jedno trafienie wyprzedził Ange-Yoana Bonny'ego z Parmy i Teuna Koopmeinersa z Atalanty.

Czy Juventus w przyszłym sezonie zdobędzie mistrzostwo Włoch?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.