Trudno powiedzieć, co stało się w ostatnich latach z Arkadiuszem Milikem. Piłkarz, który swego czasu stanowił o sile zarówno SSC Napoli, jak i reprezentacji Polski, teraz gra zdecydowanie poniżej oczekiwań. Kiedy w sierpniu 2022 roku sprowadził go Juventus, a następnie definitywnie wykupił z Olympique Marsylia za niespełna osiem milionów euro, wydawało się, że jest w stanie nawiązać do najlepszych czasów. Ale tak się nie stało. Teraz bliżej jest mu do odejścia, aniżeli pozostania w Turynie.
Niedawno napastnik zmienił agencję menedżerską i związał się z CAA Stellar. Tym samym zaczęto wieszczyć jego transfer do Premier League, gdyż nowy przedstawiciel piłkarza jest liderem na tamtejszym rynku. Wszystko zatem wskazuje na to, że latem odejdzie z Juventusu, który wybrał już nawet jego następcę.
Trudno będzie jednak klubowi odzyskać włożone za niego pieniądze. Portal Calciomercato zdradził, że władze Juve zdają sobie z tego sprawę, ale mimo to chcą na nim cokolwiek zarobić. Aby uniknąć straty kapitału, wyceniły go na... 4,2 mln euro. Reprezentant Polski mógłby zatem zostać sprzedany taniej niż były pomocnik Legii Ernest Muci, który przeniósł się do Besiktasu za 10 mln euro czy Michał Skóraś, który w lecie został wykupiony przez Club Brugge z Lecha Poznań za sześć milionów euro.
Najbliższe miesiące będą kluczowe dla naszego piłkarza, ale trudno wierzyć w to, że zostanie w Juventusie. "Chociaż na początku stycznia Milik błysnął hat-trickiem z Frosinone (4:0) w Pucharze Włoch, to w jego przypadku była to tylko miła odmiana od codziennej szarówki. (...) Marna forma zepchnęła go na boczny tor nie tylko w Juventusie, ale też w reprezentacji Polski, do której nie dostał powołania na dwa ostatnie zgrupowania" - napisał Konrad Ferszter ze Sport.pl.
Po 31. kolejkach Serie A Juventus zajmuje trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem 62 pkt. Liderem jest Inter (82 pkt), który wyprzedza AC Milan (68 pkt). Ekipa Milika rozegra kolejny mecz w sobotę 13 kwietnia, kiedy zmierzy się na wyjeździe z Torino.