Reprezentant Włoch natychmiast wyrzucony z kadry. Zaprzecza oskarżeniom

"Francesco Acerbi opuszcza drużynę narodową po rzekomym rasistowskim wyrażeniu skierowanym do Juana Jesusa" - czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez włoską federację dzień po meczu Inter - Napoli. Podczas hitowego starcia miało dojść do skandalicznych scen z udziałem Acerbiego, który miał obrażać swojego rywala na tle rasistowskim.

W niedzielę wieczorem na boiskach Serie A doszło do hitowego starcia między Interem Mediolan a Napoli. W spotkaniu padł remis 1:1, jednak w trakcie meczu doszło do niedopuszczalnych scen z udziałem jednego z reprezentantów Włoch. Mowa o Francesco Acerbim, który miał obrazić na tle rasistowskim Juana Jesusa.

Zobacz wideo Kto następcą Lewandowskiego w kadrze? "Coś da się ulepić"

Francesco Acerbi usunięty z reprezentacji. Pokłosie niedzielnego wybryku

Francesco Acerbi w poniedziałek stawił się w Rzymie na zgrupowaniu reprezentacji Włoch. Od razu spotkał się z selekcjonerem i przestawił swoją wersję wydarzeń z niedzielnego spotkania. Wczesnym przedpołudniem włoska federacja wydała komunikat, w którym poinformowała o tym, że obrońca opuścił kadrę. 

"Francesco Acerbi opuszcza drużynę narodową po rzekomym rasistowskim wyrażeniu skierowanym do Juana Jesusa. Acerbi skonfrontował się z selekcjonerem i jego sztabem, zaprzeczając zniesławiającym, oczerniającym i rasistowskim zamiarom" - czytamy w komunikacie.

Piłkarz jeszcze w poniedziałek opuści Rzym i wróci do klubu. "Z relacji obrońcy Nerazzurrich wynika, że nie było z jego strony żadnych intencji zniesławiających, poniżających ani rasistowskich. Zdecydowano jednak o wykluczeniu Acerbiego z listy powołanych na najbliższe dwa mecze towarzyskie zaplanowane w Stanach Zjednoczonych, aby zapewnić spokój zarówno reprezentacji, jak i samemu zawodnikowi, który dziś wróci do swojego klubu" - dodano.

Reprezentacja Włoch w najbliższych dniach zmierzy się towarzysko z Wenezuelą (21 marca) oraz Ekwadorem (24 marca). To element przygotowań do czerwcowych mistrzostw Europy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.