Pod koniec sierpnia Clermont Foot sprzedało Mateusza Wieteskę do Cagliari za ponad pięć milionów euro. Wydawało się, że polski stoper będzie miał szansę zostać ważnym zawodnikiem sardyńskiego klubu, ale zanotował falstart. W debiucie Cagliari przegrało z Bolonią 1:2, a w drugim meczu (z Udinese) Wieteska zobaczył czerwoną kartkę. Potem wrócił do jedenastki, ale Cagliari przegrało trzy spotkania: 1:2 z Milanem, 0:3 z Fiorentiną i 1:4 z Romą. No i były piłkarz Legii stracił miejsce w składzie.
Szanse od trenera dostaje tylko w Pucharze Włoch. Zagrał w listopadzie przeciwko Udinese, a we wtorek przeciwko Milanowi, który grał w mocno rezerwowym składzie. Ale Wieteska nie będzie tego meczu dobrze wspominał.
Milan objął prowadzenie już w 28. minucie, gdy Theo Hernandez zagrał świetną długą piłkę w pole karne, a Luka Jović przyjął ją i z bliska wpakował do siatki. Polak nie był zamieszany w utratę tej bramki. Pod koniec pierwszej połowy ten sam duet podwyższył prowadzenie. Francuz minął kilku zawodników, w tym Wieteskę, a następnie dograł do Jovicia, który z bliska trafił na 2:0.
Dla Serba, który był bardzo krytykowany na początku sezonu, to był piąty gol w tym sezonie, choć zaczął trafiać dopiero w grudniu.
W 50. minucie było już po meczu, bo gola na 3:0 strzelił urodzony w 2004 roku Chaka Traore, który dopiero trzeci raz założył koszulkę Milanu. W końcówce spotkania honorową bramkę zdobył dla gości Paulo Azzi, wykorzystując błąd niedoświadczonego Jan-Carlo Simicia. Ale to nie był ostatni gol, który zobaczyli kibice na San Siro.
Na stadionie Milanu znowu zrobiło się głośno, gdy w doliczonym czasie gry na 4:1 trafił Rafael Leao, który w Serie A nie trafił do siatki już od 23 września. Portugalczyk, w swoim stylu, popędził lewym skrzydłem, ściął do środka, a następnie płaskim strzałem pokonał bramkarza. Milan wygrał i awansował do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z wygranym z pary Atalanta - Sassuolo.
Trudno chwalić Polaka, który spędził na murawie 90 minut, a jego zespół stracił cztery gole. Wieteska zdążył jednak zanotować pięć wybić piłek oraz kilka przechwytów i odbiorów. Mały plusik należy się za rozgrywanie, bo 39 z 44 podań dotarło do celu.
Dla czterokrotnego reprezentanta Polski najważniejsze jest jednak to, że w ogóle znalazł się na boisku. W następnej kolejce Serie A Cagliari zagra z Lecce. Piłkarze doświadczonego Claudio Ranieriego znajdują się w strefie spadkowej.