Krzysztof Piątek znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. Piłkarz jest cały czas zawodnikiem Herthy Berlin, która spadła do drugiej Bundesligi i najprawdopodobniej za niedługo będzie musiał stawić się w klubie. Niemieckie media nie mają wątpliwości, że Polak jest transferowym nieporozumieniem i nie ma już dla niego miejsca w zespole. Ponadto jego opinii nie pomogły wypożyczenia do Fiorentiny oraz Salernitany. Okazuje się, że pomocną dłoń chce do niego wyciągnąć klub, w którym zdobył największą sławę.
Jakiś czas temu informowaliśmy o tym, że Piątek znalazł się w kręgu zainteresowań Sportingu. Polak rzekomo znajdował się na liście życzeń portugalskiego klubu od ponad roku. Pojawiły się nawet plotki, że miał on ustalić już warunki kontraktu. Temat utknął w miejscu, a sytuację chce wykorzystać jego były pracodawca.
Dziennik "La Gazzetta dello Sport" przekazał w poniedziałek, że władze Genoi chcą ponownie sprowadzić Piątka. 27-latek ma być nawet gotowy na to, aby obniżyć warunki finansowe. Wszystko po to, aby znów założyć trykot byłego zespołu. Aktualnie trwają negocjacje z Herthą, ponieważ jego kontrakt wygasa dopiero za dwa lata i trzeba za niego zapłacić. Według Transfermarkt.de napastnik jest teraz wart siedem milionów euro, natomiast niemiecki klub chce otrzymać za niego 12 mln.
Piątek przeniósł się do Genoi w lipcu 2018 roku i reprezentował jej barwy zaledwie pół roku, po czym przeniósł się do Milanu. W tym czasie wystąpił w 21 meczach, w których strzelił 19 goli. Genoa po roku rozbratu wraca na najwyższy poziom rozgrywkowy we Włoszech. Kilka tygodni temu zapewniła sobie bezpośredni awans do Serie A, zajmując drugie miejsce na zapleczu rozgrywek. Poza nią promocję uzyskali Frosinone oraz zwycięzca barażów Cagliari.
Więcej podobnych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Piątek rozegrał w tym sezonie dla Salernitany 33 spotkania, w których zdobył zaledwie cztery bramki. Nie dziwi więc fakt, że klub nie zdecydował się na jego wykup.