Polacy bohaterami w Serie A. Najlepsi w swoich drużynach. Milik przeszedł z piekła do nieba

Dobry mecz reprezentantów Polski na koniec kolejki Serie A. Łukasz Skorupski obronił rzut karny Arkadiusza Milika, który potem i tak uratował punkt Juventusowi. To samo możemy powiedzieć o Wojciechu Szczęsnym, który popisał się kilkoma klasowymi interwencjami.
Italy Soccer Serie A
Massimo Paolone / AP

W meczu zamykającym 32. kolejkę Serie A na boisku w Bolonii mogliśmy oglądać trzech reprezentantów Polski. W ekipie gospodarzy był to Łukasz Skorupski, który obronił rzut karny. Jednocześnie należy odnotować, iż został on zmarnowany przez Arkadiusza Milika. 29-latek strzelił później bramkę wyrównującą.

Zobacz wideo Polska znów ma mistrza świata! Kapitalna gala! Wasilewski i Szpilka komentują

Spotkanie Bolonii z Juventusem zakończyło się remisem 1:1. Polski napastnik dał swojej drużynie tylko remis, gdyż w 10. minucie gospodarze objęli prowadzenie po strzale z rzutu karnego Riccardo Orsoliniego.

Najwyższą noty wśród reprezentantów Polski zebrał Łukasz Skorupski. "La Gazzeta dello Sport" oceniła jego występ na 7,5 w dziesięciopunktowej skali. "Obronił mocny wolej Milika w 24. minucie pierwszej połowy, podobnie strzał Fagioliego i wyczuł Milika z rzutu karnego. Potem polski przyjaciel go pokonał, ale w końcu i tak ratuje Bolonię" - pisze dziennik. 31-latek obronił w tym meczu cztery strzały.

Milik odkupił winy. "Wrócił do strzelania"

Najwyżej w swojej drużynie, na "siódemkę", oceniony został również Wojciech Szczęsny. Bramkarz Juventusu przepuścił strzał z jedenastu metrów, ale "La Gazzetta dello Sport" i tak wylicza jego udane interwencje. Zwłaszcza w drugiej połowie, w której Bologna przycisnęła, a Polak musiał radzić sobie z kolejnymi uderzeniami na swoim koncie. Obronił takich pięć. "Uważny i skuteczny" - napisał o nim portal "virgillio.it". Algorytmy portalu "SofaScore" oceniły Szczęsnego na 7,3. Natomiast Skorupskiego na 7,6.

Najbardziej niejednoznaczna mogła być analiza gry Arkadiusza Milika. Były napastnik Napoli zmarnował rzut karny w pierwszej połowie w sposób koszmarny. Praktycznie podał w ręce Łukasza Skorupskiego. Jednak większość zachowań 29-latka można zapisać na plus. Oddał groźny strzał z woleja, który świetnie obronił bramkarz Bolonii. Na koniec w końcu się przełamał i zdobył bramkę. To jego pierwszy gol od 22 stycznia.

"Rzut karny (który on sam wywalczył) może przestrzelić, ale nie w ten sposób. Rekompensuje to wspaniałym golem 1:1. Wrócił do strzelania po 98 dniach" - wylicza "La Gazzeta dello Sport", która oceniła Milika na "szóstkę". Pół oczka wyżej dał mu portal "virgilio.it". "Wykonywał nieustanne ruchy w ofensywie. Świetny wolej w 25. minucie. Pomylił się z rzutu karnego, ale można mu to wybaczyć, ponieważ strzelił gola wyrównującego" - piszą. 

Juventus po tym remisie zajmuje trzecie miejsce w tabeli Serie A. Ma jeden punkty straty do drugiego Lazio i trzy przewagi nad Interem, Milanem oraz Romą. Bologna jest ósma.

Więcej o: