Rocco Commisso, właściciel Fiorentiny, przed laty wyemigrował z Włoch z rzeczami w jednym kartonie, ale z Ameryki wrócił z wagonami pieniędzy. W 2019 r. kupił Fiorentinę, która była w dołku, sezon kończyła na 16. miejscu, choć miała walczyć o puchary. - Nie określę celów. Wolę tych, którzy mniej obiecują, a potem przekraczają oczekiwania - oświadczył urodzony w 1949 r. miliarder, który dorobił się na różnych biznesach, ale przede wszystkim na telewizji.
Początki były trudne, bo za jego rządów Viola najpierw skończyła sezon na 10. miejscu, a potem na 14. Przełomowe okazały się poprzednie rozgrywki. Nowy trener Vincezno Italiano, który wyrobił sobie renomę w Spezii, zaprowadził Fiorentinę do siódmego miejsca, adekwatnego do potencjału. Punkty punktami, ale na Violę przede wszystkim przyjemnie się patrzyło. Dziś celem jest ponowny awans do europejskich pucharów. Przynajmniej do Ligi Konferencji UEFA.
Początek sezonu był wyjątkowo trudny. Pod koniec października Fiorentina miała już na koncie aż sześć porażek, w tym kilka dotkliwych, jak 0:4 z Lazio czy 0:3 z Basaksehirem w Lidze Konferencji. Drużyna próbowała złapać rytm, ale to było trudne. Nie chodziło jednak o letnią sprzedaż Szymona Żurkowskiego czy Bartłomieja Drągowskiego, ale przede wszystkim o pożegnanie Lucasa Torreiry, głównego reżysera Violi, którego skusiło Galatasaray.
- Na początku sezonu Fiorentina była nie do poznania. Latem doszło do kilku zmian personalnych w drużynie, a w dodatku zespół prześladowały kontuzje, więc musiało minąć trochę czasu, by piłkarze zaczęli realizować polecenia Vincenzo Italiano. Brakowało ciągłości. No i nie zapominajmy o fatalnej skuteczności napastników - wyjaśnia Sport.pl David Fabbri, dziennikarz portalu fiorentinanews.com.
Fiorentina jest trzecim zespołem Serie A pod względem liczby oddanych strzałów, ale zajmuje dopiero 11. miejsce w liczbie zdobytych bramek. W ostatnich tygodniach jest lepiej, bo wreszcie przebudził się ściągnięty latem Luka Jović oraz Arthur Cabral, który gra od roku, gdy Viola sprzedała Dusana Vlahovicia do Juventusu za niemal 80 milionów euro.
Oprócz Cabrala - w styczniu 2022 r. - na Stadio Artemio Franchi trafił Krzysztof Piątek. Brazylijczyk strzelił w pół roku zaledwie dwa gole, a Polak sześć. Jednak Piątek był tylko wypożyczony, a na Cabrala Fiorentina wydała ponad 15 mln euro, więc latem pożegnano Polaka.
I początkowo można było tego żałować, bo Cabral pierwszego gola w tym sezonie Serie A strzelił dopiero w 11. kolejce. Dziś ma na koncie sześć bramek w lidze i drugie tyle w europejskich pucharach. Gole strzela też Jović. Niechciany w Realu Madryt w Serie A trafił zaledwie cztery razy, ale w Lidze Konferencji trafił już sześć i raz w Coppa Italia.
- Piątek naprawdę był bardzo lubiany przez fanów, ale trudno było go wykupić. Całe szczęście, że Fiorentina wreszcie wróciła na właściwe tory. Napastnicy się odblokowali, a i drużyna gra na większej intensywności. Italiano postawił też na nową formację 1-4-2-3-1, która została przyswojona przez graczy. I widać tego rezultatu. Trochę to zajęło, ale w końcu się udało - przekonuje włoski dziennikarz.
I faktycznie ma rację. Fiorentina wygrała dziewięć z ostatnich dziesięciu meczów, dzięki czemu w Serie A zaczyna gonić czołówkę, w Pucharze Włoch walczy o finał (prowadzi 2:0 po pierwszym półfinale z Cremonese), a w Lidze Konferencji zmierzy się z Lechem Poznań w ćwierćfinale.
- Punktem honoru dla Fiorentiny jest awans do europejskich pucharów. Do Ligi Europy łatwiejsza droga jest przez Puchar Włoch, gdzie w półfinale gramy z Cremonese [w drugim półfinale Juventus rywalizuje z Interem - red.]. Ale wygrana Ligi Konferencji też daje tę przepustkę, a wiadomo, że w Europie fajnie się pokazać z dobrej strony. Dodaje to blasku. Jeśli wszyscy będą zdrowi, to Viola jest gotowa do gry na trzech frontach - uważa David Fabbri.
- A co we Florencji mówi się o Lechu? - dopytujemy.
- Jedni są spokojni o awans, drudzy uważają, że mecz w Polsce może być pułapką. Na pewno Lech zyskał szacunek, bo dotarł aż do ćwierćfinału. W polskiej drużynie na pewno wyróżniają się pomocnicy: Afonso Sousa oraz Radosław Murawski. Dużo polotu widać w grze Michała Skórasia, no i imponuje waleczność kapitana Mikaela Ishaka. Włosi też na pewno kojarzą Bartosza Salamona. Jeśli zagra, to niektórych graczy Violi będzie kojarzył z Serie A. Ale ja jestem dobrej myśli. Fiorentina wygra w Poznaniu 2:1 - przekonuje włoski dziennikarz.
Pierwszy mecz odbędzie się 13 kwietnia. Rewanż tydzień później we Florencji.