Napoli rozgrywa bardzo dobry sezon. Mimo porażki 0:4 u siebie w ostatnim meczu ligowym z Milanem prowadzi w tabeli Serie A z przewagą 16 punktów nad wiceliderem. W dodatku po raz pierwszy w historii awansowało do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się - również - z Milanem.
Podczas ostatniego spotkania w lidze atmosfera na stadionie w Neapolu nie była najlepsza nie tylko ze względu na słabą dyspozycję piłkarzy. Od kilku tygodni część fanów, w tym ultrasi, głośno sprzeciwia się polityce klubu. Ich zdaniem ceny wejściówek na zbliżające się spotkanie Ligi Mistrzów są za wysokie, poza tym nie zgadzają się z zakazem wnoszenia transparentów i flag na stadion. Zamiast dopingować drużynę w trakcie meczu, zgromadzili się na położonym nieopodal Pizzale Tecchio, gdzie z flagami, ale w zupełnej ciszy śledzili przebieg spotkania.
We wtorek Aurelio De Laurentiis, właściciel i prezes Napoli, zareagował na głosy sprzeciwu. Jego zdaniem ceny są uzasadnione. - Milan zarobi ponad 10 mln euro, a my może dobijemy do pięciu. Oni wystawili bilety na 800 euro, u nas to będzie 340 lub 500 w bardzo prestiżowych miejscach. Jeśli kupujesz coś w Neapolu, zapłacisz mniej niż w Mediolanie? Nie sądzę - stwierdził, cytowany przez RMC Sport.
Jeśli chodzi o ograniczenia dotyczące flag, to rzucił kilka ostrych słów pod adresem ultrasów. - To nie są prawdziwi fani, to przestępcy, którym wolno wejść na stadion, atakując rodziny i prawdziwych kibiców. Te incydenty przydarzają się na oczach wszystkich - grzmiał.
De Laurentiis skomentował także fakt, że w Neapolu niektórzy już zaczęli świętować tytuł, mimo że zostało jeszcze 10 kolejek do końca.- Martwi mnie to, bo jestem bardzo przesądny. Wydaje mi się to szaleństwem - przyznał.
Pierwszy mecz Napoli z Milanem w Lidze Mistrzów odbędzie się w środę 12 marca. Rewanż zaplanowano na wtorek 18 marca.