Nainggolan przejechał się po byłym klubie. Szokujące słowa. "Musiałem opuścić córki"

- Traktowali mnie jak pasożyta, jak gówno. (...) Ukradziono mi także zegarek - powiedział Radja Nainggolan. Belg w takich słowach opowiedział o pobycie w Royal Antwerp. Uderzył w były klub i jego prezesa. Zdecydowanie nie gryzł się w język.

Latem 2021 roku Radja Nainggolan przeniósł się z Interu Mediolan do Royalu Antwerpia. W pierwszym sezonie Belg był ważnym zawodnikiem zespołu. Regularnie grał w pierwszym składzie i zakończył rozgrywki z 37 meczami na koncie. Wszytko zmieniło się w kolejnym sezonie. Pomocnik rzadziej pojawiał się na boisku i doszły do tego problemy pozasportowe. 

Zobacz wideo Wojciech Szczęsny zostanie zawieszony? Włoski dziennikarz ujawnia

Radja Nainggolan nie gryzie się w język nt. byłyego klubu

W październiku zeszłego roku Nainggolan został przyłapany na paleniu e-papierosa na ławce rezerwowych. Z tego powodu Royal Antwerp zawiesiło go na czas nieokreślony, a następnie zesłało do drużyny rezerw. Belg udzielił długiego wywiadu gazecie "Gazet van Antwerpen", w którym w mocnych słowach uderzył w klub. 

- Traktowali mnie jak pasożyta, jak gówno. Kiedy wysłali mnie do rezerw, koledzy z drużyny próbowali przekonać Overmarsa (dyrektor techniczny Royalu - przyp. red.), aby z powrotem przyjął mnie do zespołu. To było bardzo miłe, ale nikt nie próbował wpłynąć na Gheysensa (prezes klubu - przyp. red.). Starałem się dawać z siebie wszystko w drużynie rezerw, próbowałem wspierać tych młodych chłopaków i nie popełniałem tam błędów. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim traktowaniem jak w tym klubie. Nie mogłem wchodzić głównym wejściem i mogłem przebywać w ośrodku tylko w godzinach, w których nie było w nim pierwszej drużyny. Musiałem też korzystać z innej szatni. Ukradziono mi także zegarek - grzmi Belg.

Piłkarz ma w Belgii dwie córki i wyjawił, że to one były głównym powodem jego transferu do Antwerpii. Dodał, że nigdy nie wybaczy prezydentowi, że zmusił go ponownego rozstania się z dziećmi. W styczniu pomocnik przeniósł się do Spal, które na co dzień występuje w Serie B. 

- Moje córki były jednym z głównych powodów transferu do Belgii. Wcześniej widywałem je tylko w wakacje, a w Antwerpii mogłem spędzać z nimi wiele czasu. Wszyscy wiedzieli, jak było to dla mnie ważne. Chciałem zostać w Belgii i byłem świadom, że kosztowałoby mnie to trochę pieniędzy (prezes klubu oczekiwał, że Nainggolan opuści kraj, a w przeciwnym razie miał go zmusić do płacenia kary - przyp. red.). Nie było to dla mnie problemem. Gheysens zmusił mnie do opuszczenia Belgii. Nie chciał mnie w tym kraju. Ten klub odebrał mi radość z piłki, ale ją odzyskam. Nigdy mu nie wybaczę tego, że musiałem opuścić córki - dodał. 

Więcej tego rodzaju treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Do tej pory Nainggolan rozegrał w nowym klubie pięć meczów, w których strzelił jednego gola i zaliczył tyle samo asyst. W bieżącym sezonie Spal jest uwikłane w walkę o utrzymanie. Po 28 kolejkach zajmuje 17. miejsce w tabeli i uzbierało 28 punktów, tyle samo co otwierające strefę spadkową Benevento. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA