Kuriozum w derbach Turynu. Trener zmienił go po zaledwie 17 minutach. A na koniec się po nim przejechał

- Wchodzisz, masz zadania i robisz coś innego. To całkowity brak szacunku - przekonuje trener Torino Ivan Jurić po zdjęciu Nemanji Radonjicia w meczu z Juventusem. Serbski napastnik pojawił się na boisku w 59. minucie i już 17 minut później został zmieniony. Szkoleniowiec drużyny z Piemontu w gorzkich słowach podsumował postawę piłkarza.
Nemanja Radonjić zmieiony po 17 minutach w meczu Juventus - Torino
Screenshot Twitter: @beinsports_FR

Torino we wtorek przegrało 2:4 w derbach Turynu przeciwko Juventusowi. Drużyna Ivana Juricia w pierwszej połowie prowadziła 1:0 i 2:1, ale nie wytrzymała presji i uległa skuteczniejszym rywalom. Doszło też do niecodziennej sytuacji, w której trener postanowił zdjąć z boiska zawodnika po 17. minutach gry. Chodzi o Nemanję Radonjicia, który do klubu trafił w lipcu w ramach wypożyczenia z Olympique Marsylia. Serb świetnie zaczął pobyt w Turynie, ale jego forma jest daleka od idealnej. Teraz szkoleniowiec publicznie skomentował jego postawę i wyjaśnił powody wczesnej zmiany w hitowym starciu. 

Zobacz wideo Granerud wreszcie zabrał głos. Tak tłumaczy słowa o parodii

Nemanja Radonjić ostro potraktowany przez trenera Torino. "Nie ma wiele do opowiadania"

Nemanja Radonjić na boisku pojawił się W 59. minucie przy wyniku 2:2, kiedy zmienił zmęczonego skrzydłowego Yanna Karamoha. Nie miał wiele okazji do zaprezentowania się w akcjach ofensywnych, ale zdołał popełnić znaczący błąd w obronie. Podczas rzutu rożnego nie przypilnował Gleisona Bremera, który w 71. minucie zapewnił Juventusowi prowadzenie. Pięć minut później, po zaledwie 17 minutach na murawie, trener Ivan Jurić postanowił zdjąć Serba z boiska, co spotkało się z nerwową reakcją napastnika. Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec wyjaśnił powody tak drastycznej decyzji. 

- Są takie rzeczy, których nie mogę zrozumieć. Kiedy wchodzisz na boisko, masz zadania, a robisz coś innego. To jest całkowity brak szacunku do tej gry. To oznacza, że nie ma cię w tym meczu - wyjaśnia zmianę napastnika Jurić. 

Radonjić do Torino trafił po słabym okresie we Francji, gdzie w 63 meczach zdobył tylko osiem goli i zaliczył cztery asysty. W Turynie miał odbudować karierę i zaczął całkiem nieźle. Już w trzecim meczu zdobył bramkę przeciwko Cremonese i kibice okrzyknęli do "MaRadonjiciem", nawiązując do Diego Maradony. Stopniowo obniżał loty i jego licznik goli zatrzymał się na czterech trafieniach - dwóch w Serie A i dwóch w Pucharze Włoch. Cztery z ostatnich pięciu meczów zaczął na ławce rezerwowych, a trener Jurić najwidoczniej nie pokłada w nim żadnych nadziei. 

- Ten facet ma pomysł na grę i umie robić ciekawe rzeczy. Niestety nie udało mi się zrobić z niego piłkarza. Nie mam tu wiele do opowiadania. Co mnie rozczarowało? Przy rzucie rożnym musisz pilnować rywala i być aktywny. To podstawa, czasem się udaje, a innym razem nie, ale musisz pozostać w grze - podsumował w gorzkich słowach trener Torino. 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Wypożyczenie Nemanji Radonjicia do Torino potrwa do 30 czerwca 2023 roku. Prawdopodobnie turyńczycy nie skorzystają z kontraktowej opcji wykupienia zawodnika i po sezonie powróci on do Olympique Marsylia. 

Więcej o: