Koszmar Polaków w Serie A. Komentatorzy krzyczeli: To jest komedia, to jest parodia [WIDEO]

Zwycięstwem gości 3:0 zakończył się mecz Spezia - Napoli w ramach 21. kolejki włoskiej Serie A. Jedną z głównych ról w spotkaniu odegrali Arkadiusz Reca i Bartłomiej Drągowski, których błędy miały bezpośredni wpływ na wynik.

Niedzielne spotkanie Spezii z Napoli było dużym wyzwaniem dla obu zespołów. Gospodarze, broniący się przed spadkiem do Serie B, musieli radzić sobie bez ośmiu ważnych zawodników. Goście z kolei mogli być pewni, że atakowanie defensywnie nastawionego rywala będzie bardziej przypominało bicie głową w mur niż szybkie rozgrywanie akcji.

Zobacz wideo Rozpoczął się proces sądowy Kucharskiego i Lewandowskiego. Powodem oskarżenie o szantaż

Przede wszystkim nie przegrać

Od samego początku pierwszej połowy spotkania było widać, że przedmeczowe spotkania okazały się prorocze. Po podopiecznych Fabrizio Lorieriego widać było chęć przetrzymania całych 90 minut bez straty gola, przy jednoczesnym poszukiwaniu pojedynczych kontrataków. 

Zdecydowanie ofensywniej nastawione Napoli ewidentnie miało problem z dobrze ustawionym zespołem rywali. Nieco polotu do gry zespołu z południa Włoch wprowadzić próbowali m.in. Chwicza Kwaracchelia i Victor Osimhen, lecz ich próby na nic się zdawały.

Finalnie, w pierwszych 45 minutach, w sumie padł zaledwie jeden celny strzał. Wydawało się więc, że Spezia ma naprawdę duże szanse na sprawienie niespodzianki i urwanie punktu faworyzowanej drużynie lidera Serie A.

Festiwal błędów

Niestety dla kibiców zespołu z Ligurii, już pierwsze dziesięć sekund drugiej połowy przyniosło gigantyczny błąd obrony gospodarzy. Krótką chwilę po wznowieniu gry, do długiej piłki zagranej w kierunku Matteo Politano wystartował Arkadiusz Reca, który wydawał się mieć wszystko pod kontrolą. Niestety Polak w polu karnym zagrał piłkę ręką, co zauważył sędzia główny, dyktując rzut karny dla Napoli.

Ku uciesze Luciano Spalettiego, Chwicza Kwaracchelia pewnie zamienił jedenastkę na gola, wyprowadzając drużynę gości na prowadzenie. Od tego momentu niedzielne spotkanie wyglądało już zupełnie inaczej.

Kilka minut po strzeleniu pierwszej bramki, piłkarze Napoli byli bardzo blisko podwyższenia na 2:0. Swoją szansę wyczuł wówczas Victor Osimhen, który zdecydował się na pojedynek biegowy z Mattia Caldarą. Choć Nigeryjczyk zdołał go wygrać i wpakować piłkę do siatki, sędzia odgwizdał faul, gdyż znakomity napastnik nieco ciągnął za koszulkę swojego rywala. 

Mówi się jednak, że co się odwlecze, to nie uciecze. W 68 minucie spotkania, opłakane w skutkach nieporozumienie miało miejsce w polu karnym Spezii. Bartłomiej Drągowski i Dimitrios Nikolau nie mogli się zdecydować, który z nich wybije piłkę poza "szesnastkę", co wykorzystał Victor Osimhen, strzelając jednego z najprostszych goli w swojej karierze. "To jest komedia, to jest parodia" - krzyczeli komentatorzy Eleven Sports.

Niestety nie był to koniec wielbłądów piłkarzy Spezii. Cztery minuty później, Mattia Caldara podał piłkę pod nogi Chwiczy Kwaracchelii, który wbiegł w pole karne i odegrał do wybiegającego na pozycję Victora Osimhena. W ten sposób Napoli wyszło na prowadzenie 3:0, mając wszystko pod pełną kontrolą.

Od tej pory, do samego końca spotkania, nie wydarzyło się już nic wielkiego. Dla polskich kibiców może być jedynie istotne wejście na boisko Przemysława Wiśniewskiego, który zanotował debiut w nowym zespole.

Po dzisiejszym zwycięstwie, przewaga Napoli nad drugim zespołem Serie A wzrosła do szesnastu punktów. Jeszcze dziś swoje mecze rozegrają jednak Inter Mediolan i AC Milan. Spezia z kolei patrzeć będzie na poniedziałkowy mecz Hellasu Verona z Lazio, w którym gospodarze znajdujący się w strefie spadkowej będą mogli odrobić kilka cennych oczek do zespołu z Ligurii.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.