W 48. minucie meczu Romy z Lecce Paulo Dybala podszedł do rzutu karnego i pokonał bramkarza. Niestety, Argentyńczyk podczas wykonywania "jedenastki" nabawił się urazu. Tuż po golu zszedł z boiska, a zastąpił go Nemanja Matić. Na ławce rezerwowych Dybala nie mógł powstrzymać łez. Kontuzja wydaje się poważna, co potwierdził trener Jose Mourinho. - Wyglądało to naprawdę bardzo źle. Nie jestem lekarzem, ale z mojego doświadczenia i po rozmowie z Paulo, wydaje się mało prawdopodobne, że zobaczymy go na boisku jeszcze w tym roku - powiedział Portugalczyk na konferencji prasowej.
To byłaby prawdziwa katastrofa dla Dybali jego drużyny. Oznaczałoby to, że piłkarz Romy nie zagra na zbliżającym się mundialu. Choć nigdy nie życzy się rywalom kontuzji, to brak Dybali jest dobrą wiadomością dla Polaków. Reprezentacja prowadzona przez Czesława Michniewicza zmierzy się Argentyną w ostatnim meczu grupowym.
Włoskie media, a konkretnie portal calciomercato.com podaje, że Argentyńczyk przeszedł badania w poniedziałek. Te potwierdziły uraz mięśnia czworogłowego. Bardziej szczegółowe badania piłkarz ma przejść we wtorek. Dlatego dziennikarze nadal podają tylko szacunkowe terminy, kiedy Dybala będzie mógł wrócić. Według Włochów będzie pauzował przez 25 do 30 dni. To oznacza, że do końca rundy nie pomoże AS Romie. Ale daje mu to nadzieję na wyjazd na mundial. Choć ta nadal jest niewielka. W najgorszym scenariuszu leczenie Dybali może zająć osiem tygodni.
Paulo Dybala w przeszłości często musiał pauzować ze względu na urazy. Tylko w zeszłym sezonie, kiedy jeszcze był zawodnikiem Juventusu, z powodu kontuzji opuścił 16 meczów. Latem tego roku przeniósł się do AS Romy. W bieżącym sezonie Argentyńczyk rozegrał 11 meczów, w których strzelił siedem goli i zaliczył dwie asysty.