Prawnik postawił ultimatum Serie A po nieuznanym golu Milika. Pozew ma już gotowy

Fabio Garzi, prawnik z Perugii, domaga się odszkodowania od Serie A za fatalny błąd sędziów i nieuznanego gola w meczu Juventus - Salernitana. A wszystko przez to, że przegrał zakład u bukmachera.

W minioną niedzielę w meczu Juventusu z Salernitaną byliśmy świadkami wielkiej kontrowersji. W końcówce meczu Arkadiusz Milik zdobył bramkę na 3:2, po czym zdjął koszulkę, a sędzia ukarał go za to drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką. Arbiter po konsultacji z VAR nie uznał tego gola, jak się później okazało zupełnie niesłusznie. 

Zobacz wideo Lewandowski wrócił do domu. Reakcja kibiców podzielona

Prawnik chce odszkodowania od Serie A. Bo przegrał u bukmachera

We Włoszech wybuchła afera. Wściekły z powodu nieuznanego gola jest Fabio Garzi, prawnik z Perugii, pasjonat piłki nożnej. Postawił bowiem w zakładach bukmacherskim na zwycięstwo Juventusu. Gdyby gol Milika był uznany, to ekipa z Turynu zapewne by wygrała 3:2. Wówczas Fabio Garzi wygrałby ponad 3600 euro.

Prawnik domaga się odszkodowania od Serie A, organizatora rozgrywek. Chce zadośćuczynienia za przegrany zakład. Nie wskazał jednak kwoty, jakiej oczekuje. Dał Serie A 20 dni na zrealizowanie jego żądań. W przeciwnym razie będzie chciał sprawę skierować do sądu i ma już gotowy pozew.

Według Garziego błąd wynikał z zaniedbania i braku doświadczenia sędziów oraz obsługi VAR.

- Jest to bardzo osobliwy przypadek. Nie ma żadnych wątpliwości, że technologia została wykorzystana w całkowicie niewłaściwy sposób. Serie A musi odpowiedzieć za zaniedbania i brak doświadczenia sędziów - napisał prawnik we wniosku do Serie A.

Na razie Seria A odpowiedziała lakonicznie, że nie ma z ich strony żadnej odpowiedzialności. Teraz pytanie brzmi, co zrobi Garzi.

Prezes włoskiego związku odjechał ws. gola Milika. "Nie było błędu, uspokójcie się"

Sędziów w obronę wziął prezes włoskiego związku, Gabriele Gravina. – Technologia nie czyni nieomylnym – wypalił. – Obraz, który pokazano później (ten, na którym widać, że piłkarz Salernitany łamie linię spalonego – red.) nie był dostępny dla sędziów VAR. Udostępniono im kilka ujęć, sędziowie przeanalizowali sytuację, co niestety poskutkowało błędem. Ani sędziowie, ani VAR się nie pomylili. Jeśli taki incydent miał wywołać taki skandal po sześciu kolejkach… Uspokójmy się wszyscy i wróćmy do naszych spraw – dodał.

Juventus po sześciu kolejkach z dziesięcioma punktami (dwa zwycięstwa i aż cztery remisy) zajmuje dopiero ósme miejsce w Serie A. Do prowadzącej trójki: Napoli, Atalanta i AC Milan traci cztery punkty. W niedzielę Juventus zagra na wyjeździe z Monzą.

Więcej o:
Copyright © Agora SA