Oficjalnie: Paul Pogba w nowym klubie. Bardzo nietypowa transakcja

To już oficjalne. Po sześciu latach spędzonych w Manchesterze United Paul Pogba wrócił do Juventusu. "Kiedy żegnamy się po intensywnej wspólnej przygodzie, zawsze pojawia się iskierka nadziei, że prędzej czy później znów się zobaczymy. Z Paulem tak właśnie się stało" - czytamy na oficjalnej stronie turyńczyków.
Paul Pogba na konferencji prasowej schował butelkę Heinekena pod stołem.
Fot. Matthias Hangst / AP

"Choć nasze drogi się rozeszły, nigdy tak naprawdę o sobie nie zapomnieliśmy. Tysiące przygód w końcu przyprowadziły cię z powrotem do domu. Paul Pogba wrócił do Turynu. Odszedł jako chłopiec, wraca jako mężczyzna i mistrz. Ale jest jedna rzecz, która się nie zmieniła. To silna chęć ponownego pisania niezapomnianych kart historii klubu. Pogba wrócił i nie moglibyśmy być szczęśliwsi" - czytamy w oficjalnym komunikacie Juventusu.

Zobacz wideo Włoski dziennikarz zachwyca się Zalewskim. "Kiedyś może być ważnym graczem Romy"

Pogba podpisał czteroletnią umowę, na mocy której ma zarabiać około ośmiu milionów euro netto za sezon. Za podpis na kontrakcie otrzymał 2,5 miliona euro.

Fani Manchesteru odetchnęli z ulgą

Pogba po raz pierwszy trafił do Juventusu w 2012 r., gdy był jeszcze niechcianym w Manchesterze United talentem. Wówczas Mino Raiola, niedawno zmarły agent piłkarski, naciskał na władze angielskiego klubu, aby zapewniły Pogbie suty - jak na jego wiek - kontrakt. Sir Alex Fergusson, ówczesny trener Manchesteru, odradzał przedłużania umowy, więc Raiola związał pomocnika na zasadach wolnego transferu z Juve.  

Cztery lata później Juventus sprzedał Pogbę do United za 105 milionów euro, co było wówczas transferowym rekordem świata. 1 lipca 2022 roku wygasła jego umowa z MU, więc trafił do Juve znowu na zasadzie wolnego transferu.

To bardzo nietypowa transakcja. Fani Manchesteru odetchnęli z ulgą, że pozbyli się zawodzącego gwiazdora, a kibicom Juve mocniej zabiło serce, bo wrócił piłkarz, z którym kojarzą sukcesy. Wystarczy powiedzieć, że jego lot samolotowy do Turynu, w specjalnie aplikacji śledziło na żywo ponad 16 tysięcy osób. "Przeleciał nad Alpami. Jest już bezpieczny" - napisał żartobliwie jeden z kibiców.

Mistrz świata z 2018 r. najlepsze lata kariery spędził właśnie w Turynie, gdzie zdobył cztery mistrzostwa kraju z rzędu, a w 2015 r. dotarł do finału Ligi Mistrzów, przegranego 1:3 z Barceloną. W barwach Manchesteru wygrał Ligę Europy w 2017 roku i dwa Puchary Ligi Angielskiej (2010, 2017).

Trudny okres Juventusu

Turyński klub już drugi raz z rzędu zakończył rozgrywki Serie A dopiero na czwartym miejscu. W Lidze Mistrzów też nie szło mu dobrze. Od 2017 r. nie może przebrnąć przez ćwierćfinał. Andrea Agnelli, prezes klubu, chce szybko naprawić sytuację, więc zdecydował się na poważne inwestycje podczas letniego mercato. Oprócz Di Marii i Pogby, są duże szanse, że nowym graczem zostanie Nicolo Zaniolo z Romy. Jak poinformował Alfredo Pedulla, włoski dziennikarz, Juve ma zapłacić 10-12 mln za roczne wypożyczenie, z późniejszym obowiązkiem wykupu za 30-33 mln.

A kto opuszcza Juventus?

Jedni przychodzą, drudzy odchodzą. Latem wygasły umowy m.in. Federico Bernardeschiego oraz Paulo Dybali, którzy wciąż szukają nowych drużyn. Włoch jest bliski dołączenia do kanadyjskiego Toronto, zaś Argentyńczyk wciąż liczy, że trafi do Interu.

Natomiast Alvaro Morata wrócił do Atletico Madryt, ale wciąż liczy na powrót do Juve, w ramach kolejnego wypożyczenia. Być może największą stratą Juve przed nowym sezonem będzie brak Giorgio Chielliniego. 38-latek kontynuuje karierę w Los Angeles FC.

Wiele wskazuje, że odejdzie też Matthijs de Ligt, o którego walczy Bayern Monachium oraz Chelsea. Podobno Holender preferuje drużynę mistrza Niemiec. Niezależnie, dokąd trafi były stoper Ajaksu, to do Juventusu trafią duże pieniądze. Mowa o 80, a może i 100 milionach euro. I właśnie te pieniądze mają służyć do finalizacji negocjacji z Romą w sprawie Zaniolo.

Więcej o: