Choć początek obecnego sezonu był dla Juventusu trudny, ostatecznie klub zakończy rozgrywki na miejscu premiującym awansem do Ligi Mistrzów, co było głównym celem. Przy okazji meczu z Lazio Rzym doszło do dwóch wzruszających chwil, jeśli chodzi o pożegnanie piłkarzy.
Starcie na Allianz Stadium było wręcz naładowane emocjami, jednak nie ze względu na wagę meczu czy emocje wynikające z wielu okazji bramkowych. W poniedziałkowy wieczór z Juventusem pożegnało się dwóch piłkarzy, którzy w ostatnich latach byli jego wizytówką. Obaj bardzo mocno przeżyli swóje pożegnanie ze Starą Damą. Pojawiły się też łzy.
W 17. minucie z fanami pożegnał się Giorgio Chiellini, który zanotował w ten sposób ostatni występ w barwach Juve. 37-latek trafił do klubu w 2005 roku i od tamtego czasu nieprzerwanie reprezentował barwy zespołu z Turynu, rozgrywając w tym czasie 560 meczów. Do tego zdobył aż 20 trofeów.
W 78. minucie kibice na Allianz Stadium z kolei mieli możliwość pożegnania Paulo Dybali, którego wygasający pod koniec czerwca kontrakt nie zostanie przedłużony. Argentyńczyk trafił do klubu W 2015 roku z Palermo i wyrósł w tym czasie na piłkarza, który swego czasu był stawiany na równi z najlepszymi piłkarzami świata. W drużynie z Turynu rozegrał łącznie 292 mecze i zdobył 12 trofeów.
Przed pierwszym gwizdkiem meczu z Lazio było wiadomo, że drużyna z Turynu nie zmieni już swojej pozycji w tabeli Serie A i zakończy rozgrywki na czwartym miejscu. Starcie z Lazio miało tym samym dla gospodarzy mniejszy ciężar gatunkowy, przynajmniej jeśli chodzi o wynik.
Pierwsza połowa przebiegła pod dyktando podopiecznych Massimiliano Allegriego. W 10. minucie wynik otworzył Dusan Vlahović, który wykorzystał dobre dogranie od Alvaro Moraty. W 36. minucie Hiszpan sam wpisał się na listę strzelców, popisując się efektowną akcją indywidualną.
W drugiej części gry sytuacja uległa zmianie. Gospodarze praktycznie oddali pole gry zespołowi ze stolicy Włoch, czego efektem były dwie stracone bramki. W 51. minucie Alex Sandro po pechowej interwencji skierował piłkę do własnej bramki, natomiast w szóstej minucie doliczonego czasu gry gola na 2:2 strzelił Sergej Milinkovic-Savic.