Atalanta w furii ws. Szczęsnego. Włosi dyskutują: Czerwona kartka czy ofiara?

"Wojciechowi Szczęsnemu należała się czerwona kartka!" vs "To Szczęsny był ofiarą" - trwa spór we włoskich mediach po remisie Juventusu z Atalantą (1:1).
Szczesny
Eleven / screen

W hitowym starciu Serie A Atalanta Bergamo zremisowała 1:1 z Juventusem, który wyrównał dopiero w doliczonym czasie gry (skutecznie główkował Danilo). Po ostatnim gwizdku włoscy dziennikarze zachwycali się cudownym uderzeniem Rusłana Malinowskiego, który pokonał Wojciecha Szczęsnego strzałem zza pola karnego. Włosi emocjonują się także kontrowersyjną sytuacją z końcówki pierwszej połowy. 

Zobacz wideo Wojciech Szczęsny trenuje ze swoim synem

W 30. minucie Szczęsny wybiegł z pola karnego, by przeciąć akcję. Zrobił to w niemal identyczny sposób, jak w spotkaniu Polski z Senegalem na mundialu, gdy po jego nieporozumieniu z Janem Bednarkiem, straciliśmy gola. Tym razem mu się upiekło. Szczęsny nie trafił w piłkę, a trafił w rywala. Na szczęście dla polskiego bramkarza - z asekuracją zdążyli jego koledzy z drużyny, którzy zdołali wybić piłkę. W przeciwnym razie Atalanta wyszłaby na prowadzenie. Po całej akcji gospodarze domagali się wyrzucenia bramkarza z boiska za faul. Jednak sędzia nie pokazał Polakowi nawet żółtej kartki.

Szczęsny powinien wylecieć z boiska? Włoscy dziennikarze nie są spójni w ocenie tej sytuacji

"Sędzia Maurizio Mariani popełnił błąd, bo Teun Koopmeiners był faulowany. Nie było to jednak zagranie na czerwoną kartkę, ponieważ Szczęsny nie był ostatnim zawodnikiem. Z tyłu byli jeszcze De Ligt i Bonucci. Polakowi należała się żółta kartka - czytamy w "La Gazzetta dello Sport".

"Koopmeiners sięga piłki, ale po chwili kopie Polaka w brzuch. Atalanta żąda czerwonej kartki, a tam nie powinno być żółtej. Jeśli był jakiś faul, to Szczęsny był jego ofiarą" - zupełnie inną optykę ma "Corriere dello Sport". 

Podobne zdanie do "La Gazzetta dello Sport" ma włoska redakcja Eurosportu. "Szczęsny ryzykował czerwienią, ale... Bramkarz Juve popełnia faul przed polem karnym. Interweniuje arbiter VAR, ale nie dopatruje się czerwonej kartki. Mariani pokazuje na rzut rożny. Czerwona kartka się nie należała, bo Polaka ubezpieczali Bonucci i de Ligt, więc Koopmeiners nie miał tzw. klarownej sytuacji. Szczęsny powinien jednak zobaczyć żółtą kartkę" - pisze serwis eurosport.it.

Umberto Marino, dyrektor generalny Atalanty uważał, że Polakowi należała się czerwona kartka. "La Gazzetta dello Sport" pisze wręcz o "furii", w którą wpadł Marino. - Szczęsny powinien zostać wyrzucony z boiska. Warto pamiętać też o sytuacji z doliczonego czasu pierwszej połowy, gdy De Ligt dotknął piłki ręką. Należał nam się karny - przekonywał Umberto Marino, który wyszedł do dziennikarzy zamiast trenera Gasperiniego.

W studiu DAZN nie zgadzał się z nim były sędzia Luca Marelli. - Na szczęście pan Luca już nie sędziuje - odparł pracownik Atalanty.

Natomiast w pomeczowym studiu Eleven sędzia Łukasz Rogowski przekonywał, komentując sytuację z De Ligtem, że karnego nie było, bo piłka dotknęła bardziej żebra niż ręki. Z pewnością nie były to jednak sytuacje zero-jedynkowe. W tym sezonie Serie A dochodzi do wielu kontrowersji sędziowskich, a każdą z nich Włosi rozkładają na czynniki pierwsze.

Sytuacja w tabeli Serie A

Liderem Serie A jest Milan, który ma 55 punktów. Drugi jest Inter (54 pkt), który ma mecz zaległy, a trzecie jest Napoli (53). Zaległe spotkanie ma także piąta Atalanta, która traci dwa punkty do Juventusu (46 pkt).

Więcej o: