Nie jest dobrze. Włosi wydali wyrok ws. Bartłomieja Drągowskiego. Agent reaguje

Łukasz Godlewski
- Gdy Bartłomiej Drągowski jest w formie, jest niemal do pokonania. Ale w ostatnim czasie miał kilka wpadek - mówi w rozmowie ze Sport.pl Giancarlo Rinaldi. Włoski dziennikarz tłumaczy, dlaczego Polak stracił miejsce w bramce Fiorentiny. I co gorsza, może go już nie odzyskać.

Od czasu powrotu do Fiorentiny z wypożyczenia do Empoli Drągowski rozegrał 31 i 36 spotkań w dwóch kolejnych sezonach Serie A, opuszczając mecze jedynie w końcówkach sezonów. Jego pozycja wydawała się niepodważalna. I już w 17. minucie pierwszego meczu tego sezonu z Romą (1:3) dostał czerwoną kartkę, ale punktem zwrotnym był mecz z Napoli z 3 października (7. kolejka Serie A). W końcówce spotkania ledwo był w stanie kopać piłkę. Walczył z bólem, a wręcz płakał, zakrywając twarz koszulką. Jak się okazało, doznał kontuzji ścięgna udowego. I do gry wrócił dopiero 13 stycznia na mecz z Napoli w Pucharze Włoch. I nie wykorzystał szansy. W 44. minucie popełnił fatalny błąd przy wyprowadzaniu akcji (o tym, dlaczego to takie ważne, jeszcze będzie mowa), by po kilku chwilach sfaulować rywala poza polem karnym i wylecieć z boiska (ostatecznie Fiorentina wygrała 5:2 po dogrywce). 

Zobacz wideo Kulesza może mieć wielki problem po zwolnieniu trenera. "Skok na kasę"

Agent Drągowskiego zdziwiony: Jest zbyt dobry, by siedzieć na ławce

- Sytuacja musi się zmienić najszybciej, jak to tylko możliwe. Jest zbyt dobry, by siedzieć na ławce. Musi grać regularnie, by wrócić do formy. Pamiętajmy, że nie stracił miejsca w składzie ze względu na występy, a przez długą  i bolesną kontuzję. Większość klubów na świecie pozwoliłaby podstawowemu bramkarzowi od razu wrócić do składu po kontuzji - mówił stanowczo kilka dni temu Mariusz Kulesza, agent bramkarza Fiorentiny, w rozmowie z portalem FirenzeViola przed weekendowym meczem z Cagliari. I włoskie media uznały, że skład na ten mecz będzie wyrokiem ws. numeru jeden: czy pozostanie nim Pietro Terracciano, czy jednak szansę dostanie Drągowski.

Juventus blisko zimowego hitu transferowego. Wielkie pieniądze w grzeJuventus blisko zimowego hitu transferowego. Wielkie pieniądze w grze

Trener wydał wyrok i rozwiał wątpliwości: Drągowski jest numerem dwa. A Terracciano został bohaterem

Vincenzo Italiano nie zmienił decyzji. Postawił na 31-letniego Terracciano, a ten wywalczył punkt - w 68. minucie, gdy Fiorentina przegrywała 0:1 i grała w 10, obronił rzut karny (a mecz skończył się wynikiem 1:1). I teraz, na kilka dni przed końcem okna transferowego (zamyka się w poniedziałek 31 stycznia), Drągowski znalazł się w kropce. - Pierwszy karny obroniony w Serie A dobitnie rozwiał wątpliwości i udowodnił hierarchię w bramce Fiorentiny. Terracciano wykorzystał zaufanie. Niewątpliwie pomogła mu kontuzja, która wyłączyła Drągowskiego z gry na trzy miesiące, ale Terracciano wytrzymał presję, nawet gdy Polak wrócił i swoim występem z Napoli tylko pogorszył sytuację - pisze FirenzeViola.

To oczywiste, że Terracciano przeskoczył Drągowskiego w hierarchii. Miały na to wpływ ich występy oraz sposób, w jaki Fiorentina ma grać. Trener Vincenzo Italiano lubi rozgrywać akcje od tyłu, a Włoch wyraźnie lepiej gra nogami od Polaka. Nie pomogła mu liczba tragicznych błędów

- mówi w rozmowie ze Sport.pl Giancarlo Rinaldi, włoski dziennikarz, autor książek oraz prywatnie kibic Fiorentiny. Ale dodaje, że zdziwiłby się, gdyby do transferu Polaka doszło jeszcze w zimowym oknie. - Fiorentina potrzebuje zmiennika. Ale pojawiają się już spekulacje dotyczące nowych bramkarzy do sprowadzenia latem, co sprawiałoby, że Drągowski nie będzie już potrzebny. Nadal uważam, że to dobry bramkarz, budzi pewność. Ale jest jednym z kilku piłkarzy, którzy pod okiem nowego trenera zanotowali regres.

Sebastian Walukiewicz może zmienić klub jeszcze w styczniu. Jest zainteresowanieSebastian Walukiewicz może zmienić klub jeszcze w styczniu. Jest zainteresowanie

Kontrakt Drągowskiego z Fiorentiną wygasa wraz z końcem przyszłego sezonu, dlatego jeśli nie zmieni klubu zimą, to zrobi to latem. Trudno sobie wyobrazić inne rozwiązanie, gdyż dla Fiorentiny będzie to przedostatnia szansa, by cokolwiek na nim zarobić, a Drągowski nie chce sobie pozwolić na kolejne pół roku lub rok bez gry. "Corriere dello Sport" informuje o zainteresowaniu West Hamu United, ale to raczej nie rozwiąże problemów Polaka: w Londynie musiałby rywalizować z Łukaszem Fabiańskim oraz wypożyczonym z PSG Alphonse Areolą. Dlatego, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, bardziej prawdopodobne wydaje się rozwiązanie, o którym pisze "La Gazzetta dello Sport": Drągowski zostaje i walczy o miejsce w składzie. A jeśli nie da rady wyrwać go Terracciano, to odejdzie latem.

Andrea Ivan - były bramkarz Fiorentiny (lata 2002-2004) przekonuje, że dla Drągowskiego może to być test charakteru. - W takich sytuacjach łatwo myśleć "i tak odejdę", ale to nie jest odpowiednia postawa. Udowodniłby swój charakter, gdyby był zdeterminowany do odzyskania miejsca w bramce. Przez lata byłem drugim bramkarzem, ale zawsze pomagałem numerowi jeden. To, kto gra, jest mniej ważne, o ile grasz dobrze. Jeśli Drągowski zacznie robić wokół siebie szum i tworzyć kontrowersje, to lepiej, żeby odszedł latem. W ten sposób pokazałby egoizm, który jest dzisiaj tak często spotykany w futbolu, gdy myśli się wyłącznie o sobie i swojej karierze.

"Gdy Drągowski jest w formie, jest niemal do pokonania"

Jednak Rinaldi przekonuje, że dla dobra Drągowskiego transfer może być nieunikniony.

To by mu pomogło. Byłby znakomitym rezerwowym w większym klubie lub, co bardziej prawdopodobne, pierwszym wyborem w innym średniaku. Zdecydowanie ma ku temu umiejętności i jest jak na bramkarza jeszcze wystarczająco młody (24 lata), by zrobić świetną karierę.
Gdy jest w formie, jest niemal nie do pokonania. Ale w ostatnim czasie miał kilka wpadek oraz zdarzało mu się dostawać czerwone kartki, nawet jeśli to nie zawsze była jego wina. Zdecydowanie potrzebuje regularnej gry, by odbudować pewność siebie. Gdy to zrobi, będzie bardzo ważnym bramkarzem na najbliższe lata.
Więcej o: