Sędzia nagle zaczął przepraszać. Koszmar! "Totalny chaos". Rebić nie wtrzymał

Milan w poniedziałkowy wieczór był bliski zwycięstwa ze Spezią na San Siro. Strzelił pięknego gola w doliczonym czasie gry, ale wszystko zakończyło się porażką. We wszystko wmieszał się bowiem sędzia spotkania.

"To, co wydarzyło się na finiszu meczu, to totalny chaos" – pisze po poniedziałkowym spotkaniu włoska prasa. Do 92. minuty Spezia sensacyjnie remisowała na San Siro z Milanem. Gospodarze prowadzili po strzale Rafaela Leao z pierwszej połowy, ale w 64. minucie wyrównał Kevin Agudelo.

Zobacz wideo Ujawniamy tajemnicę kontraktu Nawałki [Sport.pl Live #5]

Najciekawsze wydarzyło się jednak w doliczonym czasie. W 92. minucie Milan przeprowadził zabójczą akcję, którą pięknym strzałem zakończył Junior Messias. Piłka wpadła do siatki, ale sędzia gola... nie uznał. Dopatrzył się bowiem faulu Simone Bastoniego na Ante Rebiciu tuż przed polem karnym.

Porażka Milanu na konto sędziego. Przyznaje to sam arbiter

Faul był w tej sytuacji oczywisty – Dimitrios Nikolaou kopnął Rebicia, ale sędzia powinien był zaczekać na rozwój akcji. Piłkarze Milanu byli wściekli, otoczyli arbitra, ale w swej złości mieli rację: Marco Serra popełnił – jak pisała La Gazzetta dello Sport – straszliwy błąd, anulując gola i przyznając Milanowi tylko rzut wolny.

Być może nie byłoby z tego tak wielkiej afery, gdyby trzy minuty później Spezia nie strzeliła gola na wagę zwycięstwa. W 96. minucie, tuż przed końcem, bramkę dającą gościom trzy punkty wbił Emmanuel Gyasi.

Trener Milanu Stefano Pioli przyznał w mediach, że Serra po spotkaniu przeprosił piłkarzy Milanu oraz "z przykrością" przyznał, że odpowiedzialność za porażkę Milanu musi być podzielona między jego, a piłkarzy. Jak pisze La Gazzetta dello Sport, to samo zrobiły władze związku sędziowskiego Serie A (Associazione Italiana Arbitri, AIA), które zawieszą teraz arbitra na co najmniej dwa spotkania.

39-letni Marco Serra z Turynu to jeden z sędziów młodego pokolenia, to dopiero jego jedenasty mecz w Serie A. Kłopot w tym, że w poniedziałek mylił się – i to kilkakrotnie – na oczach swojego szefa, Andrei Gervasoniego z AIA.

Trener Spezii Thiago Motta nie komentował pracy sędziego. Jego drużyna po tym meczu umocniła się na 14. miejscu w tabeli, Milan jest drugi – z 48 punktami, dwoma mniej od Interu, który ma zaległe spotkanie do rozegrania.

Więcej o: