Teoretycznie, najlepiej opłacanym zawodnikiem Juventusu jest Paulo Dybala, któremu klub przelewa rocznie 13,5 miliona euro. To jednak kwota brutto, bo netto Argentyńczyk zarabia mniej więcej połowę tej kwoty. Warto jednak pamiętać, że latem kończy mu się umowa, więc prawdopodobnie na początku stycznia podpisze nowy kontrakt. Już z lepszymi zarobkami.
Juventus mniej wydaje na pensje Matthijsa de Ligta. Holender otrzymuje 13 mln euro brutto rocznie, ale de facto zarabia więcej niż Dybala, czyli około 8,5 mln na rękę. Jak to możliwe?
Stopera obowiązuje ulga podatkowa (tzw. "Decreto Crescita"). Wprowadzony dwa lata temu dekret mówi o tym, że każdy pracownik, który staje się włoskim rezydentem podatkowym pracującym na terytorium Włoch przez kolejne dwa lata, niezależnie od roli lub kwalifikacji, będzie podlegał włoskiemu podatkowi dochodowemu tylko od 50 procent swoich dochodów.
Zaraz po Argentyńczyku i Holendrze znajdują się: Alex Sandro, Leo Bonucci i Wojciech Szczęsny, którzy zarabiają 12 mln euro rocznie brutto. To oznacza, że netto zostaje im około 6,5 mln euro. Żaden inny bramkarz w Serie A nie zarabia więcej od Polaka. Jeszcze kilka miesięcy temu lepiej opłacany był Gigio Donnarumma, ale Włoch zamienił Milan na Paris Saint Germain. W Paryżu będzie zarabiał około 10 mln euro rocznie.
Osiem wygranych, cztery remisy i aż pięć porażek - tak mizernie prezentuje się forma Juventusu w Serie A. Klub zajmuje dopiero siódme miejsce i traci aż osiem punktów do czwartego Napoli. Gianluca Di Marzio, król transferowych plotek, poinformował, że zimą do Turynu zawita klasowy pomocnik i klasowy napastnik. A przynajmniej taki jest jest plan. Problem w tym, że Juve będzie mogło zainwestować dopiero wtedy, gdy pozbędzie się kilku niechcianych piłkarzy, którzy zarabiają krocie.
Bliski odejścia jest Aaron Ramsey, który zarabia 10,4 mln euro brutto rocznie, a pełni marginalną rolę w zespole. Wysokich notowań nie ma także Adrien Rabiot, a Francuz zarabia tyle, co Walijczyk. Odejść może także Arthur, niewypał transferowy z Barcelony.