Andrij Szewczenko przejął wyśmiewany klub-mem. "Legenda ze skazą"

Antoni Partum
Wybitny napastnik, perspektywiczny trener i mierny polityk. Andrij Szewczenko, ostatni zdobywca Złotej Piłki z Europy Wschodniej, wraca do Serie A. Ale choć marzy o Milanie, to na razie będzie trenerem wyśmiewanej Genoi. - Skoro jako selekcjoner reprezentacji Ukrainy mając tylko kilka dni na zgrupowaniach potrafił odmienić naszą drużynę, to i tam powinien sobie poradzić - uważa Wołodymir Zwerow, ukraiński dziennikarz.

To był listopadowy wieczór 1997 roku. Cały piłkarski świat zobaczył wtedy narodziny jednego z najlepszych napastników w historii. Camp Nou było w szoku. Dynamo Kijów rozbiło Barcelonę 4:0, a trzy gole strzelił 21-latek. Nazywał się Andrij Szewczenko.

Zobacz wideo Maradona, Hamsik, a kiedyś Zieliński?

Ukrainiec pokochał Ligę Mistrzów. W barwach Dynama dotarł do ćwierćfinału, a rok później - do półfinału rozgrywek. Latem 1999 roku kupił go Milan, który wydał na niego aż 25 milionów dolarów. Na młodszych kibicach taka suma może nie robić wrażenia, ale wtedy to była fortuna. Ukraińska telewizja zaczęła transmitować Serie A, a Milan do dziś ma wielu kibiców w tej części Europy.

W barwach Milanu Szewczenko dwa razy dotarł do finału LM, a jeden z nich wygrał - w 2003. W LM rozegrał łącznie 100 meczów i strzelił aż 48 goli. Pewnie najlepiej będzie wspominał 2004 rok, w którym wygrał Złotą Piłkę. To ostatni piłkarz z Europy Wschodniej, który zwyciężył w tym plebiscycie.

Hubert IdasiakIdasiak trafił z małej wioski do Napoli. "Całe życie odmawiasz przyjścia na osiemnastkę kumpli"

Piękną kartę historii zapisał także w kadrze. Najpierw jako piłkarz - w 2006 roku dotarł z reprezentacją do ćwierćfinału mundialu, w którym lepsi okazali się Włosi, późniejsi triumfatorzy. Jest jej rekordzistą Ukrainy pod względem strzelonych goli i występów - 48 bramek w 111 meczach. Później jako trener, ale do tego jeszcze wrócimy.

Marzy o Milanie, ale na razie jest klub-mem

Już na zawsze szczególne miejsce w jego sercu będzie miał Milan. - To mój dom. Prędzej czy później chcę wrócić do Milanu w roli trenera. To wielki klub z niesamowitym kibicami i pięknym stadionem. Przeżywałem z nimi każdego gola i wzruszałem się, gdy widziałem ukraińskie flagi lub słuchałem o sobie stadionowych przyśpiewek - mówi w rozmowie z DAZN chwytając się za serce. A za swój najlepszy dzień w życiu uważa 28 maja 2003 roku, gdy na Old Trafford zdobył z Milanem LM.

Kibice Milanu kochają go na zabój. Trudno się dziwić, skoro w historii Rossonerich jedynie Gunnar Nordahl, który kopał piłkę w latach 40., strzelił więcej goli od Ukraińca. Aż 14 ze 175 bramek Szewczenki padło w meczach przeciwko Interowi, dzięki czemu jest rekordzistą mediolańskich derbów. Ale Szewczenko musi odłożyć marzenia o trenowaniu w Milanie na później, bo teraz na San Siro świetnie spisuje się Stefano Pioli. Andrij zacznie swoją przygodę klubową od Genoi.

Genoa, czyli chaos

Genoa właśnie zwolniła Davide'a Ballardiniego, dla którego było to już trzecie podejście do pracy w klubie. Poprzednim razem został zwolniony jesienią 2018 roku, a wrócił w grudniu 2020. W międzyczasie przez Genoę przewinęło się sześciu trenerów (Ivan Jurić, Cesare Prandelli, Andrea Andreazzoli, Thiago Motta, Davide Nicola i Rooland Maran).

Szewczenko trafia więc na gorący grunt. Tym bardziej, że w tym sezonie Genoa - tak jak w kilku poprzednich - znowu broni się przed spadkiem. Po 12 kolejkach zajmuje 17. miejsce, ale ma zaledwie trzy punkty przewagi nad ostatnim Cagliari. Niektórzy zgryźliwie mówią, że Genoa to stan umysłu, że to klub-mem.

Przykład? Choćby opowieść Filipa Jagiełły, piłkarza Genoi, który opowiadał serwisowi SerieA.pl. - Latem pojechałem z Genoą na zgrupowanie. Przed przyjazdem ludzie z klubu mówili mi i mojemu agentowi, że trener mnie obserwował w Serie B. Zna mnie i bardzo ceni. Dwa tygodnie trenowałem i czułem się bardzo dobrze. Pewnego dnia spotkałem trenera Ballardiniego w windzie. Powiedział mi wprost, że wcześniej o mnie nie słyszał. Nie widział mnie na oczy, ale widzi, że jestem dobrym zawodnikiem. Mógłbym grać w Serie A, ale w tym klubie szansy nie dostanę.

Piotr Zieliński na witrynie sklepiku NapoliPolacy kłócą się o Zielińskiego jak o politykę. A Neapol jest jednomyślny

Bałagan w klubie dotyczy nie tylko trenerów, ale także napastników. Ostatniego lata Genoę opuścili Gianluca Scamacca oraz Eldor Shomurodov, którzy w minionym sezonie strzelili po osiem goli. Włoch wrócił do Sassuolo, a Uzbek trafił do Romy. Ale to wcale nie oznacza, że niedawno pozyskany Aleksander Buksa ma łatwą drogę do pierwszego składu. Szewczenko będzie miał do dyspozycji wielu napastników. W tym sezonie w ataku zdążyli zagrać już: Goran Pandev, Caleb Ekuban, Flavio Bianchi, Andrea Favilli, Yayah Kallon, Felipe Caicedo i właśnie Buksa.

Wątpliwą reputację ma też prezes Enrico Preziosi. To milioner, który dorobił się na sprzedaży dziecięcych zabawek. Jego zabawa w kierowanie klubem nie jest jednak wesoła. Preziosi dopuszczał się malwersacji finansowych i kar za ustawienie meczów.

Jakim trenerem jest Szewczenko? "Inspirują mnie Ancelotti, Mourinho, Łobanowski"

Pytanie, jak w trudnym środowisku w Genui poradzi sobie Szewczenko. Były znakomity napastnik ma różne doświadczenia - po zakończeniu kariery próbował sił w polityce, ale bez powodzenia. Ugrupowanie Naprzód Ukraina, któremu Szewczenko dał twarz, nie przekroczyło progu w wyborach parlamentarnych w 2012 roku. I już wtedy pojawił się pomysł, by "Szewa" został selekcjonerem reprezentacji Ukrainy.

Jesienią 2012 roku, chwilę po zakończeniu boiskowej kariery, Szewczenko mógł zastąpić Ołeha Błochina, mimo że nie miał jeszcze odpowiedniej trenerskiej licencji. "Szewa" jednak odmówił. Uznał, że wpierw musi zdobyć odpowiednie kompetencje. 

W 2016 roku został członkiem sztabu Michaijła Fomenki, ale jego nominacja wzbudziła nieco kontrowersji, bo zajął miejsce Ołeksandra Zawarowa, który z reprezentacji został usunięty bez powodu, a był bardzo lubiany i szanowany. Na dodatek Euro 2016 zakończyło się katastrofą, bo Ukraińcy przegrali wszystkie mecze. Ba, nie strzelili nawet gola.

Dla Szewczenki nieudany turniej był początkiem - były świetny napastnik awansował na selekcjonera. - Inspirują mnie trenerzy, z którymi pracowałem: Carlo Ancelotti, Jose Mourinho i Walery Łobanowski - deklarował. Tyle tylko, że już na dzień dobry nie zakwalifikował się na mundial, kończąc grupę za Chorwatami i Islandczykami.

Wielkie wietrzenie szatni Juventusu już zimą. To już będzie inna drużynaWielkie wietrzenie szatni Juventusu już zimą. To już będzie inna drużyna

Ukraińska federacja jednak go nie zwolniła. No i opłaciło się... Najpierw jego drużyna awansowała w świetnym stylu do Dywizji A Ligi Narodów, a później - wyprzedzając Portugalię i Serbię - zakwalifikowała się na Euro 2020, gdzie dotarła aż do ćwierćfinału. Tam przegrała z Anglią.

- Dobrze zaczął swoją przygodę trenerską - mówi Sport.pl Wołodymir Zwerow, ukraiński dziennikarz. - Na pewno pomógł mu fakt, że reprezentanci Ukrainy wychowali się w czasach, gdy Szewczenko był wielką gwiazdą, więc gdy do nich przemawiał, to wszyscy go słuchali z szeroko otwartymi oczami.

- Ma na pewno odpowiedni posłuch i osobowość lidera. A z tego co wiem, to sam pilnie słucha i skrupulatnie się uczy nowego fachu. Byłem na kilku treningach i widziałem jak szczegółowo pokazuje zawodnikom, co mają robić w różnych sytuacjach, dosłownie chodzi ręka w rękę z piłkarzami, daje im wskazówki. No i otoczył się dobrymi fachowcami. W kadrze pomagał mu np. Mauro Tassotti, który pracował z linią defensywy. A gdy rozmawiasz z Szewczenką na temat futbolu, to najczęściej słyszysz słowo "struktura".

- Teraz będzie jednak pracował w Genoi, a to zupełnie inna robota niż ta selekcjonera - przyznaje ukraiński dziennikarz. - Ale skoro mając tylko kilka dni na zgrupowaniach potrafił odmienić naszą reprezentację, to i w klubie powinien sobie poradzić. On wie, jak szybko budować drużynę - uważa Zwerow.

Na Ukrainie miał posłuch, ale też elektorat negatywny

Ciekawe, że choć Szewczenko to obok braci Kliczko, wybitnych pięściarzy, najlepsza wizytówka ukraińskiego sportu, to nie wszyscy za naszą wschodnią granicą są fanami byłego piłkarza Milanu. Często wytyka mu się jego zażyłą relację z Romanem Abramowiczem, oligarchą oskarżonym o liczne przekręty, przyjacielem Władimira Putina. Jak ujawnia śledztwo portalu dw.com, Szewczenko jest mocno zaangażowany w rozwój podejrzanej firmy właściciela Chelsea, która wydobywa złoto w Rosji. Piłkarz jednak odmawia komentarza w tej sprawie.

- Szewczenko jest ikoną, ale są też tacy, i wcale ich nie brakuje, którzy mają do niego wiele pretensji. Chodzi o jego popieranie bardzo wątpliwej partii politycznej czy różne interesy z Romanem Abramowiczem - mówi Wołodymir Zwerow. I dodaje, że niektórzy zarzucają mu także, że przez wiele lat nie nauczył się języka ukraińskiego, tylko wciąż posługuje się rosyjskim.

Teraz będzie musiał posługiwać się jednak przede wszystkim włoskim i angielskim. Przed Szewczenką trudne zadanie w Genoi, ale musi je zdać dobrze, by spełnić swoje wielkie marzenie. A jest nim powrót na San Siro. Tym razem w roli trenera Milanu. 

Więcej o: