Polacy kłócą się o Zielińskiego jak o politykę. A Neapol jest jednomyślny [REPORTAŻ]

Antoni Partum
Polacy kłócą się o Piotra Zielińskiego nie mniej niż o politykę. Neapol problemu z tym nie ma. - Zachwycamy się, jak gra z piłką przy nodze, ale wrażenie robi także to, jak świetnie rozumie futbol. W Polsce bywa krytykowany? W waszej kadrze bywa tak osamotniony, że nie ma z kim grać - mówią Włosi z miasta Diego Maradony.

Nawet Wojciech Szczęsny nie dzieli kibiców i ekspertów tak bardzo, jak Piotr Zieliński. Niemal po każdym meczu reprezentacyjnym wraca debata, czy pomocnik wreszcie rozegrał dobry mecz, czy znowu zawiódł. Czy w końcu był tym Zielińskim, którego na co dzień podziwiamy w Napoli? Zresztą nie tylko my, bo w mieście na południu Włoch - mieście Diego Maradony - pozycja polskiego pomocnika jest bardzo mocna. "Dźielu", "Dźielinski" dla kibiców Napoli jest jednym z najważniejszych piłkarzy zespołu.

Kibice potrafią mówić o nim z błyskiem w oku. - Od początku było widać u niego duży luz. A taki luz mogą mieć tylko wielcy piłkarze. Kiedyś jednak był rezerwowym, który wchodził z ławki. Ale od dwóch, trzech lat jest jednym z najważniejszych piłkarzy. To dla niego, Lorenzo Insigne i Driesa Mertensa chce się oglądać Napoli - tłumaczy miejscowy taksówkarz. - Zieliński? To wielki piłkarz. Sam top Serie A. Jeśli chodzi o technikę, to tylko Mertens i Insignie są na tym poziomie - dodaje Luigi, inny kibic zespołu. 

Trzeci pod względem techniki, trzeci pod względem sprzedawanych koszulek. Takie dane podaje nam pracownik klubowego sklepu. - Turyści najczęściej kupują koszulki z Diego Maradoną. Ale neapolitańczycy najwięcej kupują koszulek Osimhena i Insigne. To proste, bo to oni strzelają gole. Zieliński jest trzeci pod względem liczby kupowanych koszulek, co pokazuje, jakim cieszy się wsparciem - słyszymy.

Zobacz wideo Piotr Zieliński: Moi rodzice prowadzą dom dziecka

Najlepszy rozgrywający od czasów Kazimierza Deyny

Dla Polaków Zieliński zawsze był nieco inny, wyjątkowy. Bo choć grał we wszystkich juniorskich kadrach Polski, to w naszej ekstraklasie nigdy nie kopał piłki. W Serie A zadebiutował jako 18-latek. Ale jego wyjątkowość polega też na tym, że to wybitnie "niepolski" piłkarz. Nigdy nie mieliśmy problemów, by za granicę hurtowo wysyłać świetnych bramkarzy. Zdarzali się nieźli obrońcy, solidni defensywni pomocnicy i przebojowi skrzydłowi. Dziś możemy się też pochwalić kilkoma europejskiej klasy napastnikami, ale od wielu, wielu lat brakowało nam kreatywnego rozgrywającego. Pomocnika, który technicznymi sztuczkami mógłby nas nabrać, że wychował się na Copacabanie.

No bo kto był ostatnim rozgrywającym kadry z prawdziwego zdarzenia? Mający wieczne problemy z kolanami Mirosław Szymkowiak? Sebastian Mila, który w kadrze rozegrał tylko siedem pełnych spotkań? Obaj mieli dobre momenty, ale żaden z nich nie miał aż tak wysublimowanej techniki jak Zieliński. O Adrianie Mierzejewskim też zapomnijmy, bo dla Polski zagrał tylko trzy pełne mecze. Szukając wybitnego rozgrywającego, trzeba byłoby się cofnąć do czasów Kazimierza Deyny, czyli pół wieku. 

Dlatego niecodzienny talent Zielińskiego intrygował od zawsze. Dlatego oczekiwania wobec jego gry w reprezentacji są tak duże. Ale "Zielu" w kadrze jest innym zawodnikiem niż "Dzielu" we Włoszech. Grając dla Polski, często musi harować i wyszarpywać na boisku pojedyncze akcje, natomiast w Serie A ma zdecydowanie więcej przestrzeni, by błyszczeć.

Polska vs Włochy, czyli najważniejsza jest taktyka

Czy w Neapolu w ogóle są świadomi polskiej dyskusji o Zielińskim? - Tak, wiem o tym, że często się na niego narzeka. Ale moim zdaniem jego gorsze występy w kadrze to kwestia taktyki. W Napoli niemal zawsze gra trójką środkowych pomocników i trójką z przodu. W takim ustawieniu Zieliński czuje się jak ryba w wodzie - mówi Claudio Russo z portalu calcionapoli24.it.

- W Polsce widziałem, że czasami gra tylko z jednym partnerem w środku pola, albo tuż za plecami napastnika. W Napoli może grać wysoko, bo jest wielu ofensywnych graczy. W Polsce jest osamotniony z przodu - dodaje Russo. 

We Włoszech Zieliński dojrzewał powoli, nie wystrzelił od razu, raczej spokojnie adaptował się do nowych warunków i wyzwań. Pierwsze szlify zbierał w słynącym ze świetnego skautingu Udinese, ale w Serie A renomę wyrobił sobie w Empoli. Latem 2016 roku Napoli go kupiło za 16 milionów euro, a dziś jest wart 50 mln. Z obecnych piłkarzy Luciano Spallettiego portal Transfermarkt wyżej ocenia jedynie Victora Osimhena (60 mln).

Spokój poza miastem

Kibice z Neapolu Zielińskiego podziwiają na boisku, poza stadionem go nie znają. To normalne w futbolowym świecie - gwiazdy w wolnych chwilach szukają spokoju, a nie zgiełku. Zieliński rzadko bywa w centrum miasta. Poza Mertensem, który tam mieszka, zdecydowana większość piłkarzy Napoli osadziła się pod Neapolem.

Mieszkają około 10 minut jazdy samochodem od - oddalonego o 40 km od Neapolu - Castel Volturno, gdzie mieści się ośrodek treningowy klubu. Tam mogą zaznać trochę spokoju. Nie ma korków ani natrętnych kibiców. Natrętnych, bo neapolitańczycy mają fioła na punkcie piłkarzy. Jak już jakiegoś dorwą, to zawodnicy muszą się liczyć z tym, że od razu zbiega się duża grupa prosząca o zdjęcie lub autograf. Szybko nie puszczają gwiazdy, swoje trzeba z nimi odczekać.

Nie dość, że piłkarze chodzą w czapkach z daszkiem, okularach przeciwsłonecznych i maseczkach, to najczęściej spacerują zgarbieni, by trudniej było ich rozpoznać. Najczęściej demaskują ich kilkuletnie dzieci, które - plątając się między nogami przechodniów - grają na chodniku w piłkę. 

"Przypomina mi Pavla Nedveda"

Wróćmy na boisko. Za kadencji Maurizio Sarriego Zieliński był ważnym zawodnikiem, ale jednak kluczowe mecze zaczynał na ławce. Był 12. piłkarzem w hierarchii, czyli pierwszym rezerwowym. Dopiero Carlo Ancelotti sprawił, że Polak stał się centralną postacią zespołu. Gennaro Gatusso tego nie zmienił. Spalletti ma wielkie oczekiwania wobec Zielińskiego, ale w tym sezonie Polak jeszcze się nie rozkręcił. 

- Zieliński to cichy i pokorny chłopak, który ma wielki talent. Tak wielki, że być może nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy. Trzy lata temu mówiłem, że teraz będzie grał już w jeszcze większym klubie. Wciąż reprezentuje Napoli, ale od jakiegoś roku jest w trójce najważniejszych piłkarzy, obok Insigne i Kalidou Koulibaly'ego. Od tego sezonu do tego grona dodałbym Osimhena - mówi Gianluca Monti, który przez dziesięć lat pisał dla "La Gazzetta dello Sport", a obecnie jest rzecznikiem prasowym kobiecej drużyny Napoli.

- Dużo widzi na boisku, ma świetną technikę, kapitalne przyjęcie piłki, dobre podanie, ale przede wszystkim ma dwie fantastyczne stopy. Nie robi mu różnicy, którą nogą kopie. Pod tym względem przypomina mi Pavla Nedveda. Tak jak Czech, zdobywa wiele bramek z dystansu obydwiema nogami - analizuje Monti.

Więcej sportowych treści znajdziesz na gazeta.pl

"Lider techniczny, ale nie mentalny"

- Zachwycamy się tym, jak gra z piłką przy nodze, ale na mnie robi wrażenie także to, jak świetnie rozumie futbol. Ma znakomite wyczucie przestrzeni i przewiduje ruchy rywali. Wie, gdzie ma pobiec, żeby dostać piłkę i uciec obrońcy. A nawet jak ma obrońcę na plecach, to samym przyjęciem piłki potrafi ich zgubić. Uwielbiam patrzeć na jego współpracę z Insigne. Rozumieją się bez słów - uważa Claudio Russo z portalu calcionapoli24.it.

Zielińskim zachwycają się nie tylko neapolitańscy dziennikarze. - Jest fantastyczny. Dla mnie Zieliński jest kompletnym pomocnikiem, jednym z najlepszych w całej lidze - uważa Gabriele Fasan z dziennika "Il Romanista".

- A czego mu brakuje? - dopytujemy. 

- To lider techniczny, ale nie mentalny. Jest bardzo ważny w Napoli, ale nie nazwałbyś go pierwszym skrzypkiem. Raczej drugim, trzecim. Czasem ma tendencję do ukrywania się na boisku. Ale jeśli ma dobry dzień, nikt nie może go powstrzymać - odpowiada Claudio Russo.-  Brakuje mu regularności. Świetne mecze przeplata bezbarwnymi. Nie ma charakteru lidera - dodaje Gianluca Manti. 

"Ma wszystko, aby zostać legendą jak Marek Hamsik"

Cichy, spokojny, zamknięty w sobie, stojący trochę z boku - takie można odnieść wrażenie, gdy obserwuje się Zielińskiego. - Czasem, jak słucham takich określeń, zastanawiam się, czy na pewno znamy tę samą osobę. W Napoli Piotrek nie ma w szatni pozycji Insigne, Mertensa czy Koulibaly'ego, ale nie jest wcale cichym gościem - mówi nam jeden z pracowników klubu.

- W szatni Napoli jest świetna atmosfera. I duża w tym jest też zasługa Zielińskiego, który lubi żartować. A uwierzcie, że śmiechu w szatni nie brakuje. Mało tego, Zieliński pomaga dużo w adaptacji Hubertowi Idasiakowi, nastoletniemu bramkarzowi Napoli - słyszymy.

27-letni Zieliński ma ważną umowę do lipca 2024 roku, a w kontrakcie jest klauzula umożliwiająca przedłużenie o rok. Na razie Polak się nigdzie nie wybiera. Tym bardziej że niedawno został ojcem, a we Włoszech kapitalnie się czuje. W końcu mieszka tam od dekady. - Jeśli Zieliński odejdzie, to dopiero latem 2023 roku. Wtedy Napoli będzie mogło na nim jeszcze zarobić. Wierzę jednak, że zostanie tu do końca kariery - mówi nasz informator z Napoli. 

- Ma wszystko, aby zostać legendą jak Marek Hamsik - kończy Claudio Russo. Słowak grał w Napoli 12 lat i wystąpił w 520 meczach. W czwartek Napoli mierzy się z Bologną. Zieliński może zaliczyć swój 250. mecz w Napoli. Do tej pory strzelił dla tego klubu 33 gole i zaliczył 33 asysty.

Robi wrażenie, prawda?

Więcej o: