Wielki powrót AC Milanu. Przegrywali 0:2 i wydarzył się cud. Sceny na San Siro [WIDEO]

AC Milan przegrywał z Hellsem Werona już 0:2. Tak było aż do 59. minuty, kiedy zespół Stefana Piolego zaczął odrabiać straty, by ostatecznie wygrać 3:2.

- Wystarczyło, że Zlatan Ibrahimović pojawił się na boisku i od razu dzieją się cuda - mówili komentatorzy Eleven Sports. To była 79. minuta. Samobójczą bramkę zdobył wtedy Koray Guenter. Obrońca Hellasu po dośrodkowaniu piłki w pole karne kopnął ją wtedy do własnej bramki. A po chwili spuścił głowę. Nie mógł uwierzyć w to, co się właśnie stało.

Zobacz wideo "Prawdziwą wartość Łukasza Fabiańskiego poznamy, jak zabraknie go w polskiej bramce"

Jose MourinhoMourinho potwierdził. Dostał ofertę porzucenia Romy i objęcia nowego klubu

"Jestem dumny z mojego zespołu, pokazał charakter"

To była 78. minuta, Zlatan Ibrahimović na boisku pojawił się kilkadziesiąt sekund wcześniej (zmienił Ismaela Bennacera). I trzecia - zwycięska - bramka dla Milanu, który zagrał bardzo słabą pierwszą połowę. Już po 24. minutach przegrywał z Hellasem 0:2, dla którego najpierw gola strzelił Gianluci Caprari, a później Antoni Barak.

- Jestem dumny z mojego zespołu, pokazał charakter - mówił po meczu Stefan Pioli, trener Milanu, który straty zaczął odrabiać w 59. minucie. Zaczął Oliver Giroud - w swoim stylu skierował piłkę do bramki głową po dośrodkowaniu Rafaela Leao. W 75. minucie był remis po tym, jak sędzia podyktował rzut karny po faulu na Samu Castillejo, a wykorzystał go Franck Kessie.

Milan w tym sezonie Serie A wciąż pozostaje niepokonany (siedem zwycięstw i jeden remis). Po sobotniej wygranej z Hellasem awansował na pierwsze miejsce w tabeli. Ma 22 punkty, o jeden więcej od Napoli, które ma jednak rozegrany jeden mecz mniej - w niedzielę o 18 podejmie Torino, a w czwartek Legię w trzeciej kolejce fazy grupowej Ligi Europy. Milan kolejny mecz rozegra we wtorek - z FC Porto w Lidze Mistrzów, a później w sobotę z Bologną.

Więcej o: