Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Skreślony i wyszydzany Mourinho sprawił, że Rzym oszalał. "Witamy bohatera"

Antoni Partum
- To był fantastyczny pomysł, zatrudnić Mou. Rzymianie oszaleli z radości. O-sza-le-li! - mówi Sport.pl Filippo Biafora, dziennikarz "Il Tempo" zajmujący się Romą - nową drużyną Jose Mourinho, trenera dawno już skreślonego.

"»The Special One« rozpala Rzym" - pisze "Corriere dello Sport". Portugalczyka z entuzjazmem wita sama burmistrz Virgina Raggi. "Rzym wita bohatera, który osiągnął wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej" - napisała. Raggi ma rację - osiągnął. Ale czy Mourinho realnie będzie w stanie rozpalić Rzym?

Zobacz wideo Kamil Glik dostał czerwoną kartkę w meczu z Romą [ELEVEN SPORTS]

Jose Mourinho zastąpi Paulo Fonsecę, który opuści Romę po dwóch sezonach. Trudno o jednoznaczną ocenę pracy byłego szkoleniowca Szachtara Donieck. Poprzedni sezon Roma zakończyła na piątym miejscu w Serie A, a w Lidze Europy odpadła już w 1/8 finału, ale wyeliminowała ją Sevilla, późniejszy triumfator. Fonseca miał jednak alibi, bo przez cały sezon gracze Romy odnieśli kilkadziesiąt urazów, w tym wiele poważnych (m.in. Nicolo Zaniolo). Dopiero rozgrywki 2020/21 miały zweryfikować pracę Fonseki. I choć ofensywny styl gry Romy momentami porywa, to drużyna potrafi gnębić tylko ligowych średniaków i outsiderów. Z czołówką bilans ma fatalny. W dziesięciu starciach z Interem, Atalantą, Juventusem, Milanem, Napoli i Lazio zespół Fonseki uciułał zaledwie cztery punkty na 30 możliwych. Szansą na rehabilitację miała być Liga Europy, ale w 1/2 finału Manchester United brutalnie pozbawił rzymian marzeń już w pierwszym meczu. Wszystko wskazuje, że Roma zakończy sezon na siódmym miejscu w Serie A, a więc w rozgrywkach 21/22 zagra co najwyżej w Lidze Konferencji, nowych rozgrywkach UEFA dla pariasów, którzy nie dostali się nawet do Ligi Europy.

France Soccer League OneArkadiusz Milik priorytetem Jose Mourinho w jego nowym klubie!

O ile sytuacja na boisku nie jest ciekawa, o tyle coś pozytywnego zadziało się w dyrektorskich gabinetach. Rok temu klub sprzedał amerykański biznesmen James Palotta, którego rządy najlepiej podsumowały transparenty kibiców. "Dziewięć lat wstydu i kłamstw", "Wracaj do domu" – demonstrowali fani z Curva Sud. Za kadencji Palotty klub nie zdobył żadnego trofeum (ostatnim wciąż jest Puchar Włoch z 2008 roku), choć nie można zapominać, że w sezonie 2017/18 grał w półfinale Ligi Mistrzów. To właśnie po zwycięstwie nad Barceloną Amerykanin nieoczekiwanie pojawił się w Rzymie, by świętować awans kąpielą w fontannie w centrum miasta. Nieoczekiwanie, bo w ciągu ostatnich dwóch lat rządów tylko raz pojawił się w Rzymie! Były właściciel obiecał, że Roma będzie miała nowy stadion, ale dziś nikt nie zna konkretnej daty, kiedy powstanie. Jednak prawdziwe kłopoty Amerykanina zaczęły się, gdy nie potrafił należycie pożegnać legend: Francesco Tottiego i Daniele De Rossiego. Obaj chcieli wiązać przyszłość z klubem, któremu oddali serca, a zostali z niego wypchnięci. Palotta zostawił Romę z długiem sięgającym 280 mln euro. W sierpniu 2020 r. klub przejął jego rodak Dan Friedklin, potentat z branży motoryzacyjnej. I to właśnie zatrudnienie Jose Mourinho ma być dowodem, że tym razem Amerykanie poważnie potraktują klub.

Wszystko wskazywało, że Romę przejmie Maurizio Sarri, ale gdy tylko pojawiła się opcja zatrudnienia Mourinho, to Paulo Tiago, portugalski dyrektor sportowy Romy, przekonał Friedkinów do inwestycji. Cały świat był w szoku. Najlepiej to obrazuje zdziwiona mina Gianluki Di Marzio, który jest królem transferowych newsów. Tym razem nawet on nie miał pojęcia o niczym.

Mourinho ma zarabiać siedem milionów euro rocznie, co jak na standardy Serie A jest ogromną kwotą (więcej zgarnia jedynie Antonio Conte). Pytanie, czy to na pewno odpowiedni trener?

Dekadę temu świat żył rywalizacją Pepa Guardioli i Jose Mourinho, dwóch najwybitniejszych trenerskich umysłów. Dziesięć lat później wiemy, że Katalończyk wciąż się rozwija, zaś Portugalczyk sprawia wrażenie trenera, któremu odjechał nowoczesny futbol.

Jakiego Moruinho zapamiętają kibice Totenhamu? 

Mourinho zakończył właśnie siedemnastomiesięczną przygodę z Tottenhamem. Jose przejął drużynę, która w 2019 r. grała w finale Ligi Mistrzów, a teraz najpewniej nawet się nie zakwalifikuje do fazy grupowej. Nie wiadomo nawet, czy Ryan Mason, tymczasowy trener, zdoła zapewnić Ligę Europy.

Tottenham Mourinho uprawiał reaktywny futbol. Murowanie bramki, głęboka defensywa i kunktatorstwo nie okazało się skuteczną metodą, a to właśnie z żelaznej defensywy słynęły kiedyś jego projekty.

Ekspert nie zostawił na Mourinho suchej nitki po zatrudnieniu przez Romę. Ekspert nie zostawił na Mourinho suchej nitki po zatrudnieniu przez Romę. "Najgorszy z najgorszych"

Gdy londyńczycy zaczęli hurtowo tracić punkty, to Jose zaczął coraz bardziej irytować. Zgoda, w ostatnich latach Portugalczyk wyraźnie złagodniał. Już nikomu nie wsadza palca do oka, ale kibice Tottenhamu mieli już dość słuchania narzekań na VAR, na kalendarz, czy publicznego krytykowania własnych zawodników. Mourinho znów okazał się tym toksycznym gościem, który w nie najlepszej atmosferze opuszczał Manchester United czy Chelsea po powrocie na Stamford Bridge. Jego ostatnie mistrzostwo? Z Chelsea w 2015 r. Na wygraną w Lidze Mistrzów czeka od 2010 r. Na pierwszy rzut oka, trudno być optymistą. 

- Mourinho? On jest najgorszy z najgorszych. Skończył w każdy możliwy sposób i nawet nie gra w piłkę, tylko w antyfutbol - wypalił Paulo Di Canio, były gwiazdor Lazio. Z Portugalczyka zakpiła także linia lotnicza Ryanair, która na koncie w mediach społecznościowych zamieściła wiadomość o treści: "Jose ucieszy się, gdy się dowie, że latamy z Londynu do Rzymu za jedyne 14,99 funtów. Ze względu na brak trofeów w Tottenhamie spodziewamy się, że na tę podróż wystarczy mu bagaż podręczny" - czytamy na Twitterze.

Ale w środowisku Romy akurat nastroje są pozytywne. - To był świetny pomysł, aby go zatrudnić. Żeby to zrozumieć, wystarczy zobaczyć pozytywne szaleństwo wśród mieszkańców miasta i kibiców w mediach społecznościowych. Oni dosłownie oszaleli z radości! Przyjście Mourinho nie zmieni budżetu transferowego Romy, bo on już został ustalony. Jednak osobowość Jose może sprawić, że kilka transferów będzie się łatwiej negocjowało - mówi Sport.pl Filippo Biafora, dziennikarz "Il Tempo" zajmujący się Romą.

Pedro, Lorenzo Pellegrini, Gonzalo Villar, Stephan El Shaarawy czy Henrich Mychitarian to piłkarze stworzeni do gry kombinacyjnej, futbolu ładnego dla oka. Ale czy odnajdą się w schematycznym i topornym stylu Mourinho? Do tej pory Roma różniła się od pozostałych klubów z Serie A i chętnie dawała szansę obcokrajowcom, którzy lubią ofensywny futbol. W ostatnich latach, z różnym skutkiem, przez Rzym przewinęli się m.in. Zdenek Zeman, Luis Enrique czy Rudi Garcia.

- Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądała Roma, bo jeszcze nie zaczęło się okienko transferowe. Wiemy, że Tiago Pinto na pewno chce dokonać dużej czystki w składzie. A im więcej graczy odejdzie, tym większe gwiazdy mogą przyjść. Następny sezon ma być przejściowym. Mourinho musi stworzyć solidny grunt pod sezon 2022/23, w którym dopiero poznamy prawdziwą twarz nowej Romy - dodaje Biafora.

Dziennikarz "Il Tempo" liczy, że Mourinho poprawi obronę zespołu. - Roma ma wielu dobrych piłkarzy ofensywnych. Atak jest mocno stroną, prawdziwym problemem jest defensywa. Ten sezon się jeszcze nie skończył, a biorąc pod uwagę także poprzednie rozgrywki, Roma straciła ponad sto goli w lidze. To katastrofalne liczby. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby Roma była nieco bardziej defensywna. Nie jestem z tych, którzy uważają, że jedyny odpowiedni futbol to taki, który preferuje Guardiola i koniec kropka. Jestem miłośnikiem Pepa i tamtej Barcelony, ale Roma często traciła gole, bo za bardzo starała się budować ataki od obrony. Gdy rywal naciskał, to Rzymianie popełniali błędy, dlatego nie będę obrażony, jeśli Roma będzie bardziej pragmatyczna - analizuje Filippo Biafora.

Powrót do Włoch ułatwić Mourinho ma Walter Samuel. Argentyńczyk, który z Romą wygrał scudetto w 2011 r., ma zostać asystentem. Samuel mistrzostwo zgarnął także w Interze, gdy trenerem był Mourinho.

Czy to dobry pomysł, by powierzyć projekt człowiekowi, który z trzech ostatnich prac został przedwcześnie - i to z hukiem - wylany? Wątpliwości są słuszne, ale stara sportowa dewiza mówi, by nigdy nie lekceważyć starych mistrzów. I tego muszą się teraz trzymać kibice Romy.