"Wstydź się!". Dla wielu kibiców to ucieleśnienie demonów nowoczesnego futbolu

Antoni Partum
Ultrasi Juventusu go nienawidzą. Prezydent UEFA nazywa go wężem. To on obok Florentino Pereza został głównym winowajcą klęski Superligi. Ale czy faktycznie Andrea Agnelli ma samych wrogów? - Większość kibiców trzyma jego stronę. Nagle nie wymażą z pamięci ostatniej dekady - mówi nam Mirko Di Natale, dziennikarz TuttoJuve.com.

60 godzin. Tyle trwało zagrożenie inwazją Superligi na ustalony porządek futbolu. Wielka rewolta, na której czele stali Andrea Agnelli i i Florentino Perez z Realu Madryt, została odwołana. Lista dwunastu członków założycieli zaczęła się błyskawicznie kurczyć, zaczynając od odpływu angielskich klubów. Wciąż nie wiadomo, co z tego wyniknie dla europejskiej piłki na przyszłość, jednak już można oszacować, ile na całym zamieszaniu straci Angelli. Ale najpierw jemu oddajmy głos.

Zobacz wideo Juventus FC - Parma 3-1 [Eleven Sports]

Flirtowali z Superligą, ale ostatecznie są największymi zwycięzcami jej upadkuFlirtowali z Superligą, ale ostatecznie są największymi zwycięzcami jej upadku

- Jestem przekonany o pięknie naszego projektu, ale musimy odłożyć plany na później. Superliga cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Nie zdradzę wam, ile klubów w ciągu jednej doby kontaktowało się ze mną w sprawie dołączenia do nas. Nowe rozgrywki są niezbędne dla rozwoju klubów, ale i przybliżenia piłki nożnej młodemu pokoleniu. To już inna generacja niż moja. Jedna trzecia wszystkich kibiców śledzi tylko kluby Superligi. Wielu młodych podąża już bardziej za konkretnymi piłkarzami, niż za klubami. Niepokojące jest, że pokolenie między 16. a 24. rokiem życia woli grać w Call of Duty czy Fortnite'a, niż interesować się piłką. Pandemia tylko przyśpieszyła ten proces, więc musieliśmy szybko reagować. Napisaliśmy list do FIFA i UEFA, by nawiązać z nimi dialog. Nie boimy się izolacji. Raczej obawiamy się monopolu, który uniemożliwia klubom i piłkarzom korzystanie z wolności wynikającej z traktatów Unii Europejskiej - zaapelował 45-letni Agnelli.

I dodał: - UEFA nie zdaje sobie sprawy, jak pandemia nas dotknęła. UEFA to instytucja, której nie dotyka ryzyko finansowe. Zarządza prawami klubów i sprzedaje prawa telewizyjne bez ryzyka. Dzięki nam zarabiają, ale w obliczu kryzysu w ogóle nam nie pomogli. Ufam inicjatywie Superligi i wierzę, że kiedyś odniesie sukces.

Akcje Juventusu idą w dół

Ostatnie dni to była ciągła huśtawka. Nawet na giełdzie. Gdy pojawiła się informacja o powstaniu Superligi, notowania Juventusu wzrosły 17.85 proc. Jedna akcja była warta 0,91 euro [w ten sposób spółka osiągnęła ponad miliard euro kapitalizacji]. Jednak tuż po wycofaniu się klubów angielskich i oświadczeniu Juventusu, które mówi, że "projekt nie zostanie ukończony w pierwotnej formie" ceny akcji gwałtownie spadły. W środę o godz. 14:00 zanotowano spadek o 12.84 procenta. Jedna akcja jest warta około 0.75 euro. To mniej niż kosztowała jedna akcja w piątek, jeszcze przed całym zamieszaniem.

Giełda to tylko jeden z problemów. Relacje Juventusu z UEFA także ulegną pogorszeniu. To już sprawa osobista dla Aleksandra Ceferina. - Andrea zadzwonił do mnie w sobotę, by powiedzieć, że wspiera reformę Ligi Mistrzów. Potem powiedział, że pogadamy za godzinę. Wyłączył telefon i więcej nie rozmawialiśmy. Andrea jest dla mnie największym rozczarowaniem. Nigdy nie spotkałem człowieka, który kłamałby tak często i z taką wytrwałością jak on. To nieprawdopodobne. Nie wiedziałem, że mamy tak blisko siebie tyle węży próbujących kąsać. Teraz już wiem - mówił szef UEFA, który jest ojcem chrzestnym córki Agnellego.

Włoska prasa nie jest zaskoczona słowami Ceferina, bo tamtejsze portale plotkarskie już kilka lat temu miały Agnellego na celowniku. Partnerką prezesa Juventusu jest Deniz Akalin, która wcześniej była żoną Francesco Calvo, a więc byłego dyrektora marketingowego Juventusu i... przyjaciela Agnellego. Teraz już byłego przyjaciela.

Ultrasi z grupy Viking wywiesili transparent na Allianz Stadium. "Nasza historia nie będzie obrzucana błotem, rozmieniana na drobne i komercjalizowana. To my jesteśmy Juventusem. Nie dla Superligi… Wstydź się!“ - napisali turyńscy kibice. Manifest ultrasów nie może dziwić, bo ich konflikt z władzami trwa od kilku lat, gdy Agnelli pozbył się ze stadionu najbardziej zagorzałych sympatyków Juve.

Rodzina Agnellich od zawsze rządzi Juventusem, a Andrea, syn Umberto, jest prezesem od 2010 roku. W tym czasie Juventus zdobył dziewięć mistrzostw Włoch z rzędu i dwukrotnie grał w finale Ligi Mistrzów. Dokonał również ogromnego progresu pod względem marketingowym. Symbolem nowych ambicji był transfer Cristiano Ronaldo.

- Nie można zapominać, że część kibiców była podekscytowana pomysłem Superligi. A myślę wręcz, że większość sympatyków Juve trzyma stronę Agnellego. Kibice nie wymażą z pamięci ostatniej dekady obfitej w sukcesy. Andrea to także część pięknej historii rodu Agnellich, który zbudował wielkość Juventusu - mówi Sport.pl Mirko Di Natele. Dziennikarz Tuttojuve.com zwraca uwagę, że głównymi winowajcami w aferze z Superligą zostali działacze Juventusu i Realu, ale przecież pozostałych 10 klubów jest tak samo winnych. - Spójrz na Manchester City, który też konspirował, a jednak Ceferin wystawił mu piękną laurkę o tym, że znowu City jest mile widziane w rodzinie UEFA - przypomina Di Natale.

- Nie wiem, ile na tym całym zamieszaniu pieniędzy stracił Juventus, ale z pewnością mogę powiedzieć, że wizerunek Agnellego wyraźnie ucierpiał. To prezes Juve jest w tej historii "tym złym" - mówi nam Simone Togna, włoski dziennikarz współpracujący m.in. z Mediasetem.

Co z Agnellim?

Ed Woodward, inny orędownik Superligi, zrezygnował właśnie z funkcji wiceprezesa Manchesteru United po tym, jak okazało się, że kluby Premier League wycofają się z próby utworzenia nowych rozgrywek. A co zrobi Włoch? Też zrezygnuje? Agnelli zapowiedział, że od teraz w pełni skupi się na Juventusie i da z siebie "110 procent". Tym samym zaprzeczył plotkom mówiącym o odejściu. - Dziś wszyscy dementują jego dymisję, ale nie jestem pewien, co się stanie za kilka tygodni - uważa Di Natale.

- Pojawiają się głosy, że w ciągu kilku miesięcy może odejść. Ale to będzie tylko jego decyzja, to on rządzi klubem. Wszystko będzie zależeć od jego wrażliwość, bo najbliższe tygodnie mogą być dla niego trudne. Wiele kibiców utożsamia go z demonami nowoczesnego futbolu. Sądzę, że największym problemem Agnellego nie był pomysł Superligi, a sama forma komunikacji. Juve ma więcej kibiców i pieniędzy niż inne włoskie kluby, to prawda. Ale to nie znaczy, że wypada komuś mówić wprost: "jestem lepszy od ciebie". Włoskie kluby też są teraz w niewdzięcznej roli. Serie A potrzebuje Milanu, Interu i Juventusu, ale środowisko calcio straciło do nich zaufanie - podsumowuje Simone Togna.

Agnelii zapewnia, że jest spokojny. - Tworzymy najpiękniejszy projekt na świecie, więc nie mam powodu do obaw. Jedyne co mnie martwi, to populizm. On utrudnia dialog - żali się prezes Juve. Ale po tym co zrobił w ostatnich dniach, jego próby wzbudzenia współczucia jeszcze długo nie będą się spotykać ze zrozumieniem.

Więcej o: