Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Milik trafił do pogrążonej w chaosie Marsylii. "Sytuacja może się pogorszyć"

Antoni Partum
Marsylia to klub pogrążony w chaosie, ale Milik może być tam pewny gry. - Z perspektywy Arka to pewnie rozczarowujący transfer. Pamiętajmy jednak, że kiedyś zamienił Bundesligę na Eredivisie i źle na tym nie wyszedł - uważa Mateusz Majak, komentator Ligue 1.

W 2016 r. Arkadiusz Milik przyjechał do Neapolu, aby zastąpić Gonzalo Higuaina, który na do widzenia strzelił 36 goli w 35 ligowych spotkaniach. Od czasów II wojny światowej nikt nie był równie skuteczny, co Argentyńczyk [dopiero w 2020 r. rekord wyrównał Ciro Immobile]. Mało kto oczekiwał więc, że Polak od razu wejdzie w buty Higuaina. Milik przychodził z łatką utalentowanego napastnika z Ajaksu (47 bramek i 21 asyst w 74 meczach), ale i piłkarza, który wcześniej odbił się od Bundesligi (dwa gole w 24 meczach), choć próbował ją podbić i w silnym Bayerze, i przeciętnym Augsburgu.

Zobacz wideo Kłopoty Milika w Napoli. "Wolę w kadrze niegrającego Milika niż grającego regularnie Piątka"

Milik przygodę w Neapolu zaczął jednak świetnie, strzelił trzy gole w dwóch meczach Ligi Mistrzów i cztery w lidze. Ale tak szybko jak rozbudził entuzjazm, tak szybko zgasł, gdy w październiku zerwał więzadła w kolanie. W kolejnym sezonie sytuacja się powtórzyła: Milik znowu stracił niemal cały sezon przez uraz kolana. Trener Maurizio Sarri był zmuszony do eksperymentów, więc na pozycji środkowego napastnika sprawdził skrzydłowego Driesa Mertensa, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Dziś Belg jest najskuteczniejszym piłkarzem w historii Napoli. A Milik odchodzi z Napoli. W cztery i pół roku, pod wodzą trzech trenerów (pracował z Sarrim, Carlo Ancelottim i Gennaro Gattuso), zdobył 48 bramek i zaliczył pięć asyst w 122 meczach. Niemal drugie tyle spotkań ominął.

Arkadiusz Milik piłkarzem MarsyliiArkadiusz Milik piłkarzem Olympique Marsylia! Może zadebiutować już w weekend

48 bramek to wynik więcej niż przyzwoity, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie zawsze miał pewne miejsce w składzie i długo dochodził do siebie po operacjach kolan. Nikt jednak w Neapolu nie będzie płakać za Polakiem, bo obecnie Gattuso może skorzystać z Mertensa (pięć goli i siedem asyst), Andrei Petagnii (pięć trafień i trzy asysty), a cały czas czeka na powrót do zdrowia Victora Osimhena, kupionego z Lille za blisko 70 mln euro. W kadrze jest także doświadczony Fernando Llorente, nie można też zapominać o bramkostrzelnych skrzydłowych: Lorenzo Insigne (dziewięć goli i cztery asysty) i Hirvingu Lozano (10 goli i cztery asysty).

Ale nikt w Neapolu nie będzie tęsknił po Miliku, głównie dlatego, że nie okazał wdzięczności klubowi, który wsparł go w trudnym momencie i wiosną 2020 r. zaczął głośno romansować ze znienawidzonym Juventusem. Neapol to specyficzne miejsce: przepisy drogowe są dowolnie intepretowane przez tych, co prowadzą skuter lub samochód. Zaś w wąskich uliczkach często czuć zapach palonego skręta, choć marihuana jest we Włoszech nielegalna. Ale są tam też reguły, które się egzekwuje bezwzględnie. I według tych reguł Higuain już na wieki wieków będzie zdrajcą. Milik co prawda nie był aż tak wielbiony jak "Pipita", ani ostatecznie nie trafił do Starej Damy, ale sama chęć dołączenia do odwiecznego rywala jest tutaj jak ściągnięcie na siebie wyroku.

W przypadku Milika nie będzie Juventusu, za to Marsylia, czyli wicemistrz Francji, który w tym sezonie zajmuje szóste miejsce, ale ma do rozegrania zaległy mecz.

Marsylia, czyli uznany klub pogrążony w chaosie

Jaki dziś to klub? Kilka lat temu nowym właścicielem Marsylii został Frank McCourt. I od razu niektórym kibicom mogła się zapalić czerwona lampka, bo ekscentryczny Amerykanin w przeszłości doprowadził do bankructwa Los Angeles Dodgers w wyniku... procesu rozwodowego z żoną - Jamie McCourt. We Francji nie wiedzie mu się wyraźnie lepiej.

- Marsylia to zasłużony klub z historią i dużymi tradycjami, jednak przez rządy McCourta Olympique jest pogrążony w kryzysie finansowym, instytucjonalno-gabinetowym i sportowym. Od kiedy McCourt pracuje w Marsylii, to klub, rok w rok, notuje finansową stratę. Długi sięgają już nie kilku czy kilkunastu, a ponad 200 mln euro - mówi Sport.pl Mateusz Majak, komentator Ligue 1 w Eleven Sports. - Coraz częściej mówi się, że UEFA może nałożyć na klub różne sankcje, ale to nie wszystko. Sytuacja może się pogorszyć, biorąc pod uwagę także czynniki zewnętrzne takie jak pandemia i fakt, że Ligue 1 ma problem ze sprzedażą praw telewizyjnych. Sytuacja finansowa nie wygląda za ciekawie. Rodzi się wiele pytań, a brakuje odpowiedzi. Za pół roku kończy się kontrakt trenera Andre Villasa-Boasa, który był bliski odejścia latem, gdy w Marsylii pożegnano Andoniego Zubizarretę, dyrektora sportowego. Na domiar złego w czerwcu wygasa także umowa kluczowego piłkarza, Floriana Thauvina, autora 9 goli i sześciu asyst - dodaje.

Majak sytuację Milika porównuje do tej, w której przed rokiem znalazł się Krzysztof Piątek. Wówczas Polaka w Herthcie zapragnął Juergen Klinsmann, a ledwie kilka tygodni po transferze Piątka, tego trenera w Berlinie już nie było. - Nikt nie zna przyszłości ani Villasa-Boasa, ani Thauvina. Gdy spojrzymy na tabelę, to sytuacja Marsylii może nie jest aż tak zła, bo ciągle ma ona kontakt z czołówką ligi, ale jeśli skupimy się na aktualnej formie, to nie jest dobrze. Marsylia wygrała tylko jeden z ostatnich siedmiu meczów, a traciła punkty z outsiderami jak Dijon czy Nimes. Po tych wynikach prezes Jacques-Henri Eyraud wpadł w furię i odwiedził piłkarzy na treningu i zrugał ich za słabą grę i brak zaangażowania. Dostało się także tej części szatni, która nie mówi po francusku, albo zwleka z przedłużeniem umowy. Można powiedzieć, że piłkarze i tak mają szczęście, że nie odwiedzili ich kibice, którzy słyną ze swej żywiołowości. W środę Marsylia przegrał 0:1 z Lens, a na trybunach kibice ułożyli napis "jesteście obrzydliwi", w odniesieniu do ostatnich wyników. Atmosfera jest tym bardziej napięta, że prezes miał ostatnio zwolnić kilku urodzonych w Marsylii pracowników, bardzo związanych z klubem. Ba, to był właśnie zarzut wobec zwolnionych, że zbyt mocno przeżywają losy klubu. Takie korporacyjne zapędy nie spodobały się oczywiście kibicom.

A co czeka Milika pod względem sportowym?

Villas-Boas korzysta z różnych ustawień, najczęściej 1-4-3-3 i 1-4-2-3-1. Choć bywały mecze, w których wystawiał duet napastników, to niemal na pewno Milik będzie występował na pozycji wysuniętego środkowego napastnika. O miejsce w składzie będzie rywalizował z Valere Germainem i Dario Benedetto.

- Droga do pierwszej jedenastki nie jest ani trudna, ani długa. Benedetto w poprzednim sezonie był silnym punktem, bo strzelił 11 goli, ale teraz gra gorzej: zdobył tylko cztery bramki. Jeszcze mniej ma Germain (3 gole), który najczęściej wchodzi z ławki. Milik, jeśli wróci do odpowiedniej dyspozycji fizycznej, powinien wygrać rywalizację. Myślę jednak, że Arek lepiej odnajduje się w duecie napastników, jak w kadrze za kadencji Adama Nawałki. Ale nawet jeśli będzie osamotniony w ataku Marsylii, to z pewnością może liczyć na kreatywność Thauvina i Dimitriego Payeta. Inni piłkarze warci uwagi to zawodnicy drugiej linii: Morgan Sanson i Boubacar Kamara oraz stoper Duje Caleta-Car. Pieniądze z ewentualnej sprzedaży tych piłkarzy mogą poprawić sytuację finansową Masylii - kontynuuje Majak.

Paulo SousaTrenował Messiego i Neymara. Jeden z najlepszych w Hiszpanii. Kim są ludzie sztabu Sousy?

- Miał być Juventus lub Atletico, a jest pogrążona w kryzysie Marsylia, więc z perspektywy Arka jest to pewnie rozczarowujący transfer. Szczególnie że Olympique jest w dołku, a trzeba mieć świadomość, że nie wiemy, co się latem będzie działo. Ale z drugiej strony, czasem warto zrobić jeden krok do tyłu, aby potem wykonać dwa do przodu. Marsylia to fajny klub i na pewno Arek może się w nim jeszcze odbić, bo przy dobrej skuteczności i złapaniu odpowiedniej formy, mogą go dostrzec wysłannicy czołowych lig, którzy regularnie obserwują Ligue 1. Pamiętajmy, że kiedyś Arek zamienił Bundesligę na Eredivisie i jakoś źle na tym nie wyszedł. Ajax to nie Marsylia, ale może teraz też będzie podobnie - kończy.