Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Co się stało Zielińskiemu? Samo nic nie przeskoczyło, że w końcu "wychodzi i tańczy"

Gennaro Gattuso mówi, że Piotr Zieliński tańczy z piłką i robi na boisku rzeczy, o których ten marzył, gdy sam był piłkarzem. Ale przemiana nie nastąpiła dlatego, że - czego wyczekiwał Jerzy Brzęczek - "coś przeskoczyło w głowie" piłkarza Napoli. Elementów tej układanki jest więcej.

To najlepszy czas w jego karierze: bramka przeciwko Realowi Sociedad w Lidze Europy, popisy z Interem, asysta z Torino, gole z Cagliari. Nie potrzeba już lupy, zwolnionego tempa, wyszukanych statystyk i wykresów dla piłkarskich nerdów, by docenić Piotra Zielińskiego. Jego wpływ na zespół widać gołym okiem, od kilku tygodni jest liderem Napoli, najlepszym zawodnikiem, punktem odniesienia dla reszty. Włosi piszą, że gra jak natchniony. Polacy zacierają ręce - 2021 to rok reprezentacyjnego grania: najpierw w eliminacjach mistrzostw świata, później Euro. A takiego Zielińskiego kibice kadry wypatrują od lat. Histerycznie, więc gdy nie idzie, obrywa najmocniej.

Zobacz wideo Ależ się Piotr Zieliński zabawił! Dwa razy ośmieszył rywali z Interu

Przekleństwem od dawna był jego talent, a raczej wynikające z niego oczekiwania. Bo skoro taki dobry, to czemu nie daje zespołowi więcej? Przecież potrafi: przyjmuje piłkę najzgrabniej ze wszystkich, podaje jak nikt inny w reprezentacji, zakręci kółeczko z rywalem na plecach. Jakby nie potrafił, toby nie wymagali. Ale wszyscy dookoła powtarzają, że umie. Legendy piłki pieją nad nim z zachwytu, chwalą go klasowi trenerzy, ktokolwiek nie przyjedzie na zgrupowanie kadry i nie poobserwuje go podczas treningów, zbiera szczękę z podłogi. W robieniu wrażenia Zieliński jest lepszy nawet od Roberta Lewandowskiego. Oczekiwania są więc wielkie. Ale szansa na to, że zostaną zaspokojone, też jest największa od dawna.

Odciął się, pracuje z psychologiem, przestał przejmować się oczekiwaniami innych

Skąd metamorfoza? To dlatego, że sam Zieliński wreszcie przestał się tym wszystkim przejmować: mniej o sobie czyta, stara się odcinać od tego, co na zewnątrz, współpracuje z psychologiem Kamilem Wódką. Stwierdzenie pożyczone bodaj ze skoków narciarskich, że czasami "chciał za bardzo", najlepiej oddaje stan rzeczy. Wielu oczekiwało, że weźmie piłkę, okiwa kilku, strzeli gola i wygra mecz. Chciało go co tydzień takiego, jak w meczu Napoli - Cagliari, w którym najpierw otworzył wynik mocnym strzałem sprzed pola karnego, a później dał pokaz techniki, strzelając gola na 2:1. Owszem, potrafi tak grać. Ale w określonych warunkach na odpowiedniej pozycji, będąc w doskonałej formie. I na pewno nie tydzień w tydzień.

Kilka dni po tym meczu Napoli grało ze Spezią, beniaminkiem będącym w strefie spadkowej, który nie wygrał od dwóch miesięcy. I przegrało 1:2. Zieliński wypadł przeciętnie: stwarzał okazje, które inni marnowali, wychodził na pozycje, ale pozostali go nie widzieli - zresztą, Lorenzo Insignie widział w tym meczu tylko bramkę rywala i każda pozycja wydawała mu się właściwa, by na nią uderzyć - więc Polak skończył bez gola i asysty. Nie miał błysku sprzed kilku dni. I już można było przeczytać komentarze polskich kibiców, że tyle po jego wielkiej formie. A to nie tak. Skompromitował się cały zespół, a Zieliński ani temu nie zapobiegł, ani do tego nie doprowadził. 

WNBADemokraci przejęli Senat także dzięki koszykarkom WNBA. "Jesteśmy po właściwej stronie historii!"

Po meczach reprezentacji niemal zawsze jest oceniany zerojedynkowo. Lubimy się o niego pokłócić: o kryteria w ocenie, o przydatność, o wpływ na zespół, o wykorzystany lub niewykorzystany potencjał. Pochwały jego wyznawców prowokują krytyków. Sam Zieliński bywał po ostatnich meczach rozczarowany. Pojawiał się w strefie mieszanej, odpowiadał na kolejne pytania i widać było, że jest zmęczony: czy jest "szóstką", "ósemką", "dziesiątką", a może powinien szukać miejsca bliżej linii bocznej, czemu nie gra w kadrze podobnie jak w Napoli, czy styl gry mu odpowiada, czy gdyby na boisku przesunął się o kilka metrów, byłoby lepiej? W tych pytaniach niewątpliwie było sporo troski, próby zrozumienia jego problemu. Ale po dziesiątym z kolei pojawiała się frustracja. Chciał wreszcie zagrać mecz, w którym sprosta oczekiwaniom i będzie miał spokój. Im bardziej chciał i im większa była presja, tym gorzej wychodziło. 

Jerzy Brzęczek we wrześniu 2019 r. mówił, że jeśli pewnego dnia Zielińskiemu coś przeskoczy w głowie, to będziemy mieli piłkarza, którego pozazdrości nam świat. Wypowiedź niefortunna, utrwalająca przekonania kibiców. Selekcjoner już za nią oberwał. Była pewnym uproszczeniem, obrazowym przedstawieniem problemu. Ale u Zielińskiego nic nie zmieniło się ot tak, nic samo nie przeskoczyło. To był proces. Zieliński dojrzał - ma 27 lat, żonę, dziecko w drodze. Zaczął pracować z psychologiem i występuje w klubie, który pogrążony kolejnymi problemami, szukał nowych liderów. A dzisiaj? Włączasz mecz Napoli i widzisz Polaka pewnego siebie, podejmującego odważne decyzje, odblokowanego pod każdym względem. Wychodzi na boisko i tańczy - jak mówi Gattuso.

Piotr Zieliński z konieczności zmienił pozycję. To był strzał w dziesiątkę

Początek sezonu absolutnie na to nie wskazywał. Zieliński zaczął bez błysku, później przechorował koronawirusa, przez co opuścił kilka meczów Napoli i październikowe zgrupowanie reprezentacji. Pod jego nieobecność znakomicie zagrał Jakub Moder, zaimponował Jacek Góralski i odbudował się Karol Linetty. Brzęczkowi podpowiadano, by w listopadowych spotkaniach zostawił Zielińskiego na ławce. Zapowiadało się trudne zgrupowanie: gracz Napoli stawił się na nim nie w pełni formy, dopiero wracał do zdrowia, w meczach klubowych wchodził tylko na ostatnie minuty. Z Ukrainą i Włochami zagrał po połowie, dopiero z Holandią 70 minut. W tym ostatnim meczu spisał się bardzo dobrze. Potrzebował minut i je dostał. Do klubu wracał silniejszy.

I już z każdym tygodniem prezentował się coraz lepiej, aż doszedł do formy, w jakiej nie był nigdy wcześniej. Jego drużyna szła w odwrotnym kierunku: zawodziła, rozrastała się lista nieobecnych, Gennaro Gattuso musiał kombinować z wyborem napastnika, bo podstawowy Victor Osimhen najpierw miał kontuzję, a później koronawirusa. Mogący go zmieniać Dries Mertens w grudniu uszkodził kostkę i wciąż nie wrócił do gry. Arkadiusz Milik jest ignorowany, podobnie Fernando Llorente. W ataku grają więc Andrea Petagna - silny jak tur, ale ograniczony technicznie, albo przeniesiony ze skrzydła Hirving Lozano.

Kolejne absencje wymuszały korekty w składzie. Pod koniec listopada Zieliński z konieczności wylądował za plecami napastnika. Grał tak już w reprezentacji i poprzednich klubach. Raczej mu ta pozycja nie służyła. W kadrze panowało jednak przekonanie, że choć Zieliński nie gra na niej doskonale, to nikt nie zagra lepiej od niego. Tymczasem w Napoli sprawdza się to znakomicie: Polak ma większy wpływ na ostatnią fazę akcji, sporą swobodę, częściej uderza, stwarza kolegom więcej sytuacji bramkowych. Już nie ogląda się na innych, wydaje się pewny siebie. Zmiana pozycji okazała się kolejnym puzzlem w obrazie nowego Zielińskiego.

Największa zagadka przed rundą wiosenną Ekstraklasy. Największa zagadka przed rundą wiosenną Ekstraklasy. "To może zrobić tylko rząd"

Jeśli największym zarzutem wobec niego była mała liczba bramek i asyst, być może po tym sezonie będzie to już nieaktualne. W 13 meczach Serie A ma trzy gole i trzy asysty. Jeśli utrzyma średnią do końca sezonu, może skończyć z "double-double". Pytanie, czy gdy do zdrowia wrócą jego koledzy, wciąż będzie grał na pozycji, na której tak się rozkręcił.

Jak i czy przełoży się to na reprezentację? To tutaj wymagania są największe, to tutaj kibice oczekują, to Polakom - nie Włochom, przed którymi prezentuje się co tydzień - trudno docenić jego wymuskane przyjęcia. Chcą konkretów. W eliminacjach, podczas Euro - tym bardziej. Do wielkich imprez podchodzimy z obawą, ale im bliżej nich, tym wiara i zainteresowanie rośnie. Oby wtedy też Zieliński potrafił się od tego odciąć i zatańczyć po swojemu.

Pytań jest sporo. Na ile trwała będzie ta forma? Czy jeśli wróci na starą pozycję, zachowa pewne nawyki z tej nowej? Czy uda się je w jakimś stopniu przenieść na grę w reprezentacji? Jak zawsze w przypadku Zielińskiego - więcej niż odpowiedzi.