Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najbardziej niedoceniany napastnik świata? "Strzelałby w Bayernie tyle co Lewandowski"

Czy to najbardziej niedoceniany napastnik na świecie? Najlepszy spośród nieutytułowanych? Romelu Lukaku widzi się wśród pięciu najlepszych napastników bez podziału na kategorie. Za bun znakomity rok, chwalą go koledzy i eksperci, ale w gablocie wciąż ma tylko jeden puchar - mistrzostwo Belgii z początku kariery. 2021 ma być przełomowy.

Gdy Lukaku wziął się na Instagramie za podsumowanie ostatniej dekady, na dziesięciu dodanych przez niego zdjęciach nie było żadnego z pucharem. Miał na nich koszulki kilku dobrych klubów: Chelsea, Evertonu, Manchesteru United i Interu, więc tym trudniej uwierzyć nie chce, że taki napastnik - namaszczony na wielką gwiazdę już jako szesnastolatek, nastoletni król strzelców ligi belgijskiej, utrzymujący się na najwyższym poziomie już od kilku lat, grający w tych tak uznanych zespołach - wygrał tylko jeden puchar. I to nie z żadnym z gigantów, a z Anderlechtem na początku kariery. Jak ważny? Tak, że w autorskim podsumowaniu dziesięciolecia Lukaku nie wspomina o nim ani razu.

Zobacz wideo Real wyszedł z kryzysu. "Dobrze, że Perez nie pociągnął za spust"

Pod koniec zeszłego roku wspomniał za to, że widzi się wśród pięciu najlepszych napastników na świecie. Wsadził kij w mrowisko, bo o Lukaku można się kłócić bez końca: jedni powiedzą o strzelanych golach, drudzy o braku trofeów. - Zawsze mówiłem, że Romelu to szorstki diament. Chciałem go w Chelsea, chciałem go w Juventusie. Chciałem też w Interze i wreszcie mogę polerować. Ale sprowadzenie go tutaj nie było jak spacer po parku. Tak naprawdę tylko ja wiem, ile musiałem przejść, żeby go tutaj mieć. I tylko ja wiem jak dużo pracowaliśmy, żeby grał tak jak dzisiaj - cieszy się Antonio Conte. A Lukaku odpowiada: "Jeszcze nigdy nie grałem tak dobrze".  

Nowy rok zaczął równie udanie jak kończył poprzedni: Inter wygrał z Crotone 6:2, przedłużył serię zwycięstw do ośmiu meczów z rzędu, a Lukaku strzelił gola i asystował. 2021 ma być jak ten mecz - połączeniem indywidualnych sukcesów z osiągnięciami całej drużyny - i wreszcie zakończyć to ciągłe balansowanie na granicy między znakomitymi piłkarzami a tylko dobrymi.

 

"Gdyby grał w Bayernie, strzelałby tyle goli co Robert Lewandowski"

Już w 2020 roku jego postrzeganie zaczęło się zmieniać: sam Lukaku nigdy nie patrzył na siebie z taką satysfakcją, nigdy nie słyszał tylu pochlebnych opinii z ust ekspertów i nigdy nie miał za sobą tak wspierającego trenera. W Anglii bywało różnie. Gdy grał w Manchesterze United, wysłuchiwał komentarzy, że porusza się po boisku, jakby zamiast spodenek miał dżinsy. Zlatan Ibrahimović proponował mu zakłady: - Miał niebywałą moc, ale nie radził sobie technicznie, więc powiedziałem, że będę mu dawał 50 funtów za każde dobre przyjęcie piłki. Zapytał mnie, co będzie, jeśli wszystkie przyjmie dobrze. Powiedziałem mu: "Wtedy będziesz dobrym piłkarzem" - opowiadał Szwed w "La Gazzetta dello Sport". 

Kibice narzekali, że jest za gruby, a on napinał mięśnie przed lustrem i odpowiadał im zdjęciem na Instagramie: "Chyba nieźle jak na grubaska?" - pisał. Gdy już odszedł, w wywiadzie dla "New York Times" szczerze przyznał, że na Old Trafford czuł się kozłem ofiarnym, bo cała odpowiedzialność za niepowodzenia zawsze spadała na niego i Paula Pogbę. I to nie tylko w ostatnim sezonie, jak większości się wydawało, ale od początku. - Zawsze było jakieś "ale". Strzeliłem gola Realowi Madryt w Superpucharze Europy, ale wszyscy widzieli tylko, że później zmarnowałem inną okazję. Strzeliłem West Hamowi w pierwszym meczu Premier League, ale i tak do czegoś się przyczepili. Od tego momentu już wiedziałem, że zawsze tak będzie. Ale nie patrzę na ten okres tylko negatywnie. Dzięki temu nauczyłem się oddzielać życie zawodowe od prywatnego, uspokoiłem się i jestem bardziej opanowany na boisku. Korzystam z tego w Interze - mówił.

Teraz słyszy od Christiana Vieriego, byłej włoskiej gwiazdy, że jest najlepszym napastnikiem na świecie i gdyby grał w Bayernie, strzelałby tyle goli co Robert Lewandowski. Natomiast, gdyby to Lewandowski grał w Interze, miałby gorsze statystyki od niego, bo jest mniej wszechstronny. Nie oceniając słuszności tej tezy - odkąd Lukaku przeszedł do Interu, jego postrzeganie znacząco się zmieniło. Ostatni mecz z Crotone był jego 50. w Serie A. Strzelił w nich 35 goli i całkowicie uzależnił zespół od swojej obecności. Żaden z kibiców nie pamięta już o Mauro Icardim, kapitanie i opoce w gorszych czasach. Ma nowego bohatera. Tylko Cristiano Ronaldo (40 goli w pierwszych 50 meczach Serie A), Ronaldo (38 goli), Diego Milito i Andrij Szewczenko (37 goli) po transferze do Włoch byli skuteczniejsi od Lukaku.

Joaquin CarmonaCeniony ekspert okazał się bezdomnym. "Nie wszyscy wierzyli, że ja tak żyłem naprawdę"

2020 był najlepszym rokiem w jego karierze: trafiał do siatki średnio co 107 minut, ale dla zespołu nawet ważniejsza była praca, którą wykonywał przed polem karnym. Włosi nazywają go "otwieraczem do konserw". To on w systemie Antonio Conte wgryza się w nawet najbardziej szczelnie zamknięte defensywy rywali i pomaga je otworzyć. "W pomyśle Conte każda piłka musi przejść przez Lukaku, on otwiera grę dla pozostałych lub kończy akcję" - pisze "La Gazzetta".

- Przez pierwszy trzy miesiące w Interze trener nie robił ze mną nic innego, tylko ćwiczył grę plecami do bramki. Na każdym treningu ustawiał za mną Andreę Rachocchię (195 cm, 82 kg) i prosił go, by grał bardzo ostro. Za każdym razem, gdy traciłem piłkę, zaczynaliśmy ćwiczenie od początku - zdradził kulisy Romelu Lukaku. - Kiedyś byłem najbardziej niebezpieczny, gdy stałem twarzą do bramki. Jestem szybki, potrafię minąć rywala dryblingiem. Teraz jest inaczej, jestem zdecydowanie bardziej wszechstronny - mówi. 

- Łapię się na tym, że on ma dopiero 27 lat. Zaczynał bardzo wcześnie i przez to wydaje się, że jest w futbolu od zawsze. W Interze znalazł idealne środowisko dla siebie: zarówno na boisku, jak i na poziomie bardziej ogólnym. Czasami to silne zespoły sprawiają, że dany zawodnik jest postrzegany jako świetny. Tutaj jest inaczej: doskonały zawodnik trafił pod rękę trenera, który potrafi to wykorzystać - stwierdził w rozmowie z "La Gazzettą dello Sport", Vincente del Bosque, były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii.

Duet LuLa, czyli wspólny język nie tylko na boisku

Conte od początku wiedział, jak uwolnić jego potencjał. Przyszedł do Mediolanu z gotowymi pomysłami, bo chciał pracować z Belgiem już w poprzednich klubach. Niuanse zdecydowały o tym, że nie spotkali się już w Juventusie i w Chelsea. Pierwsza zmiana włoskiego trenera? Dorzucenie Belgowi partnera w ataku. W United Lukaku w większości meczów był jedynym napastnikiem, w Interze zawsze ma obok siebie Lautaro Martineza lub Alexisa Sancheza. Conte stworzył duet jak z filmu o Flipie i Flapie. Duży Lukaku znakomicie uzupełnia się z mniejszym Martinezem. Wykręcają lepsze statystyki niż duet Diego Milito - Antonio Cassano w sezonie 2012/13. Ale liczby nie oddają wszystkiego. - Duet LuLa (Lukaku-Lautaro) to coś więcej: krótka gra i szybka kontra, uzupełnianie się, wzajemne czytanie w myślach - pisze "La Gazzetta". - Doskonale wiem, czego Lautaro w danej chwili ode mnie oczekuje. Takie zrozumienie bardzo pomaga. Ale jest też taktyka: jesteśmy zaprogramowani. Wiem, kiedy mam iść, a kiedy się zatrzymać. I wiem, że nie mogę się pomylić - śmieje się Lukaku.

A gdy język futbolowy przestaje obowiązywać, Lukaku i Martinez przechodzą na hiszpański. Lautaro mówi jedynie w swoim ojczystym, włoski opanowuje powoli, ale akurat z partnerem z ataku problemów nie ma, bo Lukaku mówi w siedmiu językach. Po włosku również. Już kilka miesięcy po transferze do Interu udzielał wywiadów w tym języku. To dla niego ważne. Od pierwszego dnia poprosił wszystkich w klubie, by zwracali się do niego wyłącznie po włosku. Nie chciał dróg na skróty. - Chodzi o szacunek - twierdzi. 

- Gdy grałem w Anglii byłem "leniwy, nie biegałem, nie robiłem tego czy tamtego". We Włoszech mówią, że jestem najciężej pracującym zawodnikiem z całego zespołu. Jasne, rozwinąłem się, jestem lepszym piłkarzem, ale wciąż tym samym! Nie zmieniłem się aż tak znacząco. Byłem i jestem Romelu Lukaku. Po prostu ludzie inaczej na mnie patrzą - tłumaczył w "Sky Italia".

Lider zespołu: oddaje rzuty karne, kupuje każdemu PS5 

Po raz pierwszy Belg jest liderem zespołu, w którym gra. Dla Conte jest niezastąpiony: w 2020 roku spędził na boisku 4144 minut - najwięcej spośród wszystkich piłkarzy Serie A. Na świecie tylko pięciu piłkarzy rozegrało jeszcze więcej minut: Harry Maguire z Manchesteru United, Ruben Dias z Manchesteru City, Lionel Messi z FC Barcelony i Bruno Fernandes z Manchesteru United. Nawet jeśli w meczach z Napoli i Spezią Lukaku wyglądał na wyraźnie zmęczonego, pozostał na boisku. Opłaciło się, bo w obu strzelił gole przesądzające o zwycięstwie. W tym sezonie ma ich już dwanaście - dwa mniej od Cristiano Ronaldo, lidera strzelców Serie A. Tyle że Lukaku nigdy nie był tak pazerny na bramki jak Portugalczyk. Niedawno Markus Rashford podzielił się historią z pamiętnego meczu między Manchesterem United a PSG, gdy angielski zespół w rewanżu odrobił straty i awansował do następnej rundy Ligi Mistrzów.

Na meczu o Puchar Japonii na Stadionie Narodowym w Tokio zasiadło 24 tysiące kibicówRekordy zakażeń i 25 tys. kibiców na trybunach. To nie fikcja. Nowa japońska rzeczywistość

- Nie dawano nam w tym meczu większych szans, bo pierwsze spotkanie przegraliśmy 0:2. Ale w 2. minucie Romelu strzelił gola. W 30. trafił jeszcze raz. Potrzebowaliśmy tylko jednego gola do awansu. W 94. minucie mieliśmy rzut karny. Romelu podszedł, zabrał piłkę i wręczył ją mi. Czuł, że to mój moment. Wiedział też, że następnego dnia to ja zgarnę cały splendor w gazetach za strzelenie tego karnego, ale nie miał z tym problemu. Zupełnie zignorował fakt, że to on miał największy udział w tym zwycięstwie. To mówi wszystko, co powinniście wiedzieć o Romelu Lukaku. To bezinteresowny, zespoły piłkarz. Nigdy nie bał się usunąć w cień, by inni mogli błyszczeć. To mój brat i bardzo go doceniam - napisał Rashford na swoim Twitterze.

A Włosi od razu przypomnieli podobną historię ze swoich boisk. W grudniu 2019 roku w meczu z Genoą Lukaku pozwolił wykonać rzut karny 17-letniemu Sebastianowi Esposito, by strzelił pierwszego gola w dorosłej piłce. Sam skończył tamten mecz z dwoma trafieniami i gdyby wykonał jedenastkę, najpewniej miałby pierwszego hat-tricka w Serie A. Ale nie o indywidualne wyróżnienia mu chodzi. Lukaku najlepiej wie, że puchary zdobywa cały zespół. Dlatego tak dba o atmosferę i dobre samopoczucie kolegów. Ostatnio każdemu piłkarzowi i pracownikowi Interu kupił konsolę PS5.

Włoskie media powołują się na bliskich Lukaku i donoszą, że ten po 2021 roku obiecuje sobie bardzo wiele. Uważa, że będzie przełomowy w jego karierze: z Interem chce zdobyć mistrzostwo Włoch, a z reprezentacją Belgii zagrać w finale Euro. I ponoć powiedział o swoich noworocznych postanowieniach Antonio Conte. Co do Interu - Włoch miał identyczne.