Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nowy klub wchodzi do gry o Leo Messiego! Rozmawiali już z ojcem piłkarza

Niespodziewanie do walki o Leo Messiego włączył się Juventus. Francuskie "L'Equipe" informuje, że władze klubu swoimi kanałami dowiedziały się o oczekiwaniach Argentyńczyka. A ważne osoby rozmawiają również z ojcem piłkarza.

To, że Leo Messi odejdzie z Barcelony, jest niemal przesądzone. Niemal, bo wciąż nie wiadomo, czy Messiemu faktycznie uda się skorzystać ze specjalnej klauzuli, która pozwala mu odejść za darmo. Problem w tym, że specjalny zapis w kontrakcie wygasł 10 czerwca, jednak sezon został przedłużony z powodu pandemii, więc teraz czas na starcie prawników Barcy oraz Argentyńczyka.

Zobacz wideo

Dyskretne rozmowy z ojcem Messiego

Gdy wydawało się, że na placu boju o Leo Messiego pozostał już tylko Manchester City, okazuje się, że niespodziewanie do walki włącza się Juventus, który nieśmiało zainteresował się możliwością sprowadzenia Messiego. 

Dziennikarz "L'Equipe" Florent Torchut informuje, że Juventus swoimi kanałami dowiedział się że Leo Messi życzyłby sobie warunków mniej więcej takich, jakie w Turynie ma Cristiano Ronaldo. Juventus stara się także dyskretnie przekonywać Jorge Messiego, czyli ojca piłkarza, który pilotuje jego odejście z Barcelony. Jak dodają klubowe źródła, obecny mistrz Włoch chciałby utworzyć legendarny duet Cristiano Ronaldo - Leo Messi, by wygrać Ligę Mistrzów UEFA.

Co może pomóc w transferze?

Dziennikarze "CdS" od kilku dni zwracają także uwagę na fakt, że Messiego i Juventus sponsoruje Adidas, co ma ułatwić potencjalne negocjacje. Trzeba także pamiętać, że włoskie kluby mogą liczyć na specjalne ulgi podatkowe względem innych lig. Piłkarze przychodzący do Włoch dostają ulgę podatkową w wysokości 50 procent. To oznacza, że zawodnik zarabiający 10 mln euro, będzie płacił podatki od zaledwie 5 mln euro. Biorąc pod uwagę najwyższą stawkę podatkową (43 procent), będzie płacił ok. 2,1 mln euro podatku - efektywnie stawka podatkowa będzie więc wynosiła 21,5 procent. To o wiele mniej niż w Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii (po 45 procent).

Przeczytaj także: