Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Antonio Conte ratuje byłe gwiazdy Premier League, które znalazły się na zakręcie. "Jest jak ojciec"

Romelu Lukaku, Alexis Sanchez, Christian Eriksen, Ashley Young, Victor Moses - każdy z nich, choćby przez jeden sezon, był gwiazdą Premier League. To jednak nie koniec punktów wspólnych. W ostatnim roku kariera każdego z nich znalazła się na zakręcie i każdy znalazł ratunek u Antonio Conte. Włoch odbudowuje przygaszone gwiazdy tak, jak odbudował Inter Mediolan, który w sobotę zagra w finale Ligi Europy.

Chociaż Inter Mediolan z Ligi Mistrzów odpadł już po fazie grupowej, a w kraju nie odebrał mistrzostwa Juventusowi, to roczną pracę Antonio Conte należy ocenić pozytywnie. Włoch doprowadził zespół z San Siro do drugiego miejsca w lidze, zmniejszając zeszłoroczną stratę do Juventusu z 21 punktów do zaledwie jednego. Jesienny blamaż w Europie 51-latek zmazał wiosną, awansując do finału Ligi Europy. Dla Interu to pierwszy finał europejskich pucharów od dekady i potrójnej korony zdobytej przez żołnierzy Jose Mourinho.

Zobacz wideo Serie A. Atalanta - Inter 0:2. Skrót meczu [ELEVEN SPORTS]

Mimo że w ciągu ostatniego roku Inter wydał na nowych piłkarzy 150 milionów euro, to niewiele z tych transferów było oczywistych. Zwłaszcza, jeśli przyjrzymy się tym, których Conte dokonał z Premier League. - Może moi przełożeni po prostu lubią tę ligę - uśmiechał się Włoch w styczniu, gdy dopinał piąty transfer z Anglii w ciągu sześciu miesięcy. W transferach nie chodziło jednak o zarządców Interu, a o samego Conte, który po raz kolejny udowodnił, że potrafi odbudowywać piłkarzy jak nikt inny na świecie.

Lukaku znów zachwyca

Jako pierwszy na San Siro trafił Romelu Lukaku, który był transferowym priorytetem Conte. To właśnie dla Belga Inter pobił własny rekord transferowy, płacąc za niego Manchesterowi United aż 80 milionów euro. Chociaż nikt nie mógł podważyć klasy 27-letniego napastnika, to wokół transferu mnożyło się mnóstwo pytań. Inter sprowadzał piłkarza zmęczonego związkiem z United, który w sezonie 2018/19 zdobył raptem 15 bramek w 45 występach.

Lukaku na Old Trafford rozczarowywał tak samo, jak cała drużyna Mourinho, a później Ole Gunnara Solskjaera. Chociaż cały zespół grał grubo poniżej oczekiwań, to właśnie na Belga spadała największa krytyka. Kibice Manchesteru United zarzucali mu lenistwo i nadwagę, na boisku nie widzieli u niego odpowiedniego zaangażowania. Na Belgu ciążyło około 80 milionów euro, które klub z Old Trafford zapłacił za niego Evertonowi w 2017 roku. 12 miesięcy temu Conte nie miał jednak wątpliwości i naciskał na transfer zawodnika, którego chciał jeszcze jako trener Chelsea, gdy Belg zachwycał na Goodison Park.

- Inter był jedynym klubem, w którym chciał grać w tym sezonie - mówił Lukaku w sierpniu zeszłego roku, zaraz po transferze do Włoch. Wiara i zaufanie, jakim Conte obdarzył Belga sprawiły, że w zawodnika wstąpiło nowe życie. Włoch widział w napastniku kluczowego piłkarza dla swojego projektu i od razu dał mu to do zrozumienia. Lukaku odpłacił się szkoleniowcowi wszystkim, co ma najlepszego.

Conte stał się dla 27-latka jak drugi ojciec: surowy i wymagający, ale też opiekuńczy i sprawiedliwy. To Włoch jako pierwszy skrytykował Lukaku po słabiutkim meczu przeciwko Slavii Praga w Lidze Mistrzów (1:1), i to on jako pierwszy bronił go, gdy napastnik stał się obiektem rasistowskich ataków we Włoszech. - Początki naszej relacji były trudne. Czułem się zmęczony. Po meczu ze Slavią ucierpiała też moja pewność siebie. Teraz jednak widzę, że krytyka była potrzebna, bo dzięki niej obudziłem się i zacząłem grać na odpowiednim poziomie - mówił zawodnik w rozmowie ze "Sky Sports".

W obecnym sezonie Lukaku rozegrał już 50 meczów. To więcej niż jakikolwiek zawodnik Serie A oraz najwięcej w Interze od dziewięciu lat i występów Javiera Zanettiego i Samuela Eto’o. Co jednak najważniejsze, Belg znów błyszczy skutecznością. Z 33 golami może mieć najlepszy debiutancki sezon w historii klubu. Do wyrównania rekordu Brazylijczyka Ronaldo brakuje mu tylko jednego trafienia.

Lukaku znów jest silny, niemożliwy do przepchnięcia w pojedynkach, a przy tym szybki i skuteczny. Belg odżył i do spółki z Lautaro Martinezem tworzy jeden z najgroźniejszych ataków na świecie. - Zaufanie, jakie otrzymał oraz styl Interu pasują mu idealnie. Lukaku zawdzięcza wszystko Conte - powiedział skrzydłowy Sassuolo, Jeremie Boga, który zna Belga z czasów wspólnego pobytu w Chelsea.

Sanchez na nowo zakochał się w futbolu

Innym zawodnikiem odbudowanym przez Conte jest Alexis Sanchez. Chociaż cztery gole i 10 asyst w 31 meczach nie robią takiego samego wrażenia, jak statystyki Lukaku, to wyraźny postęp w grze Chilijczyka widoczny jest gołym okiem. Można też zaryzykować tezę, że odbudowa 31-letniego skrzydłowego była zadaniem zdecydowanie trudniejszym niż w przypadku belgijskiego napastnika.

O ile Lukaku miewał w Manchesterze United dobre momenty, o tyle Sanchez o pobycie w nim na pewno chciałby zapomnieć. Chilijczyk, który do klubu trafiał jako gwiazda Arsenalu i Premier League, przez półtora roku na Old Trafford strzelił raptem pięć goli. Zamiast zostać bohaterem zespołu, Sanchez przeszedł do historii jako najbardziej przepłacony zawodnik w historii United.

Według angielskich mediów Sanchez zarabiał w klubie 16 milionów funtów rocznie (około 310 tys. funtów tygodniowo)! Mimo że zarobki Chilijczyka były o 30 proc. wyższe od następnego w kolejności Davida de Gei, to jego wkład w grę drużyny był nieporównywalnie mniejszy. Dość powiedzieć, że za jednego gola Sanchez zarobił na Old Trafford ponad trzy miliony funtów!

Dlaczego Chilijczyk z gwiazdy Premier League zmienił się w zawodnika wypychanego z Manchesteru United?  Po pierwsze 31-latek miał nigdy nie zostać zaakceptowany przez kolegów z drużyny. Najważniejszym problemem były oczywiście jego zarobki, które uderzyły w szatnię. Inną sprawą był charakter Sancheza, który nie przysporzył mu też przyjaciół w Arsenalu. 

"Nie był tam akceptowany. To zawodnik, który niszczy rzeczy w szatni, gdy drużyna wygrywa 1:0, a on nie strzela gola i gość, który jest szczęśliwy po porażkach, jeśli zdobędzie dwa gole. Sanchez nie integruje się z drużyną, jest zadufanym w sobie egoistą" - czytamy w artykule na "The Athletic". Problemem Chilijczyka w United było też zdrowie. Z powodu kontuzji nie mógł on trenować i grać w meczach przez 124 dni.

Conte podjął się jednak misji odbudowania Sancheza i wyszło mu to bardzo sprawnie. "Czuję, że znowu zakochałem się w futbolu" - powiedział skrzydłowy we wrześniu, kilka tygodni po transferze. Chociaż chwilę później Chilijczyk doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry na trzy miesiące, to po powrocie wyglądał imponująco.

Zwłaszcza, jeśli spojrzymy na to, co Sanchez wyprawiał po przerwie w rozgrywkach spowodowanej pandemią koronawirusa. Chilijczyk zagrał po niej w 13 meczach w lidze, zdobywając trzy bramki i notując siedem asyst. W tak dobrej formie nie był od co najmniej półtora roku, czyli od momentu, w którym zamieniał Londyn na Manchester.

Conte potrafił dotrzeć do zawodnika i chociaż w meczach z Bayerem Leverkusen i Szachtarem Donieck sadzał go na ławce, to potrafił uczynić z niego istotny element zespołu. Potwierdzeniem tego niech będzie dwuletni kontrakt, jaki Sanchez podpisał z Interem kilkanaście dni temu, chwilę po rozwiązaniu umowy z United.

Eriksen wciąż szuka sobie miejsca

Nowego piłkarskiego życia u Conte w Mediolanie szuka też Christian Eriksen. Duńczyk już rok temu mówił głośno chęci opuszczenia Tottenhamu, jednak wtedy londyńczycy nie wyrazili na to zgody. Danielowi Levy'emu nie udało się namówić na transfer ani Bruno Fernandesa, ani Paulo Dybali, którzy wymieniani byli w gronie następców Eriksena.

Duńczyk został w Londynie, co okazało się szkodą dla obu stron. Ofensywny pomocnik w niczym nie przypominał już piłkarza, który zachwycał w Premier League i poprowadził Tottenham do finału poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. 29-latek potrzebował zmiany otoczenia i nowych wyzwań, które rzucił mu Conte. Chociaż kontrakt Eriksena wygasał w czerwcu tego roku i Inter mógł pozyskać go za darmo, to Włosi woleli zapłacić za niego 20 milionów euro i mieć go u siebie już zimą.

Na razie jednak Duńczyk w nowym klubie również nie zachwyca. Eriksen do tej pory rozegrał w Interze 25 meczów, przebywając na boisku średnio przez 44 minuty. W tym czasie strzelił cztery gole i zanotował tylko trzy asysty. Chociaż rozczarowanie postawą 29-latka jest wyczuwalne, to włoskie media starają się usprawiedliwiać taki stan rzeczy osobą Conte.

W ustawieniu 1-3-5-2 najchętniej stosowanym przez Włocha, trudno szukać miejsca dla ofensywnego pomocnika, jakim jest Eriksen. Conte wciąż szuka odpowiedniej pozycji dla pomocnika, co najlepiej widać po pozycjach, na jakich wystawiał go w ostatnim półroczu. Eriksen grał już w roli środkowego pomocnika w trójce z Nicolo Barellą i Matiasem Vecino. W meczu z Lazio (1:2) Duńczyk, jak niegdyś Andrea Pirlo, ustawiony został przed linią obrony, pełniąc rolę głęboko cofniętego rozgrywającego. Były gracz Tottenhamu najlepiej czuje się jednak za plecami duetu Lukaku - Martinez. To w takiej roli rozegrał najlepszy mecz w Interze, gdy zespół Conte pokonał Sampdorię 2:1, a Eriksen zaliczył asystę.

Od tamtej pory minęły jednak dwa miesiąca, a Duńczyk wciąż nie ustabilizował swojej pozycji w składzie. W meczach z Bayerem i Szachtarem przebywał na boisku zaledwie przez 40 minut, w dwóch ostatnich kolejkach Serie A rozegrał raptem po minucie. - Gdzie Eriksen czuje się najlepiej? Tam, gdzie jest piłka - Conte unikał odpowiedzi na przeciętną formę pomocnika. Włoch wyraźnie zdaje sobie sprawę z najmocniejszych stron swojego zawodnika i tak samo jak w przypadku Sancheza, łatwo nie odpuści przy jego odbudowie.

Uskrzydleni Young i Moses

Znacznie ważniejszą rolę w układance Conte pełni Ashley Young, który tak samo jak Lukaku i Sanchez, trafił do Interu z Manchesteru United i tak samo, jak Eriksen, trafił do Włoch zimą. Doświadczony obrońca, a kiedyś skrzydłowy, z miejsca stał się kluczową postacią w drużynie, na co nie mógł liczyć na Old Trafford. Tam Solskjaer wolał stawiać na młodszych Aarona Wan-Bissakę czy grających po drugiej stronie Luke'a Shawa i Brandona Williamsa.

- W rozmowie z Ole usłyszałem, że nie będę grał tyle, ile bym chciał. W moim wieku najważniejsze jest to, żeby grać jak najwięcej, bo to ostatnie chwile kariery i chciałbym się nią nacieszyć najmocniej, jak to możliwe. Czułem się zdrowy i w formie, więc wiedziałem, że mogę dać Interowi wiele. Po rozmowie z trenerem wiedziałem, że chcę tu trafić. Dla mnie to wspaniała rzecz, że na koniec kariery jestem w tak wielkim, znanym klubie - mówił Young.

Taktyka Conte idealnie przypasowała 35-latkowi. Obrońca z doświadczeniem w grze na skrzydle kapitalnie odnalazł się w roli wahadłowego. Young rozegrał w Interze 24 mecze, przebywając na boisku średnio 67 minut. W tym czasie strzelił cztery gole i zanotował pięć asyst.

Mniej okazale przedstawiają się statystyki Victora Mosesa, czyli kolejnego wahadłowego, który trafił do Interu z Premier League. Nigeryjczyk specjalnie dla Conte skrócił wypożyczenie z Chelsea do Fenerbahce, w którym przebywał jesienią i zimą dołączył do wicemistrzów Włoch. 30-latek znów chciał grać dla trenera, u którego zaliczył najlepszy sezon w karierze.

W rozgrywkach 2016/17 Moses był jedną z najważniejszych postaci w Chelsea pod wodzą Conte, który poprowadził londyńczyków do mistrzostwa Anglii. Nigeryjczyk, którego klub ze Stamford Bridge notorycznie wypożyczał, ustabilizował swoją pozycję na prawym wahadle, za co w listopadzie 2016 roku otrzymał nawet nagrodę dla najlepszego zawodnika miesiąca w Premier League. W Interze rozegrał na razie 19 meczów, notując pięć asyst. Moses najczęściej był jednak rezerwowym, bo na boisku przebywał średnio przez 38 minut.

Przyszłość Nigeryjczyka w Interze pozostaje niewiadomą, tak samo jak Conte. Na początku sierpnia Włoch uderzył we władze klubu i dopiero w sobotę ma porozmawiać z prezesem - Stevenem Zhangiem - który jest w Niemczech i z wysokości trybun obejrzy piątkowy finał Ligi Europy. Inter może sięgnąć po to trofeum po raz czwarty w historii. Ostatni raz klub z Mediolanu wygrywał te rozgrywki w sezonie 1997/98, gdy jeszcze nosiły nazwę Pucharu UEFA. Conte też podnosił już to trofeum. Było to 27 lat temu, gdy Włoch świętował pierwszy triumf z Juventusem.