Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Nie postawiłbym na to nawet eurocenta". Pirlo ma być nową, tańszą wersją Guardioli

Andrea Agnelli, właściciel Juventusu, marzy o zatrudnieniu Pepa Guardioli, ale Katalończyka nie da się teraz wyrwać z Manchesteru City. Zapragnął więc stworzyć własnego Pepa, tak jak kiedyś zrobiła to Barcelona. Turyńskim Guardiolą ma zostać Andrea Pirlo. Ale trudno się oprzeć wrażeniu, że to ryzykowny ruch ze strony Juve.

- Na to, że zostanę kiedyś trenerem, nie postawiłbym nawet eurocenta. Praca w tym charakterze po prostu mnie nie kręci. Wymaga dużo intensywnego myślenia, a styl życia niczym nie różni się od stylu życia piłkarza. A tego już przecież doświadczyłem. Wolałbym zrobić krok wstecz i cieszyć się, chociaż namiastką prywatności - czytamy w biografii Andrei Pirlo "Myślę, więc gram", która ukazała się w 2014 roku. Wystarczyło sześć lat, by Pirlo zmienił zdanie.

Ale bardziej zaskakuje to, że szef Juventusu Andrea Agnelli tak szybko po tej zmianie zdania zdecydował się powierzyć mu drużynę. Dziesięć dni temu Agnelli ogłosił, że Pirlo zostanie trenerem Juve, ale drużyny do lat 23. Potem zalicytował jeszcze wyżej: kompromitacja w Lidze Mistrzów sprawiła, że Maurizio Sarri został zwolniony, a Pirlo ekspresowo awansował na pierwszego trenera. Choć do tej pory nie poprowadził żadnej drużyny. Ba, ostatni kurs trenerski UEFA Master Pro skończy dopiero za dwa tygodnie. Mogłoby się wydawać, że Juventus, który chce być superklubem, a już od kilku lat przypomina prężnie rozwijającą się korporację, nie podejmuje decyzji pod wpływem impulsu. A jednak tym razem Agnelli całkowicie zdał się na intuicję.

Zobacz wideo

Oczywiście, trzeba było działać szybko, bo nowy sezon rusza już w połowie września, a piłkarze w międzyczasie pojadą jeszcze na wakacje. Trzeba było brać pod uwagę także aspekt finansowy, bo Sarriemu trzeba wypłacić 20 milionów euro za zerwanie kontraktu, a kryzys ekonomiczny wywołany pandemią nie dotknął właściwie tylko Manchesteru City i Paris Saint Germain, klubów zarządzanych przez rodziny królewskie najbogatszych państw świata: Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru. Juventus, choć zdobył właśnie dziewiąte mistrzostwo Włoch z rzędu i w ostatnich pięciu latach dwukrotnie grał w finale Ligi Mistrzów, też musi patrzeć na stan konta.

Pirlo jest nie tyle tanią opcją, ile możliwie najtańszą. 41-latek ma zarabiać niecałe dwa miliony euro rocznie. Jego poprzednicy zgarniali znacznie więcej: Sarri 5,5 mln, a Massimiliano Allegri 7,5 mln. Media łączyły z Juventusem także Mauricio Pochettino, ale były szkoleniowiec Tottenhamu chciałby dostawać tyle, ile Sarri i Allegri razem wzięci. O pensji Zinedine'a Zidane'a czy Pepa Guardiolii nie ma nawet co wspominać.

Agnelli marzy o zatrudnieniu Guardioli, ale Katalończyka nie da się teraz wyrwać z Manchesteru. Zapragnął więc stworzyć własnego Pepa, tak jak kiedyś zrobiła to Barcelona. Pirlo zna klub od podszewki. W szatni spotka Giorgio Chielliniego, Leonardo Bonucciego, czy rok od siebie starszego Gianluigiego Buffona, z którymi do niedawna grał. Tak jak Guardiola, z rocznym doświadczeniem w prowadzeniu drugiej drużyny Barcelony, wchodził do szatni jako szef byłych kolegów z boiska.

To nowy trend, że kluby dają szansę swoim legendom i żyją nadzieją, że też będą miały własnego Guardiolę. Ale jednak Pep miał ten sezon z drużyną rezerw, i szło mu bardzo dobrze. Zinedine Zidane pracował z młodzieżą w Realu Madryt przez dwa lata. Ole Gunnar Solskjaer, zanim wrócił do Manchesteru United, zdobył mistrzostwo Norwegii z Molde, a Frank Lampard łapał doświadczenie w Derby County. 

Pirlo ma przy nich wszystkich zerowe doświadczenie. A drużyna jest w kryzysie. Przestała mieć najlepszą defensywę w Serie A. Kuleje też kreowanie akcji. Szczególnie zawodzą skrzydłowi i środkowi pomocnicy. Federico Bernardeschi zakończył sezon z jednym golem i jedną asystą, a Douglas Costa bardzo często jest kontuzjowany. Juan Cuadrado częściej grywał na prawej obronie, bo ani Mattia De Sciglio, ani Danilo nie prezentowali odpowiedniej jakości w defensywie. Najpoważniejsze zmiany czekają drugą linię. Niezły sezon zaliczył jedynie Rodrigo Bentancur, w ostatnich meczach nieco ożywił się Adrien Rabiot, ale reszta - Miralem Pjanić, Blaise Matuidi, Aaron Ramsey i Sami Khedira - grała bezbarwnie. Pocieszenie jest takie, że transfery Arthura i Dejana Kulusevskiego mogą poprawić sytuację.

Z drugiej strony, kto będzie lepszym nauczycielem dla niemrawych pomocników niż właśnie Andrea Pirlo?

Pirlo był pomocnikiem, którego podziwiali wszyscy. - Podać mu piłkę, to jak schować ją do sejfu - mawiał Zbigniew Boniek. - Kiedy patrzę na Pirlo i na to co wyprawia z piłką, to zastanawiam się, czy też się mogę nazywać piłkarzem - dodawał Gennaro Gattuso. - To najlepszy reżyser gry na świecie - uważał Paul Scholes. Juninho Pernambucano, dawna gwiazda Lyonu, twierdził, że styl gry Pirlo odcisnął piętno na całym pokoleniu.

- Jestem niczym ryba, która najlepiej czuje się na głębokich wodach, jeśli każe się jej pływać blisko powierzchni, przeżyje, ale to już nie będzie to samo - mówił o sobie Pirlo. Początkowo, gdy był jeszcze zawodnikiem Brescii oraz niechcianym talentem w Interze, to grywał jako ofensywny pomocnik. Registą, czyli rozgrywającym ustawionym tuż przed linią obrony, został dopiero w Milanie za kadencji Carlo Ancelottiego. Plotka głosi, że widząc problemy drużyny, sam poprosił o to przełożonego.

Z Milanu odszedł po 10 latach, podczas których zdobył dwa mistrzostwa Włoch i dwie Ligi Mistrzów, a w międzyczasie wygrał mundial. Odszedł, bo Massimiliano Allegri wolał stawiać w drugiej linii raczej na rzeźników w stylu Marka van Bommela, niż na wątłego fizycznie artystę. Poza tym Milan oferował mu tylko roczny kontrakt, zaś Pirlo chciał czuć się kluczowym elementem projektu, nie zaś piłkarzem czekającym w kolejce do recyklingu. Skusił się na trzyletnią umowę z Juventusem. Można było przewidzieć, że będzie to niezły transfer. Chyba nikt nie spodziewał się, że będzie transferem fantastycznym. W wieku 31 lat Pirlo wskoczył na inny poziom. W cztery lata wygrał cztery mistrzostwa Włoch.

W sezonie 14/15 Allegri zastąpił Antonio Conte i zrozumiał swój błąd sprzed lat. Tym razem go nie powtórzył i nie zdejmował z boiska Pirlo prawie w ogóle. Opłaciło się, bo razem dotarli do finału Ligi Mistrzów, przegranego z Barceloną 1:3. Jednak szczególnym momentem dla Andrei był turniej Euro 2012, w którym grał wspaniale. Włosi zdobyli srebrny medal, a ćwierćfinał z Anglikami przejdzie do historii jako jeden z najlepszych indywidualnych występów włoskiego piłkarza.

Był rozgrywającym, wokół którego kręciła się cała drużyna. Nigdy nie był sprinterem, ale myślał dwa razy szybciej niż inni, swoją wyobraźnią łamał schematy. Kopał z wielką precyzją, ale i swobodą. No i te magiczne rzuty wolne, w pewnym momencie nie miał sobie równych pod tym względem.

Ostatnie lata kariery spędził w Nowym Jorku. Oprócz grania w MLS zaczął rozwijać swój rodzinny biznes, czyli produkcję win. Pirlo pochodzi z zamożnej lombardzkiej rodziny, która od kilku pokoleń zajmuje się winem. - Andrea posiada winiarnię o nazwie Pratum Coller. Wytwarza wina w Lombardii, pod geograficznym oznaczeniem IGP Montenetto di Brescia. Produkuje wina białe, różowe i dwie wersje czerwonego. Gdy Pirlo grał w lidze amerykańskiej, to Nike, honorując jego dokonania na polu winiarskim, wypuścił nawet specjalne korki "Nike Tempo Pirlo" w kolorze merlot, czyli szczepu winnego - mówi nam Maciej Świetlik, krytyk winiarski z magazynu "Ferment". I dodaje: - Sprzedaje około 25 tysięcy butelek rocznie, więc nie jest to masowa produkcja, w przeciwieństwie do projektu Andresa Iniesty, byłej gwiazdy Barcelony.

 

Ale wróćmy do piłki.

Conte? Spodziewałem się, że jest dobry, ale nie aż tak

Może Pirlo ma zerowe doświadczenie trenerskie, ale boiskowe i te z szatni są nie do przecenienia. W ciągu kariery spotkał na swej drodze mistrzów w tym fachu, a w dodatku różnorodnych szkoleniowców. W kadrze, dla której rozegrał 116 meczów, pracował z Giovannim Trapattonim, Marcelo Lippim oraz Cesare Prandellim. W karierze klubowej spotkał m.in.: wspomnianych już Ancelottiego, Allegriego czy Conte. I co ciekawe, to ten ostatni wywarł na nim największe wrażenie.

- Jestem szczęściarzem. Spotkałem wielu trenerów, ale nikt nie zaskoczył mnie tak jak Conte. Podczas pierwszego spotkania z piłkarzami w Juventusie wystarczyła mu tylko jedna przemowa, prostym językiem, by kupić nas wszystkich. Już miał w sobie ów trenerski jad. […] Kiedy mówi, pomysły same wpadają do głowy, często z wielką siłą. Zakradają się i wyważają drzwi do twojego umysłu. Ileż to razy pomyślałem sobie: "Cholera, Conte po raz kolejny trafił w sedno". Albo robisz to, czego oczekuje, albo nie grasz. Zawsze dba o każdy szczegół, nawet najmniejszy, czyniąc z tego swoją mocną stronę. Spodziewałem się, że jest dobry, ale nie aż tak. Podejrzewałem, że jest zdeterminowany i charyzmatyczny, tymczasem okazało się, że ma również ogromną wiedzę techniczną i taktyczną. Ale przede wszystkim żyje swoją pracą przez całą dobę. Nigdy nie potrafiłem stwierdzić, czy jest bardziej kibicem, czy trenerem - wspomina go w książce.

A co na razie wiemy o Pirlo trenerze? Że preferuje system 1-4-3-3, że zamierza skupić się na posiadaniu piłki. Pomóc mu w tym ma Sandro Tonali, nazywany nowym Pirlo, pomocnik Brescii. Podobno nowy trener Juventusu chciałby także Nicolo Zaniolo z Romy. Warto też przypomnieć jego słowa sprzed roku, gdy Juventus nieoczekiwanie został wyeliminowany przez Ajax Amsterdam w LM. - Gdybym grał z Ronaldo, to miałbym najwięcej asyst w historii. Problem Juventusu to pomoc. Kupili Cristiano, ale kompletnie nie wiedzą, jak mu dostarczyć piłki - analizował Pirlo. Teraz czas by sam sobie powiedział: sprawdzam.  

Przeczytaj także: