Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Milan wraca do wielkości. Ale kibice wciąż pamiętają Maldiniemu, że nazwał ich śmieciami

Ralf Rangnick, wielki umysł futbolu, przez lata pracujący dla Red Bulla, miał trafić na San Siro i uzdrawiać Milan. Ale nie będzie uzdrawiać, bo tymczasowy znachor Stefano Pioli dokonał cudów i wstydem byłoby go teraz zwalniać. W tle niedoszłego zatrudnienia Rangnicka był jeszcze spór o władzę w gabinetach Milanu. To starcie z Rangnickiem wygrał Paolo Maldini. Legenda, ale nie zawsze kochana.

Nie ma w historii Milanu ważniejszego nazwiska niż Maldini. Najpierw był Cesare, kapitan i trener. Potem jego syn Paolo, który debiutował tu jako szesnastolatek i całe życie był wierny klubowi. Dziś Daniele, syn Paolo, wchodzi do pierwszej drużyny jako trzecie już pokolenie Maldinich. Rodu dżentelmenów calcio. Paolo był wzorem elegancji również na boisku. Poruszał się z gracją, nie tracił nerwów. Obrońca, na którym można było polegać. Odrzucał propozycje z innych klubów, był kapitanem, zdobył pięć Pucharów Europy, siedem mistrzostw Włoch. Dlaczego więc ultrasi żegnali Paolo gwizdami, gdy kończył karierę, a obecny zarząd klubu chciał się pozbyć Maldiniego-działacza? 

To był jego mecz 901 w Milanie. Ostatni. I w takim dniu został przez część kibiców nie tylko wygwizdany, ale też pożegnany transparentem z trybuny Curva Sud: „Kapitan jest tylko jeden” z podobizną Franco Baresiego.

- Maldini doskonale wie, co mówił o nas w przeszłości, więc czego się spodziewał? Mamy czyste sumienie - wspomina Giancarlo Capelli, dawny lider najzagorzalszych kibiców Milanu. I dodaje: - Pierwsze tarcia miały miejsce w 1996 roku po meczu z Rosenborgiem, ale kluczowe było zajście po przegranym finale LM w Stambule, gdy nazwał nas najemnikami i śmieciami.

Zobacz wideo Milan strzelił pięć goli! Ależ bramki

Maldini nigdy nie bał się krytykować kibiców Milanu, gdy ci jego zdaniem nie zachowywali się w odpowiedni sposób. Potrafił ich publicznie zganić za wszczęte zamieszki, za wulgarne przyśpiewki. - Nie można mówić, że Maldini miał konflikt z kibicami Milanu. Sympatyków Rossonerich jest kilka milionów na świecie i w zdecydowanej większości darzą go miłością absolutną. Zadrę miał z grupką zagorzałych kibiców z Curva Sud - uważa Antonio Vitiello, redaktor naczelny Milannews.it.

Rangnick za Maldniego. Maldini za Rangnicka

Po karierze piłkarskiej Maldini odpoczywał od piłki. Przekonywał, że nie chce sobie psuć reputacji piłkarskiej, więc nie zostanie trenerem. Został jednak działaczem. Latem 2018 roku wrócił do klubu i został dyrektorem do spraw strategii i rozwoju w pionie sportowym. Kilka miesięcy później pełnił już funkcję dyrektora technicznego. Co to w praktyce oznaczało? Wraz z zatrudnionym w międzyczasie Zvonimirem Bobanem, też byłą gwiazdą Milanu, mieli odpowiadać m.in. za politykę transferową klubu czy wybór trenera. Nie byli jednak typowymi dyrektorami sportowymi, bo wszelkie kwestie finansowe musieli jeszcze uzgadniać ze swoim przełożonym Ivanem Gazidisem, a odpowiedzialny stricte za transfery jest Frederic Massara.

W ostatnich latach Milan tkwi w ciągłym chaosie zmian właścicielskich, wyniki ma słabe. Maldini i Boban też działali chaotycznie. Część pomysłów była nieudana. Na pewno błędem okazało się przedwczesne zwolnienie trenera Gennaro Gattuso i zatrudnienie w jego miejsce Marco Giampaolo, który nie miał żadnego sukcesu w CV. Były szkoleniowiec Sampdorii Genua ostatecznie wytrwał ledwie siedem kolejek obecnego sezonu. Mieszane uczucia budzi dziś transfer Lucasa Paquety, który miał zmienić oblicze Milanu, ale w ciągu półtora roku ofensywny pomocnik strzelił tylko jednego gola i zaliczył zaledwie trzy asysty. Trudno też jednoznacznie ocenić pobyt Krzysztofa Piątka, który pierwsze pół roku miał świetne, ale jesienią grał o tyle gorzej, że w ciągu roku jego wartość rynkowa spadła o niemal 10 milionów euro. 

Dopiero ostatnie ruchy (m.in. pozyskanie Ante Rebicia, Theo Hernandeza i Zlatana Ibrahimovicia) odmieniły sytuację, ale o tym za chwilę. W styczniu 2020 roku Maldini miał na tyle słabe notowania, że klub podjął decyzję, że za nowy Milan (który to już w ostatnich latach?) będzie odpowiadał Ralf Rangnick, wizjoner i jeden z inspiratorów sukcesów niemieckiego futbolu w ostatniej dekadzie.

Architekt sukcesów Red Bull Salzburg oraz RB Lipsk miał nie tylko zostać dyrektorem sportowym, ale i trenerem. Rangnick idzie tam, gdzie będzie mieć pełnię władzy. Boban był wściekły, że pojawiły się plotki o Rangnicku, a on i Maldini nie zostali o tym poinformowani. Chorwat skrytykował za to zarząd Milanu i został zwolniony. Maldini też miał latem odejść. Usłyszał nawet, że nie ma odpowiednich kompetencji. - Maldini w roli dyrektora jest jak lekarz, który nie ukończył podstawówki - stwierdził Massimiliano Mirabelli, niedawny dyrektor sportowy Milanu. Wydawało się, że tu wyrok już zapadł: Maldini oraz tymczasowy trener Stefano Pioli będą musieli zrobić miejsce Ragnickowi. I wtedy zaczęły się dziać cuda: Milan stał się ozdobą Serie A. Na początku chwaloną dość oszczędnie: tu piękna Atalanta, tam odważne Sassuolo, a Milan przyzwyczaił ostatnio raczej do ciężkawego stylu.

Ale z czasem Pioli przekonał największych sceptyków: jego Milan jest efektowny i regularny. Ostatni raz przegrał mecz jeszcze przed pandemią. Umie odwracać losy meczów, nie zadowala się skromnym prowadzeniem, atakuje z rozmachem. Dlatego władze klubu od pewnego momentu w negocjacjach z Rangnickiem proponowały, by Niemiec pierwszy rok w nowej lidze i w nowym kraju spędził jako dyrektor sportowy, a trenerką miałby się zająć dopiero od sezonu 2021/22. Ragnick, jak można było się domyślić, oferty nie przyjął, więc Milan w zeszłym tygodniu przedłużył kontrakt z Piolim do końca czerwca 2021 roku, a Maldini niemal na pewno pozostanie na stanowisku. Rangnick i tak rozstał się z Red Bullem, po wielu latach pracy, jednak wciąż nie wiadomo, gdzie trafi. 

- Nie chcieliśmy pozwolić Ralfowi odejść, ale spełniamy jego życzenie rozwiązania umowy. Zarazem chcemy mu podziękować za niezwykłe osiem lat, które z nami spędził. Dzięki niemu Red Bull Soccer jest dziś punktem odniesienia i wzorem do naśladowania - oświadczył Dietrich Mateschitz, szef Red Bulla.

Pioli odmienił Milan

Pioli miał być jedynie opcją tymczasową. Cztery porażki w pierwszych siedmiu kolejkach obecnego sezonu Serie A sprawiły, że w październiku zwolniony został Giampaolo. Piolego witano jako kolejnego kandydata do zwolnienia przed czasem. Takie było nastawienie kibiców: to nie przełom, to trwanie. Pioli przejął zespół na 14. miejscu. Zakończy na szóstym. Po wznowieniu rozgrywek po koronawirusie tylko Atalanta Bergamo uzbierała więcej punktów niż Milan. Milan może konkurować z Atalantą również, jeśli chodzi o styl, w którym wygrywa teraz mecze. Po wznowieniu rozgrywek strzela średnio 3,2 bramki na mecz.

Skąd się wziął sukces Pioliego?

Jeśli chodzi o sprawy taktyczne, to Milan zaczął lepiej grać, gdy Pioli postawił na formację 1-4-2-3-1. I nagle się okazało, że ci, którzy byli już skreśleni, nieoczekiwanie odżyli. Hakan Calhanoglu trafił na San Siro latem 2017 roku, ale zaczął spełniać oczekiwania dopiero teraz. 26-letni Turek po restarcie Serie A zdobył sześć bramek i zaliczył osiem asyst. Odżył także 23-letni Frank Kessie, który wreszcie zaczął przypominać pomocnika Atalanty Bergamo, za którego Milan zapłacił 25 milionów euro. Słowa uznania należą się Ante Rebiciowi, wypożyczonemu latem z Eintrachtu Frankfurt. Chorwat przez wiele miesięcy tylko rozczarowywał, ale od stycznia stał się kluczowym zawodnikiem. W 2020 roku rozegrał 19 meczów, strzelił 11 goli i zaliczył trzy asysty. Nie ma jednak wątpliwości, że postacią numer jeden w Milanie jest Zlatan Ibrahimović, który w styczniu podpisał półroczny kontrakt (został już przedłużony do końca przyszłego sezonu). Szwed ma na koncie dziewięć goli i pięć asyst, ale nie o same liczby chodzi. Widać, że jego obecność motywująco działa na kolegów z zespołu. Niektórzy pewnie uważają, że to on ma większy wpływ na drużynę niż Pioli. Ale Zlatan, o dziwo, tego nie potwierdza.

- Moje gole na pewno pomagają drużynie. W ostatnim czasie zmieniła się nasza mentalność, szczególnie pod bramką rywali. Jak wróciłem na San Siro, to powiedziałem, że musimy strzelać zawsze, gdy tylko nadarzy się okazja, bo wiem, że w Serie A nie ma zbyt wielu klarownych sytuacji. No i zadziałało. (...) Stefano Pioli? Mogę się o nim wypowiadać tylko pozytywnie. Wykonuje wspaniałą pracę, choć zaczynał w bardzo trudnych warunkach, ale dał radę i zapracował sobie na przedłużenie umowy. Cieszę się, bo na to zasłużył. Zespół go wspiera i głęboko w niego wierzy, a to najważniejsze - powiedział kilka dni temu Ibrahimović.

- Od początku przekonywałem, że mamy dobry zespół, potrzebowaliśmy jednie czasu i pewności siebie. Odpowiednie nastawienie psychiczne i odpowiednia mentalność są kluczowe, ale zarazem to najbardziej skomplikowany aspekt mojej pracy. Wielu naszych zawodników odnotowało progres i dopiero teraz zaprezentowało swoje prawdziwe umiejętności. Mogę śmiało powiedzieć, że tworzymy piękną rodzinę. W przyszłym sezonie chcemy wrócić do Ligi Mistrzów - deklaruje Pioli.

Milan ostatni raz był widziany w europejskiej elicie w lutym 2014 roku, kiedy Atletico Madryt rozgromiło go aż 5:1 w dwumeczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Ostatni raz na podium Serie A doczłapał w 2013 roku. Ale wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. I choć pojawiają się głosy przypominające o tym, że Pioli z reguły dobrze startuje w nowym miejscu, a problemy pojawiają się w drugim sezonie (przykłady Lazio i Fiorentiny), to trudno oprzeć się wrażeniu, że ostatnie tygodnie były najlepszymi tygodniami Milanu od wielu lat. Kiedyś taka zbliżająca się rewolucja w klubie wyzwoliła to co najlepsze z piłkarzy Bayernu: gdy wiedzieli już, że nadchodzi czas Pepa Guardioli, pod wodzą żegnającego się z drużyną Juppa Heyncksesa zagrali zachwycające pół roku w 2013 i zdobyli potrójną koronę. Podupadły Milan gra oczywiście o inne stawki niż tamten Bayern, ale też właśnie pod wodzą trenera, którego pożegnanie miało być przesądzone, drużyna zrzuciła wreszcie ciężar z pleców. Bayern swoją rewolucję doprowadził do końca. Milan swoją wstrzymał. Stawką w nowym sezonie będzie, by tę decyzję obronić. 

Przeczytaj też:

Więcej o: