Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Miasto duchów i syren" zaczyna wszystko od nowa. "Zwycięstwo dla miasta, ludzi, klubu"

Jedno z najbardziej dotkniętych epidemią włoskich miast? Bergamo. Najlepsza drużyna Serie A od czasów wznowienia ligi po pandemii? Atalanta. W Lombardii trwa "gra dla serc", tym razem okraszona ośmioma golami.

"Miasto duchów", bo na ulicach było pusto. "Miasto syren", bo wszechobecną ciszę cyklicznie przerywały kursujące na sygnale karetki pogotowia. Określeń Bergamo podczas pandemii koronawirusa było kilka. "New York Times" w jednym z artykułów użył nawet stwierdzenia "europejskie Wuhan". Dramatu mieszkańców miasta opisy i liczby i tak do końca nie oddadzą, choć statystyka dla Bergamo jest smutna. Oficjalnie zainfekowanych koronawirusem było 15 tysięcy osób, czyli co ósmy mieszkaniec. Przynajmniej tyle zostało zdiagnozowanych w placówkach medycznych. Inni chorowali i nawet o tym nie wiedzieli. Czerwcowe badania serologiczne pokazały, że 57 procent mieszkańców Bergamo miało kontakt z koronawirusem, bo w ich organizmach pojawiły się przeciwciała.

Koronawirusowy krajobraz miasta dopełniają zgony trzech procent jego mieszkańców (ponad 3 tysiące), połowa zamkniętych zakładów usługowych, bezrobocie i pozostała po tym wszystkim trauma. W Lombardii długo zastanawiano się, jak cały region podejdzie do wznowienia rozgrywek piłkarskich. Jak na mecze zareagują fani? Jak na boisku będą czuć się piłkarze? Gracze Atalanty wrócili do treningów jako jedni z ostatnich we Włoszech, a przecież z niewidzialnym wrogiem musieli mierzyć się jako pierwsi i to na linii frontu. Choć klub oficjalnie poinformował o jednym zainfekowanym piłkarzu, to w tę wersję mało kto wierzy. Tym bardziej że Atalanta brała udział w "meczu zero" z Valencią. Niedługo później okazało się, że 35 procent członków pierwszego zespołu hiszpańskiej drużyny miało pozytywny wynik testu na koronawirusa, a trener Włochów Gian Piero Gasperini przyznał w rozmowie z "La Gazetta dello Sport", że miał wtedy wszelkie objawy COVID-19. Przerwa wywołana pandemią wstrząsnęła włoskim futbolem, blokując go na ponad trzy miesiące. Co może zaskakiwać, na razie ten wstrząs najlepiej wpłynął na piłkarzy z miast, gdzie sytuacja była najtrudniejsza. Atalanta zachwyca formą, ale wśród najlepiej punktujących w Serie A są też inne zespoły z Lombardii - Milan i Inter.

Zobacz wideo Juventus - Atalanta 2-2. Skrót meczu [ELEVEN SPORTS]

"Zjednoczeni w bólu, który wykracza poza sport"

Tabela Serie A zliczająca tylko mecze po wznowieniu rozgrywek nie pozostawia wątpliwości. Zdecydowanym liderem w zdobywaniu punktów jest Atalanta. Ekipa Gasperiniego od 21 czerwca uzbierała 22 oczka w ośmiu meczach (wliczając zaległe spotkanie 25. kolejki). To daje średnią 2,75 punktu na mecz. Atalanta w tym czasie pokonała m.in. Napoli czy Lazio. Dwukrotnie wychodziła na prowadzenie w meczu z liderem ligi Juventusem, by stracić zwycięstwo w 90. minucie po pechowym rzucie karnym. Ekipie ze Stadio Atleti Azzurri oddać trzeba, że znakomitą serię notowała także przed pandemią. Patrząc na wszelkie rozgrywki, nie przegrała meczu od 20 stycznia.

Najwięcej punktów od wznowienia Serie ANajwięcej punktów od wznowienia Serie A Sport.pl

Na tle innych teraz to Atalanta zwraca na siebie uwagę. Jest najbardziej bramkostrzelnym klubem Serie A, najczęściej i najcelniej strzelającą drużyną ligi. Jeśli nie zwolni tempa, to dokona tego, czego nikomu nie udało się w lidze od niemal 70 lat - przekroczy barierę 100 goli w sezonie. Na razie ma ich 93.

Jest przy tym jedynym klubem, który w pierwszej dziesiątce najlepszych snajperów ma aż trzech piłkarzy. Tych statystycznych komplementów można by znaleźć jeszcze kilka, ale być może niekoniecznie o nie chodzi. Może ten boiskowy koncert Atalanty związany jest z czymś innym?

Trener Gasperini przed ostatnim meczem z Brescią mówił nie tylko o taktyce i tym, co dzieje się na murawie, ale też poza nią. Mówił o "zjednoczeni w bólu, który wykracza poza rywalizację sportową". Nawiązał w ten sposób do wydarzeń, które dotknęły ostatnio dwa miasta Lombardii. Niemal dwa razy bardziej zaludniona Brescia miała tyle samo chorych, co Bergamo. "COVID-19 zbliżył do siebie dwie populacje" - kontynuował szkoleniowiec Nerazzurrich, wskazując, że choć to mecz derbowy, kojarzący się z animozjami odwiecznych rywali, to teraz możliwość spotkania się na jednym boisku będzie czymś niezwykle pozytywnym. Zresztą najbardziej zagorzałym fanom obu ekip od wiosny jest do siebie nieco bliżej. "Podzieleni na trybunach, zjednoczeni w bólu" - taki napis pojawił się na moście przy trasie łączącej Bergamo i Brescię, kiedy koronawirus we Włoszech zbierał swoje największe żniwo. Na wielkim banerze namalowano też kibica Atalanty przytulającego fana Brescii.

Ciekawe jest też, że ultrasi tych dwóch klubów nie chcieli wznowienia rozgrywek. W większości co prawda nie byli. Dla przeciętnych kibiców futbol miał być oznaką powrotu do normalności i oderwaniem od niedawnej smutnej rzeczywistości. "La Gazetta" mecz Atalanty z Brescią opisywała jako "grę dla serc". Rzeczywiście we wtorek serca w Bergamo znów rosły. Atalanta kolejny raz oczarowała swych kibiców kilkoma fantastycznymi akcjami, pięknymi golami i pewną wygraną 6:2. Sportowy dziennik mógł pozachwycać się zdobywcą hattricka Mario Pasaliciem i napisać, że nawet bez Josipa Ilicicia w Atalancie ma kto strzelać gole. Bergamonews z kolei znów miało okazję, by kolumny z koronawirusowymi tematami - których we Włoszech ciągle jest wiele - przerwać wielkim zdjęciem piłkarzy w niebiesko-czarnych koszulkach i napisać o "kolejnej goleadzie Atalanty" i jej sześciu bramkach.

Piłkarze Bergamo nie raz po meczach dedykowali kolejne zwycięstwa mieszkańcom miasta, jakby wierząc, że trzy punkty mają nie tylko wymiar matematyczny, ale też społeczny. "To zwycięstwo było dla miasta, dla ludzi, dla klubu. Najgorsze dni są już za nami" - pisał na Twitterze Marten de Roon, po jednym z poprzednich meczów. Takie wpisy i wypowiedzi graczy się zresztą powtarzają. W podobny sposób od samego początku do występów po pandemii podchodzi trener Gasperini.

- Niektórzy start ligi rozpatrują jako coś amoralnego. Podczas epidemii, gdy w Bergamo wypełniano ciężarówki trumnami, widziałem, jak we Włoszech ludzie wychodzili na balkony i śpiewali. Nie uważałem tego za "amoralne". Uważałem to za reakcję instynktowną, próbę trzymania się życia, formę pewnego rodzaju odreagowania. Atalanta może pomóc Bergamo zacząć wszystko od nowa, respektując przy tym ból i żal - tłumaczył w wywiadzie dla "La Gazetta". Obecnie te słowa można pisać już chyba w trybie teraźniejszym.

Lombardia punktuje najlepiej

Być może jakaś pozaboiskowa motywacja działa też na inne kluby z Lombardii. Patrząc na tabelę Serie A zawierającą tylko wyniki meczów po wznowieniu ligi, zauważyć można, że drużyny z tego regionu wypadają w niej bardzo dobrze. Po Bergamo prym wiodą ekipy z Mediolanu. Mediolan podczas pandemii - jako największe miasto regionu - miał też najwięcej zainfekowanych osób (25 tysięcy). Zresztą samo Bergamo i Mediolan odpowiadają za ponad 16 procent włoskich infekcji koronawirusem. W Serie A to drużyny z tych dwóch miast punktują obecnie najlepiej. Szczególnie widoczny jest znakomity wynik ekipy Stefano Pioliego. Milan pod koniec sezonu się wyraźnie odbudował. W tabeli za cały sezon nie ma na razie zagwarantowanego miejsca dającego prawo gry w europejskich pucharach, ale w zestawieniu ekip uwzględniającym wyniki po lockdownie jest na podium.

Nawet wspomniana Brescia, która we wtorkowym starciu z Atalantą przegrała wyraźnie, po pandemii punktuje nieco lepiej niż na początku roku. Brescia przed zatrzymaniem ligi była na ostatnim miejscu w tabeli i miała 16 punktów. Teraz nieco odbiła się od dna. Ponieważ jej bezpośredni rywale w walce o utrzymanie nie zachwycają, to szanse na utrzymanie wciąż istnieją.

Atalanta może zaś poważnie myśleć o wicemistrzowie Włoch, a jeśli w najbliższych kolejkach potknie się Juventus, może nawet o czymś więcej?

Przeczytaj także:

Więcej o: