Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Czerwona strefa była odcięta od świata. Najwyższa liczba zgonów, ale teraz wszyscy czekają na inne dane

W ostatnich miesiącach najważniejsze dla Lombardii czy Piemontu były liczby opisujące infekcje i zgony. Teraz mieszkańcy czerwonej strefy dzięki wznowieniu Serie A czekają na inne dane. Takie przy których "głowa wreszcie dostanie 90 minut normalnego funkcjonowania".

Serie A po ponad 100 dniach przerwy wznowiła rozgrywki. Nieco symbolicznie pierwsi na ligowe boiska w Italii wybiegają gracze z północy kraju. To właśnie tam futbol został sparaliżowany najszybciej i miał najwięcej do nadrobienia. Turyn, Werona, Bergamo, Mediolan – te miasta przez ostatnie miesiące kojarzyły się z ciemnymi punktami na koronawirusowej mapie. Czerwoną strefą, która została odcięta od świata i toczyła ciężką walkę z niewidzialnym wrogiem. Kilka regionów na północy kraju z Lombardią, Piemontem i Wenecją Euganejską na czele odpowiadało za ponad połowę z 238 tys. krajowych infekcji. To tam najwyższa była liczba zgonów. Chociaż Włochy z COVID-em walki jeszcze nie wygrały - w dniu wznowienia Serie A potwierdzono 264 przypadki nowych infekcji – to jednak te niewielkie liczby od najważniejszych danych uwagi w sobotę nie odciągały: Torino - Parma 1:1, Verona – Cagliari 2:1. Tym w weekend żył Piemont i Wenecja Euganejska. W niedzielę Lombardia skupiona będzie na Bergamo i Mediolanie. Będzie chciała kolejnych pozytywnych doniesień: Atalanta zagra z Sassuolo, Inter z Sampdorią.

Zobacz wideo Świetny występ Krzysztofa Piątka i niespodziewane zwycięstwo Herthy [ELEVEN SPORTS]

- Gra może być tu jednym z ważnych etapów powrotu do normalności - tłumaczył nam niedawno Fabio Gennari, dziennikarz Radiodea z Bergamo. - Oczywiście, to co się tu niedawno działo, siedzi w głowach tysięcy osób, ale futbol może nam pomóc. Chcemy meczów - dodawał wtedy Gennari.

“Głowa wreszcie dostanie 90 minut normalnego funkcjonowania”

Gennari w związku z powrotem Serie A i wybiegnięciem na boisko przez Atalantę, napisał dość emocjonalny felieton opublikowany na portalu Prima Bergamo.

"Ekipa Gian Piero Gasperiniego zawsze dawała nam ogromną satysfakcję. Oczywiście zdarzały się też rozczarowania jak finał Pucharu Włoch w Rzymie w 2019 roku. Te momenty może nawet doprowadzały nas do wściekłości, ale teraz, gdy piłka nożna powraca, po jednym z największych zagrożeń zdrowotnych wszechczasów, dobrze jest zatrzymać się i posłuchać swojego serca. Ja jestem podekscytowany myślą, że wszystko zaczyna się jakby od nowa - pisał w osobistym tekście. Dziennikarz przyznał, że w wyniku koronawirusa jego bardzo bliska osoba straciła ojca.

"Powrót drużyny na boisko, będzie dla mnie bardzo ważny. Głowa wreszcie dostanie 90 minut normalnego funkcjonowania” - skwitował swoje przemyślenia. Gennari jest uprzywilejowany. Będzie jednym z nielicznych, który podczas meczu poczuje zapach trawy. Spotkania Serie A są dostępne dla limitowanej grupy dziennikarzy, ale sezon na razie będzie toczony bez kibiców. Oni futbolem mają pasjonować się w telewizji. To we Włoszech jest gorącym tematem. Szczególnie wśród najbardziej zagorzałych fanów.

Fani Atalanty w maju wywiesili nawet w pobliżu stadionu transparent: "Chcecie zapomnieć nasz ból, ale bez ludzi powrót do gry nie ma sensu". Gdy w czerwcu ten powrót był pewny, na ogrodzeniu zawisł inny napis: “Zdegustowani absurdalną decyzją. Gonicie miliony, nie piłkę. Futbol = wstyd".

- Podobne nastawienie mają też ultrasi innych włoskich klubów, ale reprezentują tylko grupkę społeczności kibiców- mówi nam Matteo Spini, dziennikarz gazety "L'Eco Di Bergamo”, który swój dom opuszcza tylko w razie wyższej konieczności. Jak sygnalizuje, z wirusem nigdy się nie zetknął, ale w ostatnich miesiącach czuł jego obecność za sprawą ciszy za oknem cyklicznie przerywanej przez syreny karetek pogotowia. Teraz, choć powoli wraca dawny hałas miasta, Spini ma świadomość, że wirus za jego oknem cały czas jest, tylko nieco bardziej schowany. Potwierdzają to liczby. Dziennie na około trzysta przypadków nowych infekcji w kraju, aż 70-80% stanowią te z Lombardii. Choć życie w Bergamo i Mediolanie, wraz z rozkładanymi na zewnątrz stolikami restauracji, piłkarzami na boisku i placami zabaw (te czynne mają być od 29 czerwca) wraca do względnej normalności, to podróżowanie na północ Włoch dalej traktowane jest jako pewne ryzyko. W tej scenerii Serie A będzie musiała mocno uważać. Jej gracze testowani są co 4 dni, choć przed startem rozgrywek izolowani nie byli. Piłkarskie władze we Włoszech niedawno rozwiązały jednak ważny problem.

Miękka kwarantanna

W procesie wznawiania Serie A newralgicznym zagadnieniem dla drużyn był punkt mówiący, że w przypadku wykrycia koronawirusa u piłkarza bądź członka sztabu, cała drużyna będzie musiał przejść 14-dniową kwarantannę. Groziło to wykluczeniem z treningów i meczów całemu klubowi, mogło sparaliżować i tak napięty kalendarz gier. Władze piłkarskie chciały łagodniejszych rozwiązań. W końcu ministrowi sportu Vincenzo Spadaforze udało się przeforsować tzw. miękką kwarantannę. W przypadku pozytywnego wyniku testu izolacji poddani będą tylko zakażeni oraz ewentualnie ci, którzy mieli z nimi bardzo bliski kontakt. Cała drużyna przejdzie dodatkowe testy. Gracze, którzy będą mieli wyniki negatywne, będą mogli wybiec na boisko.Inter Mediolan cierpiał, ale teraz obrał nową drogę. Wielkie ambicje i transfery

To właśnie włoscy piłkarze stanowili sporą grupę sportowców, którzy podczas światowej epidemii koronawirusa walczyli z nową chorobą. Wśród nich byli gracze Juventusu, Sampdorii (Z Bartoszem Bereszyńskim), Fiorentiny, Milanu czy Atalanty.

Warto przypomnieć, że to właśnie Bergamo długo było symbolem włoskiej i europejskiej tragedii. W jednym z artykułów "The New York Times" określił je nawet mianem "europejskiego Wuhan". Mecz Ligi Mistrzów między Atalantą a Valencią rozegrany w Mediolanie określono jako biologiczną bombę.

Jeśli koronawirus nie pokrzyżuje Włochom planów, Serie A będzie jedną z najbardziej intensywnie i najdłużej grających lig w tym sezonie. W nieco ponad miesiąc piłkarze rozegrają 11 kolejek. Według założeń sezon powinien zakończyć się 2 sierpnia. Tydzień później Atalanta powinna być już w drodze do Portugalii i szykować się na Final 8 Ligi Mistrzów, turniej, który wyłoni tegorocznego zwycięzcę rozgrywek. Wydaje się, że fani z Bergamo szans na futbolowe satysfakcje, będą mieli w najbliższym czasie sporo.

Przeczytaj także:

Więcej o: