Piotr Zieliński ciągnął Napoli! "Przy swoich kolegach wyglądał jak piłkarz z innej planety"

Napoli przegrało u siebie z Interem 1:3 w hicie 18. kolejki Serie A. Gospodarze zagrali słabo, w defensywie wręcz beznadziejnie. Na tle kolegów z zespołu wyróżniali się jedynie Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik.

W pierwszej połowie najpierw poślizgnął się Giovanni Di Lorenzo, a później prostego strzału Romelu Lukaku nie odbił Alex Meret. Po przerwie dośrodkowania przeciwnika nie przeciął Kostas Manolas, prezentując przeciwnikom kolejnego gola. Przez te fatalne błędy Napoli przegrało u siebie z Interem 1:3 w hicie 18. kolejki Serie A.

Zobacz wideo

Zespół Gennaro Gattuso grał nerwowo, chaotycznie, ułatwiając sprawę piłkarzom Antonio Conte. Na tle speszonych, słabych kolegów, bardzo poprawnie wypadli Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik, którzy rozegrali całe spotkanie. Polacy wypracowali jedynego gola dla gospodarzy, a nasz pomocnik był najlepszym piłkarzem w drużynie Gattuso.

Milik lepszy przed przerwą

Była 39. minuta meczu, kiedy Zieliński popisał się znakomitym podaniem prawą nogą na prawą stronę boiska. Tam znalazł się Jose Callejon, który zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, a z bliska do siatki wbił ją Milik. Polak zdobył bramkę na 1:2, dając Napoli nadzieje na podjęcie walki z Interem, który zdominował początek hitu na Stadio San Paolo. Piłkarze Conte zadali gospodarzom dwa mocne ciosy, jednak zryw Zielińskiego i skuteczność Milika na kilka chwil podniosły Napoli.

Milik zrobił to, co powinien był zrobić kilkadziesiąt minut wcześniej. Na początku meczu Polak doszedł do znakomitego dośrodkowania z lewej strony, jednak jego uderzenie głową w dogodnej okazji było niecelne. W 25. minucie nasz napastnik trafił do bramki, jednak sędzia gola nie uznał. Wszystko przez to, że przeciwnika faulował Callejon, utrudniając interwencję Samirowi Handanoviciowi.

Tuż przed przerwą Milik powinien mieć na koncie drugiego gola. Powinien, jednak po dośrodkowaniu Mario Ruiego znów nieczysto trafił piłkę głową, posyłając ją obok bramki Handanovicia. Chwilę wcześniej mógł mieć też asystę, jednak po jego doskonałym podaniu, Handanovicia nie pokonał Callejon.

Polak był aktywny, wyróżniał się na tle bezbarwnej gry kolegów. Brakowało mu jednak takiej skuteczności, jaką błyszczał Romelu Lukaku. To Belg strzelił w pierwszej połowie dwa gole, dając Interowi pewność siebie i wyraźną przewagę nad rywalami. 

Po przerwie Milik był już mniej widoczny, nie radził sobie w pojedynkach z dobrze ustawiającymi się obrońcami Interu. Mecz zakończył z trzema strzałami, celny był tylko ten, który dał Napoli gola. Polak miał 28 podań (86 procent skuteczności), jedno kluczowe. Napastnik miał też po jednym udanym dryblingu i zwycięskim pojedynku główkowym.

Zieliński ciągnął Napoli

Nad grą Milika trudno się rozpływać, jednak trudno nie podkreślać, że na tle słabego Napoli był wyróżniającą się postacią. Jeszcze lepiej można wypowiadać się o grze Zielińskiego. Polski pomocnik miał nie tylko ogromny udział przy bramce Milika, ale wypracował też kolegom kilka innych okazji.

Najlepszą, w 8. minucie, zmarnował Lorenzo Insigne. Włoch otrzymał od Zielińskiego doskonałe, prostopadłe podanie, jednak beznadziejnie przyjął piłkę, czym zabrał sobie szansę na oddanie strzału na bramkę Handanovicia. Przed przerwą Zieliński oddał też jeden, słaby i niecelny strzał.

Pod tym względem Polak dużo lepiej wyglądał w drugiej połowie. W 67. minucie strzelał sprzed pola karnego, jednak spokojnie interweniował Handanović. Kilka minut później nasz pomocnik został sfaulowany tuż przed szesnastką Interu, a z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Insigne.

W ostatnich dziesięciu minutach Zieliński oddał jeszcze dwa celne strzały na bramkę Interu, jednak w obu przypadkach doskonale spisywał się Handanović. - Wszystko co dobre w Napoli zaczyna się i kończy na Zielińskim - powiedział podczas meczu komentator Eleven Sports, Filip Kapica. - To zdecydowanie najlepszy zawodnik Napoli w tym meczu. Przy kolegach z drużyny wyglądał jak piłkarz z innej planety - dodał towarzyszący mu Mateusz Święcicki.

Zieliński w całym meczu oddał cztery strzały. Więcej mieli tylko Insigne (siedem) oraz Lautaro Martinez (pięć). Celniej od Polaka nie uderzał nikt. 25-latek miał 54 podania i 93 procent ich dokładności. Skuteczniejsi w tym względzie byli jedynie Di Lorenzo i Fabian Ruiz. Dryblingi? Zieliński podjął cztery takie próby (nikt nie robił tego częściej) i każda z nich była udana.

Występ obu Polaków może być dla Gattuso jedynym pozytywem po meczu z Interem. Po kolejnej porażce w Serie A jego zespół zajmuje ósme miejsce w tabeli, a do pozycji dającej awans do Ligi Mistrzów traci już 11 punktów.

Więcej o: