Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Krzysztof Piątek został najbardziej zabójczym snajperem Serie A. Padł ofiarą własnego sukcesu

Krzysztof Piątek okazał się teoretycznie najskuteczniejszym napastnikiem Serie A już w swoim debiutanckim sezonie, strzelając więcej goli, niż powinien. Ostatecznie padł jednak po części ofiarą własnego sukcesu i wygórowanych oczekiwań: sprawiał wrażenie, jakby miał zdobywać bramki w każdym meczu, niezależnie od rywala i okoliczności. A oczywiste było, że to niemożliwe, nawet nie biorąc pod uwagę gry Milanu.

- Krzysztof Piątek musi się trochę zmienić. Napastnik, który tylko strzela gole, nie jest zbytnio przydatny w dzisiejszym futbolu. Gdy brakuje bramek, trzeba liczyć na alternatywy. Zespoły opierają się również na pracy, jaką wykonują napastnicy. Piątek nigdy nie straci swojego instynktu snajpera, ale jeszcze nie wiemy, czy umie grać w piłkę - powiedział niedawno Daniele Adani, był zawodnik Interu Mediolan i reprezentacji Włoch, a obecnie eksperty stacji Sky. 

Zobacz wideo

Wideo pochodzi z serwisu VOD

Polski napastnik z miejsca podbił Serie A, najpierw w Genoi, potem w Milanie. Jednak ostatnie tygodnie, a nawet miesiące, mijały pod znakiem coraz większej frustracji Piątka oraz kibiców. Grając w słabej Genoi (po jego odejściu nieomal spadła z ligi) oddawał średnio 4,1 uderzenia na mecz, co byłoby trzecim najlepszym wynikiem w lidze. W Milanie ta średnia spadła do 2,3 strzałów, co dałoby 33. wynik. O ile na początku winą obarczano niemal wyłącznie jego kolegów, o tyle z czasem zaczęto się zastanawiać, czy wina nie tkwi jednak w Polaku.  - Napastnik musi budować przestrzeń na boisku. To nieprawda, że Piątek nie dostaje piłek. Z Lazio mieliśmy dużo dośrodkowań. Jeśli wszystko jest wykonywane dobrze, to zawsze jesteś w stanie coś stworzyć na 20. metrze. Napastnik musi pracować dla zespołu i być funkcjonalny dla naszego stylu - mówił Gennaro Gattuso przed meczem z Torino, w którym posadził Polaka na ławce (co nie przyniosło żadnego efektu, bo Milan zagrał jeden z najgorszych meczów w sezonie, przegrywając 0:2). Jednak Gattuso powiedział to, co potem rozwinął w innych słowach Adani: same gole nie wystarczą, trzeba jeszcze pomagać w kreowaniu akcji.

Krzysztof Piątek ewenementem w Serie A, choć nie był gorszy od Milika

A wśród najlepszych strzelców Serie A Piątek jest ewenementem. Przez cały sezon nie zaliczył ani jednej asysty; dla porównania, Fabio Quagliarella i Cristiano Ronaldo mieli po osiem asyst, a Duvan Zapata siedem. Częściowo to jednak "zasługa" pecha. Ze statystyk portalu Understat.com wynika, że Polak powinien mieć trzy asysty (xA, czyli oczekiwane asysty - sposób na określenie prawdopodobieństwa, z jakim kluczowe podania danego zawodnika powinny skończyć się golami). Jego xA wynosi 3.07. Dla porównania, Arkadiusz Milik zaliczył trzy asysty, a jego xA jest niewiele wyższe (3.24). 

Na Piątku w dużej mierze odbijają się jednak problemy dysfunkcyjnego ataku Milanu. W 38 meczach "Rossoneri" strzelili tylko 55 goli. Polak w pół roku stał się najlepszym strzelcem tej ekipy z 11 golami. Jego zmiennik Patrick Cutrone zdobył dziewięć bramek, ale ostatnią w styczniu i tylko trzy w lidze (!). Suso fatalnie prezentował się w rundzie rewanżowej i przebudził się dopiero w ostatnich sześciu meczach (dwa gole i dwie asysty). Osiem goli, tyle co Hiszpan, strzelił Gonzalo Higuain (odszedł zimą), a siedem Franck Kessie (z czego trzy z rzutów karnych).

Milan odnosił jednak lepsze wyniki niż powinien. Ze statystyki expected points (punkty oczekiwane), wynika, że powinien zająć dopiero siódme miejsce i nie zagrać nawet w pucharach: znalazłby się minimalnie przed Fiorentiną (największymi pechowcami sezonu), a za Lazio, Romą, Juventusem, Interem, Atalantą i Napoli. W grę wchodziło jeszcze sporo innych zmiennych: po rundzie jesiennej Milan zajmował dopiero 5. miejsce z 31 pkt. Ale w rundzie rewanżowej zdobył 37 pkt, co dałoby mu 3. miejsce (lepsze okazały się tylko Juventus i Atalanta). To efekt znakomitych wyników po transferze Piątka i serii jego goli, który został jednak zaprzepaszczony przez to, co wydarzyło się od połowy marca do końca kwietnia: jedno zwycięstwo, dwa remisy i cztery porażki w siedmiu spotkaniach.

Piątek padł ofiarą własnego sukcesu

Tak samo Piątek, który częściowo padł ofiarą własnego sukcesu. Z początku każdy mecz bez zdobytej bramki wydawał się dużym zaskoczeniem i rozczarowaniem, choć tak być nie powinno. Nie tylko dlatego, że to był debiutancki sezon w wielkiej lidze. - Rywale zmienili do mnie nastawienie już po tym, jak strzeliłem kilka goli w Genoi. Ciężko się gra, gdy masz przy sobie dwóch, trzech przeciwników, utrzymać piłkę. Masz rywali zarówno za sobą, jak i przed sobą - powiedział Piątek po przegranych derbach Mediolanu. Przeciwnicy skupiali się na uprzykrzaniu mu życia wszelkimi możliwymi sposobami. Często udawało im się to, przez co Polak wyglądał na nieco sfrustrowanego; musiał toczyć nieustanne boje z obrońcami, którzy wybijali mu grę w piłkę z głowy. 

Najbardziej zabójczy snajper w Serie A

Nie może to jednak dziwić ani trochę. Zwłaszcza że Piątek jest najskuteczniejszy, biorąc pod uwagę expected goals (sposób na określenie prawdopodobieństwa, z jakim strzał oddany z danego miejsca i w danych okolicznościach skończy się golem). Statystyka ta sprawdza się w szczególności na przestrzeni całych sezonów i pozwala sprawdzić, czy dany piłkarz (albo zespół) radzi sobie lepiej lub gorzej niż powinien. Polak radził sobie znacznie lepiej, więc eliminowanie takie zawodnika z gry jest jedynym logicznym rozwiązaniem.

Czołówka klasyfikacji strzelców Serie ACzołówka klasyfikacji strzelców Serie A Understat.com

(kolejno: zawodnik, zespół, liczba występów, liczba minut, gole, asysty, gole oczekiwane i asysty oczekiwane)

Piątek teoretycznie powinien strzelić ok. 18 goli. Zdobył jednak o cztery bramki więcej, dystansując pod tym względem konkurencję. Jednak warto zwrócić uwagę na to, że Polak w Genoi zdobył 13 bramek (o 4.04 więcej niż powinien), za to w Milanie dziewięć (tylko o 0.19 więcej niż powinien). Wygląda to tak, jakby jego statystyki strzeleckie unormowały się. Po przenosinach do nowego klubu miał mniej okazji (na początku wspomniana została statystyka strzałów, oddawał je prawie dwa razy rzadziej), ale koniec końców powinien strzelić tyle samo goli. 

Jedno jest pewne: Milan kupując Piątka za 33 mln euro (plus bonusy) zrobił znakomity interes. Jego gole nieomal zaprowadziły klub do Ligi Mistrzów, a teraz wokół niego, Lucasa Paquety czy Alessio Romagnolego władze zamierzają zbudować zespół na kolejny sezon. Zespół, który będzie w stanie w pełni wykorzystać potencjał "Pistolero" i rozwijać się w takim samym tempie, jak polski napastnik. Jego ojciec Władysław ostrzegał, że jeśli Milan nie będzie nadążał za Piątkiem, to ich ścieżki mogą prędko się rozejść.