Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Krzysztof Piątek cierpi w Milanie. "Rossoneri" potrzebują nowego trenera

Krzysztof Piątek nadal cierpi w Milanie. W derbach Mediolanu oddał zaledwie jeden strzał, ale trudno mieć do niego wielkie pretensje. W niedzielny wieczór mógł poczuć się tak, jak Robert Lewandowski.
Zobacz wideo

Żadna drużyna nie poradzi sobie na dłuższą metę bez dobrego trenera. AC Milan przekonał się o tym boleśnie podczas derbów z Interem. "Rossoneri" od dłuższego czasu męczyli się w wielu meczach. Gole Krzysztofa Piątka "z niczego" ratowały drużynę w starciach z Chievo (czerwoną latarnią ligi) czy z Atalantą, która momentami deklasowała wręcz Milan. Do tego dochodziły takie spotkania jak w Pucharze Włoch z Lazio, po którym kibice futbolu mogli zacząć kwestionować swoją miłość do tej dyscypliny. Gennaro Gattuso jest świetnym motywatorem i przywrócił drużynie charakter, ale nie wzniesie jej na wyższy poziom - a na dziś suma umiejętności piłkarzy przewyższa to, co pokazuje Milan. Trener, który nie radził sobie w Sionie, Palermo, OFI Krecie i Pisie, nie sprawi, że "Rossoneri" wrócą na szczyty futbolu. To, że Milan nie radzi sobie w ofensywie, wiadomo było od dawna. Ale tego, że drużyna, która w 12 meczach rozegranych w 2019 roku straciła zaledwie cztery gole, straci aż trzy bramki - a powinna stracić ich co najmniej tyle tylko do przerwy - nie mógł spodziewać się już nikt.

Piątek mógł poczuć się jak Lewandowski

Na tym wszystkim cierpi Krzysztof Piątek. Mógł poczuć się jak Robert Lewandowski, ale to nie jest dobra wiadomość. Jak Lewandowski, który w meczu z Liverpoolem był zupełnie osamotniony i odcięty od piłki. Jak Lewandowski, któremu rywale chcą obrzydzić grę w piłkę nożną. Ale Piątek został sfaulowany po raz pierwszy dopiero w 56. minucie, choć kilkukrotnie wściekał się na sędziego i długo z nim dyskutował. Przy stałych fragmentach również nie miał spokoju; Danilo D'Ambrosio był wpatrzony w niego jak w obrazek i nie wypuszczał go ze swoich objęć. 

Tylko 17 kontaktów z piłką, 11 podań, jeden celny strzał - Polaka równie dobrze mogło nie być na boisku.To nie tak, że koledzy go nie dostrzegali; po prostu nie mieli okazji, by mu podać. Komunikacja na linii druga linia - napastnik w Milanie nie istnieje od dłuższego czasu. Pierwszą "akceptowalną" piłkę w ataku Piątek dostał na kwadrans przed końcem. Nie była najłatwiejsza i nie zdołał jej opanować. Drugą dopiero na cztery minuty przed końcem, to był jego jedyny strzał. Wcześniej Gattuso postanowił pomóc Piątkowi wprowadzając do ataku Patricka Cutrone, ale problem tkwi w drugiej linii: gdzie np. Tiemoue Bakayoko niemiłosiernie zwalniał akcje. Nieco nieprzewidywalności, nieszablonowych zagrań wprowadzał Lucas Paqueta, ale został zdjęty w przerwie. 

Piątek cierpi w Milanie

Ładnie podsumowuje to fakt, że oba gole dla Milanu padły po stałych fragmentach gry. To samo w sobie nie jest złe, ale problem w tym, że "Rossoneri" przez cały mecz nie przeprowadzili ani jednej ciekawej akcji. Wygląda więc na to, że Krzysztof Piątek nadal będzie cierpiał w Milanie, choć nie ma w tym jego winy. Paradoksalnie dzisiaj łatwiej byłoby mu o gole w Genoi.