Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Napoli - Empoli. Arkadiusz Milik wreszcie się przełamał

Arkadiusz Milik nie strzelił ani jednego gola w październiku. W tym czasie jak na zawołanie trafiał za to jego konkurent - Dries Mertens. Przeciwko Empoli Belg strzelił hattricka, ale Milik też trafił do siatki. Napoli rozbiło swojego rywala aż 5:1. Grający od początku meczu Piotr Zieliński nie miał udziału przy żadnej bramce.

Arkadiusz Milik wstał z ławki rezerwowych i bił brawo po pierwszym golu Driesa Mertensa. Belg świetnie przejął piłkę na połowie Empoli i skończył akcję precyzyjnym, kąśliwym strzałem sprzed pola karnego. To czwarty mecz z rzędu, w którym Mertens trafił do siatki. Mecz z Empoli skończył z hattrickiem przez co sytuacja Milika stała się jeszcze trudniejsza.

Milik z golem

Na początku sezonu Milik cieszył się zaufaniem Carlo Ancelottiego, który wystawił go w pierwszym składzie.Napoli najczęściej grało wtedy w ustawieniu z 1-4-3-3, a Polak był oczywiście środkowym napastnikiem. Zasadne było jednak pytanie pojawiające się co jakiś czas na konferencji prasowej Ancelottiego: „Co stanie się z Milikiem, gdy z urlopu wróci Mertens?”. Belg odpoczywał po wywalczeniu trzeciego miejsca na mistrzostwach świata i przegapił okres przygotowawczy. Włoski trener sugerował wówczas, że Napoli może grać mając na boisku dwóch napastników i nie widzi problemu, by Milik i Mertens przebywali na boisku równocześnie.

Ale w międzyczasie, w głowie Ancelottiego pojawił się pomysł, by ustawić na pozycji środkowego napastnika Lorenzo Insigne. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę i Włoch z miejsca stał się najskuteczniejszym zawodnikiem Napoli. Przeciwko Empoli strzelił swojego dziewiątego gola w tym sezonie i zaliczył asystę przy trafieniu Mertensa.

Milik natomiast od początku sezonu rozegrał 714 minut i zdobył w tym czasie tylko trzy bramki. Polak wyszedł w pierwszym składzie przeciwko Romie, ale po raz kolejny zawiódł i tym razem przelał czarę goryczy. Włoskie media nie szczędziły mu słów krytyki.

- Oczekiwałem od niego więcej. Trener mu zaufał, stawiał na niego kosztem Mertensa, ale Milik tego nie wykorzystał. Ma jeszcze kilka miesięcy na to, by udowodnić swoją wartość, ale w tej chwili jest słabym punktem Napoli – powiedział Massimiliano Gallo z „Il Napolista”.

W piątkowy wieczór Dries Mertens rozegrał swój koncert. Strzelił trzy efektowne gole i był najaktywniejszym zawodnikiem Napoli. Milik dwa pierwsze trafienia oglądał z ławki rezerwowych. Polak intensywnie rozgrzewał się od początku drugiej połowy, ale po zmianie stron Empoli strzeliło gola kontaktowego i Ancelotti wolał wprowadzić z ławki Allana i Jose Callejona. Trafił ze zmianami, bo Hiszpan asystował przy golu Mertensa na 3:1, a Allan uspokoił grę w środku pola.

Milik wszedł na boisko dopiero w 83. minucie za Piotra Zielińskiego. Już w drugim kontakcie z piłką strzelił gola po podaniu Mertensa. Miał utrudnione zadanie, bo kiedy pojawił się na boisku Napoli prowadziło 3:1, więc jego koledzy skupiali się raczej na utrzymaniu tego rezultatu do końca. Nie chcieli za wszelką cenę atakować. Zrobili to tylko dwa razy i zdobyli w ten sposób dwie bramki. Na 4:1 trafił Milik. Polak nie przyjmował piłki w polu karnym Empoli, tylko zewnętrzną częścią stopy uderzył piłkę w kierunku bliższego słupka. Wynik na 5:1 podwyższył Mertens.

Zieliński grał od początku

Dla drugiego z Polaków mecz z Empoli był wyjątkowy. - Jako piłkarz i jako człowiek dorastałem w Empoli. Wiele im zawdzięczam –mówił Zieliński rok temu, po meczu przeciwko byłemu klubowi. Wówczas Napoli wygrało 3:2, ale pomocnik cały mecz spędził na ławce rezerwowych.

Na początku współpracy Ancelotti chętnie komplementował Zielińskiego i wydawało się, że zamierza odważnie na niego postawić. W ostatnich kolejkach widać jednak wyraźnie, że wyżej w jego hierarchii jest kupiony przed tym sezonem z Betisu, Fabian Ruiz. To on wychodzi w pierwszym składzie na najważniejsze dla Napoli mecze m.in. z Romą i Liverpoolem. Zieliński ostatni pełny mecz zagrał 7 października przeciwko Sassuolo. Od tego czasu tylko raz rozpoczął mecz w pierwszej jedenastce.Dwa razy wchodził z ławki rezerwowych w drugiej połowie.

Podobnie jak inni zmiennicy (Rog, Diawara, Maksimović czy Malcuit) dostał szansę przeciwko zespołowi będącemu w strefie spadkowej, ale swoim występem raczej Carlo Ancelottiego nie przekonał. W pierwszej połowie był mało widoczny i nie uczestniczył w akcjach bramkowych. Dopiero po zmianie stron zaczął grać odważniej – oddał dwa celne strzały, dobrze dośrodkował do Mertensa, ale ten nie trafił w bramkę.

W ostatnich meczach Napoli widać, że Zielińskiemu nie służy taktyka z czwórką pomocników grających w linii. Wówczas trener ustawia go na lewej pomocy, a to dość wyraźnie ogranicza jego możliwości. Polak staje się przez to mniej aktywny i nie ma aż tylu szans do rozprowadzenia piłki. Problem w tym, że pozostali piłkarze czują się w tej formacji doskonale i w najbliższych meczach Ancelotti na pewno jej nie zmieni. To Polak musi się dostosować do nowych wymagań.

Więcej o: