Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piątek jak Lewandowski. Tajemnice sukcesu? "Silna psychika, dieta, czytanie, pół sytuacji i yerba mate"

- Zawsze nad sobą pracował, dbał o dietę. Pod wieloma względami przypominał Roberta Lewandowskiego - mówi nam trener Jacek Zieliński. - Czytał porady jak ćwiczyć. Potem dziwił się, że trener kazał robić coś inaczej - dodaje przyjaciel, Jarosław Jach. -Tajemnice sukcesu? Pracowitość i silna psychika. Było? To może yerba mate - uśmiecha się menadżer Krzysztofa Piątka.

Wielkie sukcesy Kamila Stocha i jego kolegów, zimowe igrzyska olimpijskie, bohaterska akcja Adama Bieleckiego i Denisa Urubki pod Nanga Parbat, piłkarskie mistrzostwa świata, obfitujące w polskie medale lekkoatletyczne mistrzostwa Europy, mistrzostwo świata polskich siatkarzy, koniec kariery Agnieszki Radwańskiej, powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 i wiele, wiele innych. Tyyyle działo się w sportowym 2018 roku. Przypominamy #najlepsze2018 teksty Sport.pl.

- Sukces Piątka związany jest z jego głową i silną psychiką. Poszedł do dużo lepszej ligi niż polska i nie zrobiło to na nim wrażenia. Był sobą. Chociaż nigdy nie miał wybitnego dryblingu, to zawsze miał determinację – mówi Sport.pl Jarosław Jach, przyjaciel napastnika Genoi, który zna go z Lechii Dzierżoniów i Zagłębia Lubin.

Polak zaliczył w Serie A debiut, jakiego w tej lidze nie było od 69 lat. Osiem meczów i dziewięć goli. Licząc z Pucharem Włoch - 13 w dziewięciu spotkaniach. Polacy wyjeżdżający ostatnio do pięciu najlepszych lig Starego Kontynentu zawsze potrzebowali czasu na aklimatyzację. Wyjątkiem nie był tu nawet Robert Lewandowski, który Poznań na Dortmund zamieniał, gdy miał 22 lata. I pierwsze miesiące były dla niego bardzo trudne. Piątek też w tym wieku też szykował się do zagranicznej przeprowadzki. We Włoszech odnalazł się bardzo szybko.

Jak Lewandowski

Jacek Zieliński, trener, który w klubowej piłce pracował i z Piątkiem i Lewandowskim, przypomina, że Piątek już po transferze z Zagłębia Lubin do Cracovii zaaklimatyzował się bardzo szybko. 

- Piątek przyszedł do Cracovii pod koniec okienka transferowego. Błyskawicznie znalazł sobie miejsce w składzie. Na wiosnę był naszym najlepszym strzelcem, z 12 golami. Po przyjściu Michała Probierza dostał opaskę kapitańską. Czuł jeszcze większe zaufanie i odpalił – przypomina Zieliński. Piątek pod wieloma względami przypominał mu Lewandowskiego.

- Na razie to nie ten poziom, ale Krzysiek idzie podobną drogą jak „Lewy”. Zawsze nad sobą dużo pracował, dbał o siebie, o dietę, przemyślane były kolejne etapy jego kariery. Wiadomo było, że jeden i drugi kiedyś wystrzeli. Fajnie, że było mi dane pracować z obydwoma, i że nic przy nich nie zepsułem – uśmiecha się Zieliński.

"Siadał przed komputerem i czytał"

Jach po transferze do Lubina przez trzy tygodnie mieszkał razem z Piątkiem w bursie. Potem przez dłuższy czas wynajmował z nim mieszkanie.

- On zawsze był wszystkiego ciekawy. Siadał w swoim pokoju przed komputerem i dużo czytał. To były artykuły o zdrowym żywieniu czy metodyce treningów, prawidłowym wykonywaniu ćwiczeń. Pamiętam jak po lekturze dziwił się, że trener kazał mu robić coś inaczej. Miał do tych ćwiczeń swoje uwagi. Oczywiście komputer służył mu też do grania – śmieje się Jach. Zawodnik Rizesporu zapewnia nas, że często pojawiający się w mediach obraz rozrywkowego trybu życia jego i Piątka jest mocno przesadzony. 

- Z Krzyśkiem prowadziliśmy się dobrze, chociaż publiczny przekaz był czasem inny. Pamiętam taką sytuację, że do Piątka z pretensjami zadzwonił ojciec. Pytał co my robimy? Dlaczego chodzimy na jakieś imprezy i pijemy alkohol? To była kompletna nieprawda. Jakaś plotka, którą dostał trener z Dzierżoniowa, kiedy my byliśmy w Lubinie. Trener podzielił się tymi plotkami z rodziną i zrobiła się afera. Jeśli chodzi o sprawy pozaboiskowe to też staraliśmy się być wtedy fair wobec siebie i naszego pracodawcy. Nawet fast foody omijaliśmy szerokim łukiem. Wcześniej, czyli w Dzierżoniowie, jeszcze nie traktowaliśmy piłki tak poważnie. Wtedy rzeczywiście zdarzyła się jedna czy druga impreza. Pojawił się jakiś alkohol, jak to u młodzieży, ale to było dawno. Potem wszystko się zmieniło – tłumaczy nam Jach.

Potem tylko yerba mate

Sukcesem Piątka nie jest zdziwiony jego menadżer. Tomasz Magdziarz z Fabryki Futbolu zwraca nam uwagę na splot okoliczności.

- Po pierwsze transfer nastąpił w odpowiednim momencie, po drugie Piątek był do niego odpowiednio przygotowany – ujmuje sprawę prosto. – Zaprocentowała jego pracowitość, pomogła silna psychika, co przełożyło się na znakomitą skuteczność – punktuje agent. Podpytywany czy Piątek ma jakieś rytuały, które pomogły mu w podbiciu Serie A, dodaje.

- Pije yerba mate, a jak przyjeżdża na stadion to na boisko wychodzi dopiero na rozgrzewkę. Jak wiemy większa cześć piłkarzy, albo nawet wszyscy wychodzą na murawę wcześniej – zdradza.

Sportowe talizmany Piątka trenerskim okiem wyłapuje też Zieliński.

- To chłopak mocny motorycznie. Silny, szybki, z dobrym timingiem i uderzeniem. Ma wszystko tak poukładane w głowie, żeby dobrze grać w piłkę – komentuje. Na to zdrowe podejście do rzeczywistości zwraca też uwagę Jach.

-  Kiedyś jak był krytykowany, to jego pierwszą reakcją był atak na krytykującego. Po chwili jednak zastanawiał się, czy może krytykujący nie miał racji. Nie przypominam sobie jednak, by presja otoczenia i złe oceny kiedykolwiek go paraliżowały czy nawet robiły na nim wrażenie – wspomina obrońca Rizesporu. 

Pewną impulsywność Piątka pamięta trener Zieliński, ale tłumaczy ją na korzyść napastnika.

- Czy kiedyś miał gorący temperament? On raczej zawsze czuł się odpowiedzialny za losy drużyny. Utożsamiał się z nią. To dlatego był tym pierwszym, który przy spięciach ruszał z wyjaśnieniami. Rozmawialiśmy na ten temat, bo czasem to jego zachowanie miało odwrotny skutek i mogło przynieść szkodę drużynie. Myślę, że wyciągał z tego wnioski. Jego sposób bycia nie wynikał z frustracji i fochów, tylko chęci pomocy kolegom – tłumaczy doświadczony szkoleniowiec.

- Piątek, przynajmniej kiedyś, był osobą która zawsze miała rację. Nie był skłonny do kompromisów – uśmiecha się natomiast Jach. Być może to tłumaczy częste machanie rękami i liczne pretensje do arbitrów, z czego wyleczył go Michał Probierz. Kolejny trener Piątka w Cracovii, gdy skutku nie przynosiły rozmowy indywidualne, publicznie skrytykował zachowanie napastnika. Podziałało. 

Pół sytuacji, czyli głową na kolanach

Wszyscy nasi rozmówcy są zgodni, że tajemnica skuteczności Piątka wynika m.in. z jego dobrego ustawiania się na boisku i szybkości podejmowania trafnych decyzji.

- To taki napastnik, któremu wystarczy pół sytuacji. Ma fantastyczne wykończenie – mówi Jach.

- Ma tyle atutów ważnych u napastnika, że właściwie nie ma co wymieniać jakiejś jednej najważniejszej zalety. Liczy się cały pakiet – tłumaczył w niedawnej rozmowie ze Sport.pl Michał Probierz.

- Utkwił mi w pamięci jego gol strzelony Koronie. Zdobył bramkę głową, ale nie z powietrza. Klęczał, a odbita przez kogoś piłka przelatywała obok niego. Z kolan uderzył ją idealnie. To pokazywało jego sprawność i wszechstronność – przypomina Zieliński.

Krzysztof Piątek na kolanachKrzysztof Piątek na kolanach Screen

- Mecz z Juventusem widziałem. Oglądałem też inne jego akcje i gole. Robi to wrażenie. Wszedł w tę ligę jak do domu. Mam nadzieję, że tak będzie dalej. Myślę, że to nie jest jego szczyt. Niedługo zobaczymy go w lepszym klubie – prognozuje Jach, który wysłał koledze już kilka wiadomości z gratulacjami. 

Co na to menadżer Piątka? Przyznaje, że zapytań o piłkarza, odkąd ten gra w Serie A, jest mnóstwo.

- Trudno podać liczbę, bo było ich naprawdę wiele. Zresztą są cały czas. O transferze na razie nie myślimy, ale wiadomo jak jest. Życie często wszystko weryfikuje – ucina Magdziarz.

***

Krzysztof Piątek bije rekordy Serie A

Michał Probierz o Krzysztofie Piątku

Barcelona obserwuje Krzysztofa Piątka