Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Fabio Quagliarella i jego wstrząsająca historia. Życie ze stalkerem jest dużo trudniejsze niż zdobycie gola piętą

Historia Fabio Quagliarelli to gotowy scenariusz na film. Jeśli kiedyś powstanie, to udowodni ludziom, że życie piłkarza wypełniają nie tylko piękne gole i kobiety, ale też mniej przyjemni panowie z mafii. Pokaże też, że uwolnienie się od stalkera jest dużo trudniejsze niż strzelenie piętą fenomenalnego gola ukochanemu klubowi.

Będąc w Neapolu musiał oglądać się na każdym kroku. W jednym z setek listów, które otrzymał zastraszano go, że jeśli dalej będzie kręcił się po okolicy, to skończy spacer z połamanymi nogami. – Dostałem też trumnę, w której było moje zdjęcie – mówił po kilku latach Fabio Quagliarella.

W niedzielny wieczór kibice na Stadio Luigi Ferraris łapali się za głowy. Quagliarella strzelił gola, który w niejednej się nie mieścił. Ponad rok temu, identyczną reakcję wywołał wywiadem, w którym ze łzami w oczach opowiedział o ostatnich ośmiu latach swojego życia. Mówił o koszmarze, prawdziwym piekle na ziemi, które zgotował mu „przyjaciel rodziny”, policjant-psychopata Raffaele Piccolo.

Fabio Quagliarella, specjalista od pięknych goli. Świat zachwyca się bramką Włocha

Przyjaciel

Miał tylko wyczyścić telefon Qugliarelli, gdy ten zaczął otrzymywać SMS-y z groźbami. Nic wyjątkowego w przypadku popularnych ludzi. Raffaele został mu polecony przez kumpla jako spec od takich spraw. Pracował w policji, gdzie zajmował się tym codziennie. Miał uwinąć się w kilka godzin i zapewnić piłkarzowi spokój. Rozgościł się jednak na kilka lat i o spokoju pozwolił zapomnieć.

Działał według nakreślonego w chorej głowie planu. Wzbudził zaufanie, był miły, dał się polubić. Spędzał z Quagliarellą coraz więcej czasu. Wpadali razem w odwiedziny do jego ojca, bo z nim też złapał świetny kontakt. Razem przychodzili na mecze Fabio i siadali w jego loży VIP. Z czasem, na oba adresy zaczęły przychodzić listy z pogróżkami i ze zdjęciami nagich dziewczynek, mającymi wrobić piłkarza w pedofilię. Jako zboczeńca przedstawiono go też w Udinese. Adres klubu był kolejnym, na który Piccolo wysyłał wiadomości. Quagliarella był oczerniany w sposób najgorszy z możliwych. Pedofilia, narkotyki, działanie w mafii... Na szczęście miał przyjaciela, który pracował w policji i mógł pomóc.

Włosi tracą cierpliwość do Cristiano Ronaldo. "Juventus nie zachwyca Ronaldo"

Z deszczu pod rynnę

Od teraz wszystkie wiadomości, jakie otrzymywali Fabio i jego ojciec trafiały w ręce Rafaele. Policjant zakazał komukolwiek mówić o tej sprawie. Dla dobra śledztwa, które sam prowadził. Wystawiał jakieś lewe papiery, sporządzał notatki, które Quagliarella musiał podpisywać. Przyjaciel dawał się poznać jako profesjonalista. Dobry, skrupulatny policjant.

Sprawa się przedłużała. Kolejne osoby, na które Raffaele rzucał podejrzenia okazywały się niewinne. Quagliarella był silny i wciąż potrafił zdobywać bramki. Dobry sezon 2008/2009 skończył z 13 golami. Zgłosiło się Napoli, które zapłaciło 16 milionów euro i ściągnęło go do siebie. Fabio wrócił do domu, by grać w swojej ukochanej drużynie. Miał wielkie plany. Wiadomości wciąż przychodzą.

Coraz więcej, jeszcze straszniejsze. Już nie tylko do Fabio, ojca i klubu. Dostawali je też najważniejsi kibice i działacze Napoli. Po sezonie wszyscy mieli go dość. Quagliarella musi odejść do znienawidzonego pod Wezuwiuszem Juventusu. Klub ukrył prawdziwe powody transferu. Pedofil, narkoman, mafioso stał się też zdrajcą. Quagliarella nie mógł się bronić. Raffaele zabronił mu przecież mówić o tej sprawie. Prosił go o siłę, sam dodawał otuchy i zapewniał, że jest coraz bliżej rozwiązania tej koszmarnej zagadki. Spędzał ze swoją ofiarą każdą chwilę. Udzielał wsparcia, a gdy Fabio wrócił na noc do siebie, Piccolo wysyłał do jego ojca wiadomość, że w domu syna jest podłożona bomba. Vittorio Quagliarella omal nie umarł ze strachu. Wiadomości wciąż przychodzą.

Syn Cristiano Ronaldo zachwycił w debiucie w juniorskim zespole Juventusu

O krok za daleko

Styczeń 2016. Fabio wraca na Stadio San Paolo, by zagrać w meczu Napoli – Torino, którego barwy reprezentuje po odejściu z Juve. Gdy tylko przyjmuje piłkę kibice zaczynają przeraźliwie gwizdać. Sędzia dyktuje rzut karny. Do piłki podchodzi Fabio, pokonuje Reinę, robi jeszcze dwa kroki i zastyga w bezruchu. Gdy koledzy zeskakują z jego ramion, odwraca się w stronę trybun, podnosi ręce i przeprasza kibiców. Za gola, za odejście i za milczenie, do którego jest zmuszony. Za wszystko. Widzi kolejne obrażające go transparenty. Wiadomości wciąż przychodzą.

Po pięciu latach od wysłania pierwszej wiadomości Raffaele wreszcie popełnił błąd. Spotykał się z Fabio by powiedzieć, że sytuacja robi się coraz gorsza, bo on też dostaje pogróżki na swój telefon. Stalker chciał się jeszcze bardziej uwiarygodnić. Piłkarz zareagował spontanicznie i chciał porównać otrzymywane wiadomości. Piccolo wpadł. Zdenerwował się i powiedział, że usunął już te SMS-y. Quagliarella nabrał podejrzeń. Policjant usuwający dowody w sprawie, w którą jest emocjonalnie zaangażowany? Wynajął detektywa, który szybko zebrał dowody i przyłapał Piccolo na wysyłaniu wiadomości z budek telefonicznych. Ojciec Fabio poszedł prosto do prokuratury, by zapytać o postępy w śledztwie. Szuflada była pusta. Przez kilka lat nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie.

Raffaele Piccolo został oskarżony, ale tym razem naprawdę trwało śledztwo, więc Fabio wciąż musiał milczeć. Sprawa trafiła do sądu, a ten skazał policjanta na cztery lata i osiem miesięcy więzienia. W 2017 roku Fabio Quagliarella w rozmowie ze Sky Sports ujawnił prawdę. - Musiałem zdjąć z siebie ten ciężar i z tego powodu opuściłem Neapol. Sytuacja przemieniła moje życie w koszmar. Nie życzę tego nikomu. Ja i moja rodzina nie mogliśmy wychodzić z domu. Trudno to opisać – mówił.

Kibice Napoli zareagowali błyskawicznie. Wywiesili transparent z napisem „W piekle, w którym tyle lat żyłeś, zachowałeś godność. Jesteś synem tego miasta, Fabio.” Wiadomości już nie przychodzą.

Krzysztof Piątek zachwycił włoskie media. "Nawet Cristiano Ronaldo może mu zazdrościć"

Jak wino

Przychodzi za to najlepsza forma w życiu. Poprzedni sezon w barwach Sampdorii, Quagliarella skończył z 19 golami. W niedzielę znów zagrał z Napoli i znów trafił do siatki. Strzelił rewelacyjnego gola piętą. Pewnie powalczy o nagrodę za najpiękniejsze trafienie w sezonie. - Gdy zobaczyłem piłkę, miałem tylko sekundę na podjęcie decyzji. Musiałem uderzyć piętą i wierzyć, że wszystko wyjdzie. No cóż, wyszło. Najładniejszy gol w karierze? Chyba nie, ale jest w pierwszej trójce - opisywał po meczu Quagliarella.