Serie A. Wzruszająca historia piłkarza, który był uchodźcą, a niedługo może trafić do Juventusu

Wielu świetnych piłkarzy wychowało się w biedzie, ale historia Mamadou Coulibaly'ego jest szczególna. Senegal opuścił niecałe trzy lata temu i jako uchodźca trafił do Europy, chociaż nie miał ani pieniędzy, ani nawet noclegu.

- Ryzykowałem życie dla piłki nożnej. Ale moim jedynym celem było zarobienie pieniędzy, aby pomóc rodzinie. Dlatego podjąłem ryzyko - mówił w maju Coulibaly cytowany przez "La Gazzetta Dello Sport".

W marcu podpisał kontrakt z Pescarą, pierwszy profesjonalny w karierze. A teraz włoskie media twierdzą, że interesuje się nim Juventus.

Podróż w nieznane

Mając 16-lat opuścił dom w Senegalu i udał się na podróż do Europy. Gdy żegnał się z rodzicami, to bali się oni, że już nigdy go nie zobaczą. Nieoczekiwanie życie ich syna w ciągu dwóch lat zmieniło się o 180 stopni.

Coulibaly pochodzi z biednej, ale wykształconej rodziny. Jego wujostwo uczyło w szkole, a ojciec był trenerem wychowania fizycznego. Coulibaly senior wiedział, że jego syn ma talent piłkarski, ale wolał, aby Mamadou wybrał naukę. Twierdził, że to ona może mu zapewnić lepszą przyszłość, ale wówczas 16-letni syn zdecydował się jednak na wyjazd z kraju.

I za wszystkie pieniądze jakie posiadał kupił bilet autobusowy z Dakaru do Maroka. Tam, nie miał zapewnionego noclegu, więc sypiał na dworcu. Dopiero po kilku dniach przypadkowo napotkany mężczyzna zaoferował mu transport do Europy. Na prowizorycznej łódce, wraz z kilkunastoma nastolatkami, popłynął do Francji.

Przypłynął do Marsylii, gdzie znajduje się wielu uchodźców. Coulibaly pragnął jednak dotrzeć do Włoch. Kiedy znalazł się w Livorno, problemy wcale nie znikły. Mieszkał na ulicy i nie miał czego jeść. - Miałem farta, gdy ktoś podarował mi kanapkę – opowiada piłkarz

Piłkarska przygoda

Coulibaly wiedział, że jak chce zmienić swoje życie to musi zacząć grać w piłkę. Zwiedził piłkarskie szkółki w Cessenie, Rzymie i Sassuolo. Tam jednak nikt nie poznał się na jego talencie.
- Jedyna drużyna, w jakiej grałem to szkolna. Futbolu nauczyłem się na ulicy - opowiada Coulibaly.

Porażki go jednak nie załamały, bo miał w głowie jeszcze jeden pomysł. Udać się do Pescary, gdzie jest wielu Senegalczyków, więc łatwiej o aklimatyzację. Tym bardziej, że nie znał języka włoskiego, a nawet nie miał dokumentów. W Pescarze dali mu szansę. A on ją wykorzystał.

W debiucie strzelił gola dla drużyny juniorskiej, więc słynny trener Zdenek Zeman, który prowadził seniorów zaprosił 18-latka na trening. Minęły dwa miesiące i w marcu 2017 roku podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt.

Wiosną rozegrał kilka meczów, ale zdążył zachwycić dziennikarzy. Włoskie gazety zaczęły go nawet porównywać z Paulem Pogbą. Senegalczyk jednak mniej skupia się na ofensywie. Jego zalety – jak waleczność, szybkość i siła – przydają mu się na pozycji defensywnego pomocnika.

 

Pescara została zdegradowana do Serie B, a latem 2017 roku zawodnika za 2 mln euro kupiło Udinese. W nowym klubie jednak nie zadebiutował, bo od razu został wypożyczony z powrotem do Pescary. W tym sezonie w Serie B zagrał w 13 spotkaniach, strzelił gola i zanotował dwie asysty.

Zagra z Polską?

Ale być może nigdy nie zadebiutuje w Udinese. W grudniu portal calcionews24.com poinformował, że pomocnik już zimą może trafić do Lazio, Fiorentiny lub Milanu. Ba, jego sytuacje poważnie monitoruje Juventus. Jeśli faktycznie trafiłby do Starej Damy, to pewnie dostałby szansę w reprezentacji Senegalu, który na przyszłorocznym mundialu w Rosji zmierzy się w grupie H z Polską, Japonią i Kolumbią.

Jego historia pokazuje, że warto było podjąć ryzyko i wyjechać z kraju. Dwa lata temu był bezdomny, a dziś jest kandydatem na gwiazdę.

Zobacz wideo
Więcej o: