Serie A. Roma Szczęsnego pokonała Fiorentinę Błaszczykowskiego i została liderem

AS Roma została nowym liderem Serie A. Zespół Wojciecha Szczęsnego pokonał na wyjeździe pierwszą do tej pory Fiorentinę 3:1. Szczęsny grał cały mecz, a Jakub Błaszczykowski przez 60 minut.

Już przed meczem Mohameda Salaha powitała symfonia gwizdów kibiców Fiorentiny. Dlaczego? Egipcjanin grał we Florencji w drugiej części poprzedniego sezonu. Miał tam spędzić kolejny rok na wypożyczeniu z Chelsea. Odmówił i trafił do Romy, ale Fiorentina uważa, że złamał umowę. Miał za późno przekazać informację o tym, że nie chce grać we Florencji, więc Fiorentina traktowała go jako swojego piłkarza. "Viola" pozwała go za złamanie umowy, ale wyrok ma zostać wydany dopiero za kilka tygodni.

I to właśnie ten Salah, najbardziej znienawidzony piłkarz we Florencji, strzelił gola już w siódmej minucie. Nainggolan odebrał piłkę przed polem karnym, podał do Pjanicia, który odegrał do Salaha, a ten pięknie uderzył lewą nogą ze skraju pola karnego w długi róg. Co ciekawe, nie cieszył się szczególnie z tego gola. Szybko strzelony gol pozwolił Romie na cofnięcie się i liczenie na kontry. Wykorzystała jedną z nich w 34. minucie. Po rzucie rożnym Fiorentiny Florenzi wybił piłkę do przodu, na środku boiska przejął ją Gervinho, który przebiegł pół boiska i pokonał w sytuacji sam na sam Tatarusanu.

Fiorentina prowadziła grę zarówno przed bramkami, jak i po nich. W 12. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji; wydaje się, że Wojciech Szczęsny złapał piłkę rękoma poza polem karnym, ale sędzia uznał, że nie doszło do złamania przepisów.

Cztery minuty później niepotrzebnie wychodził z bramki, przez co o mały włos nie został przelobowany przez Nikolę Kalinicia. Ale po słabym początku grał już dużo, dużo lepiej. Przed przerwą uratował Romę, broniąc w świetny sposób uderzenie Matiasa Vecino zmierzające pod poprzeczkę. W drugiej połowie w dobrym stylu obronił strzał Federico Bernardeschiego. Na kilka minut przed końcem Kalinić swoim atakiem rozciął mu skórę, przez co Polak miał obandażowaną rękę.

embed

Polak został pokonany dopiero w 94. minucie, w ostatniej akcji meczu. Borja Valero prostopadle podał do Khoumy Babacara, który strzelił gola po uderzeniu z pierwszej piłki. Wcześniej nad napastnikami Fiorentiny wisiała jakaś klątwa, marnowali kolejne sytuacje. "Viola" miała prawie 70 procent posiadania piłki, ale nie przełożyło się to w żaden sposób na bramki. Zbyt wiele okazji zostało zmarnowanych, a obrona Romy - a zwłaszcza Kostas Manolas - grała zbyt dobrze. Rzymianie kończyli w dziesiątkę po tym, jak czerwoną kartkę dostał w 87. minucie Salah. Po stracie piłki złapał rywala od tyłu i protestował przeciwko decyzji sędziego, przez co od razu dostał dwie żółte kartki. Co ciekawe, Roma miała zaledwie trzy strzały celne! Poza golami celnie uderzał również Pjanić, ale Bernardeschi wybił piłkę z linii bramkowej.

Jakub Błaszczykowski grał godzinę. Był to przeciętny, jeśli nie słaby występ Polaka. Niczego nie zawalił, ale niewiele dawał w ofensywie, trudno zapamiętać go z jakiejś akcji, przegrywał większość pojedynków z Lucasem Digne.

Roma została liderem, ma 20 punktów na 27 możliwych. Fiorentina jest druga z 18 punktami - tyle samo ma trzeci Inter oraz czwarte Lazio. "Viola" może spaść jednak na trzecią pozycję, jeśli Napoli wygra w wieczornym meczu z Chievo (Neapolitańczycy również będą mieć 18 pkt).

Świetlne show podczas karnych? Poznaj dziwne piłkarskie nowinki [ZOBACZ]

Więcej o: